planeta

WIDEO

Nowy rekord w kosmosie pobity. Odkryto planetę, która wygląda jak klon Jowisza

To najdalej odkryta egzoplaneta. W dodatku łudząco podobna do innej. Kosmiczny Teleskop Keplera agencji NASA pobił nowy rekord. Astronomowie z brytyjskiej agencji rządowej Science and Technology Facilities Council (STFC) odkryli dzięki niemu nową planetę, bliźniaczo podobną do Jowisza. Znajduje się ona ok. 17 tys. lat świetlnych od Ziemi i nosi nazwę K2-2016-BLG-0005Lb. To najbardziej odległa planeta, jaką udało się wykryć Kosmicznemu Teleskopowi Keplera. Odległość odkrycia jest aż dwukrotnie większa, od dotychczasowego rekordu. Co najciekawsze, nowy obiekt wygląda bliźniaczo do Jowisza, ma podobną masę i krąży w podobnej odległości, co Jowisz od Słońca. Obiekt udało się zlokalizować dzięki analizom zebranych danych. To niezwykłe odkrycie, ponieważ Kepler wykorzystał do tego tzw. technikę mikrosoczewkowania grawitacyjnego, która umożliwiła badaczom zobaczenie bardzo odległych planet dzięki temu, że obiekty znajdujące się między satelitą a planetą, stanowiły pewnego rodzaju ''szkło powiększające''. Kosmiczny Teleskop Keplera znajdował dotąd planety przy użyciu innej metody, tzw. tranzytów. Polega ona na wykrywaniu niewielkich spadków jasności gwiazd spowodowanych właśnie przez planety, które znajdują się między satelitą a gwiazdą. - Kepler nigdy nie był zaprojektowany do znajdowania planet przy użyciu mikrosoczewkowania, więc pod wieloma względami jest to zdumiewające, że to zrobił – powiedział dr Eamonn Kerins, główny badacz STFC. Przez cały okres pracy Kosmicznego Teleskopu Keplera, czyli przez blisko 10 lat, udało się wykryć blisko 3 tys. egzoplanet i kolejne 3 tys. kandydatów do tego tytułu. Szczegóły badania zostały opublikowane w czasopiśmie ''Monthly Notices of the Royal Astronomical Society''.
Potężny obłok pyłu wielkości gwiazdy. Przełomowe odkrycie naukowców
WIDEO

Potężny obłok pyłu wielkości gwiazdy. Przełomowe odkrycie naukowców

Astronomowie wykryli obłok pyłu wielkości całej gwiazdy, oddalony o 330 lat świetlnych. Przyczyną jego powstania było zderzenie dwóch egzoplanet, które dopiero się formowały. Miały one wielkość planet karłowatych, o średnicy od około 400 do 600 kilometrów. Początkowe zderzenie musiało wytworzyć tak dużo ciepła, że część materiału wyparowała; reszta rozleciała się na fragmenty, które nadal zderzały się ze sobą, a także z innymi skałami w pobliżu, tworząc jeszcze więcej pyłu. Astronomowie przeanalizowali podczerwoną poświatę wspomnianego obłoku pyłu, wraz ze zmianami w świetle gwiazdy macierzystej, okresowo zamazanymi przez szczątki na orbicie wokół niej, dzięki czemu znamy teraz rozmiar obiektów i inne kluczowe szczegóły dotyczące kolizji. Gwiazda, o której mowa, ma zaledwie 10 milionów lat i nazwana została HD 166191. Ze względu na młody wiek, wciąż jest otoczona sporą ilością materiału pozostałego po procesie formowania. Gwiazdy powstają z gęstego węzła w obłoku gazu, który zapada się pod własną masą; wirując, gwiazda rośnie, kreując więcej materii z otaczającego obłoku, a ten układa się w dysk zasilający gwiazdę. Gdy gwiazda zakończy formowanie, wszystko, co pozostanie na dysku, może uformować inne elementy układu planetarnego. - Po raz pierwszy uchwyciliśmy zarówno podczerwoną poświatę pyłu, jak i zamglenie, jakie wprowadza pył, gdy obłok przechodzi przed gwiazdą - powiedział astronom Everett Schlawin z Obserwatorium Steward Uniwersytetu w Arizonie. Według naukowców odkrycie to pozwoli zobaczyć nieznane dotychczas procesy, które mogły ukształtować nasz Układ Słoneczny.
Atmosfera egzoplanety podobna do ziemskiej. Sensacyjne odkrycie naukowców
WIDEO

Atmosfera egzoplanety podobna do ziemskiej. Sensacyjne odkrycie naukowców

Naukowcy z Uniwersytetu w Lund w Szwecji zbadali atmosferę egzoplanety WASP-189b. Odkryli, że składa się z kilku warstw, podobnie jak atmosfera Ziemi. – W przeszłości astronomowie często zakładali, że atmosfery egzoplanet są jednorodne i próbowali rozumieć je w ten sposób. Nasze badania pokazują, że nawet atmosfery gazowych olbrzymów poddawanych intensywnemu promieniowaniu mają złożoną trójwymiarową strukturę – powiedział astronom Jens Hoeijmakers. WASP-189b swoim uformowaniem przypomina Jowisza, choć jest od niego 1,6 razy większy. Znajduje się około 322 lat świetlnych od Ziemi. Temperatury na powierzchni WASP-189b mogą osiągać nawet 3200 stopni Celsjusza. Naukowcy próbują zrozumieć, dlaczego "gorący Jowisz" znajduje się tak blisko gwiazdy macierzystej, czyli takiej, która znajduje się w niedalekiej odległości w przestrzeni kosmicznej. W tym celu prowadzone są badania z użyciem spektografa HARPS w obserwatorium La Silla w Chile. Pozwoliły one stwierdzić, że w gazach atmosferycznych WASP-189b znajdują się pierwiastki chemiczne, m.in. żelazo, chrom, wanad, magnez oraz mangan. Naukowców zainteresowała szczególnie obecność tlenku tytanu, który do tej pory nie został jednoznacznie wykryty w atmosferze egzoplanetarnej. – Tlenek tytanu pochłania fale o niewielkiej długości, takie jak promieniowane ultrafioletowe – powiedział astrofizyk Kevin Heng z Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii. Wykrycie tlenku tytanu pozwoliło badaczom dojść do wniosku, że WASP-189b wchodzi w interakcję z promieniowaniem gwiazdy macierzystej w podobny sposób, w jaki ozon na Ziemi wchodzi w interakcję z promieniowaniem słonecznym. Badania służą poszukiwaniu życia w innych miejscach we Wszechświecie. Szczegółowe wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie "Nature Astronomy".
Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Znajduje się 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi
WIDEO

Pierwsze takie odkrycie w kosmosie. Znajduje się 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi

Astronomowie z Curtin University of Technology w Bentley w Australii odkryli tajemniczy obiekt, który emituje sygnały radiowe. Znajduje się około 4 tysiące lat świetlnych od Ziemi. Nazwali go GLEAM-X. Nie jest podobny do niczego, co wcześniej widzieliśmy – napisali naukowcy w badaniu opublikowanym 26 stycznia w czasopiśmie "Nature". Migoczący obiekt znajduje się w obrębie Drogi Mlecznej. Średnio 3 razy na godzinę emituje w kierunku Ziemi ogromne ilości energii. Został wykryty podczas przeglądu fal radiowych Drogi Mlecznej. Według naukowców GLEAM-X pojaśniał gwałtownie w ciągu około 60 sekund, na krótko stając się jednym z najjaśniejszych obiektów na niebie, po czym nagle ponownie zniknął w ciemności. Około 20 minut później pojawił się z powrotem – stale świecąc, osiągając maksymalną jasność, po czym po minucie zgasł raz jeszcze. Możliwe, że tajemnicza struktura kosmiczna jest dowodem na istnienie nowego typu obiektu gwiezdnego, który do tej pory istniał tylko w teorii. - Ten obiekt pojawiał się i znikał w ciągu kilku godzin podczas naszych obserwacji. To było zupełnie nieoczekiwane – podała główna autorka badania Natasha Hurley-Walker, radioastronom z Curtin University of Technology w Bentley w Australii. – To było trochę straszne dla astronoma, ponieważ na niebie nie ma nic takiego – dodała. Obserwacje będą kontynuowane, a naukowcy zapowiadają badanie obiektu na innych długościach fal radiowych. Jednocześnie rozpoczną się poszukiwania podobnych struktur kosmicznych.