WAŻNE
TERAZ

Antyszczepionkowcy w akcji. Zdemolowana sala sądu, opluty lekarz

nauka (strona 65 z 73)

Grosze z obietnic

Pieniędzy na stypendia dla uczniów wystarczy na dwa-trzy, góra cztery miesiące. Rok szkolny ma ich dziesięć - pisze "Gazea Pomorska". Zachwalana przez ministerstwo edukacji w styczniu pomoc dla uczniów zaczęła dla nich trafiać w maju albo dopiero teraz. Stypendium przeznaczone ma być na podręczniki, dodatkowe zajęcia z języków obcych, na kulturę. Zamysł ministerstwa był jasny: wyrównywać szanse uczniów z biednych rodzin. Rodziny, których dochód przekracza 316 złotych na osobę nie mają się co o pomoc ubiegać. O tym, że będą wypłacać stypendia gminy dowiedziały się pod koniec grudnia. Przepisy weszły w życie 1 stycznia, a ile dostaną pieniędzy - dowiedziały się w marcu. Oczekiwania zderzyły się z rzeczywistością. Barbara Nowakowska, wójt Rogowa koło Rypina, na słowa "stypendia socjalne" tylko głęboko westchnęła. 7 czerwca będą wydawane decyzje - powiedziała. Niełatwo było podzielić 105 tysięcy zł. To kwota przyznana na rok kalendarzowy. Uczniowie o najniższych dochodach dostaną przez trzy miesiące po 50 zł, ci trochę lepiej sytuowani przez dwa miesiące 44,80 zł, czyli najniższe stypendium, a ci z dochodem między 250 a 316 zł na osobę dostaną najniższe tylko raz. Zanim rodzina dostanie pieniądze do ręki, najpierw musi wydać swoje, a później udokumentować, że kupiła to, o co pisała we wniosku. Tylko w Lnianie postanowili zaryzykować - niektórym dali pieniądze i czas do końca czerwca na rozliczenie się. Bo skąd ci ludzie mają wziąć na zakupy? - pyta wójt Topolińska. Jak się nie rozliczą, we wrześniu gmina już im nie zaufa. W styczniu ministerstwo edukacji podkreślało, jak dużo jest pieniędzy na stypendia: 242,5 mln złotych. Chwaliło się, ile to więcej w porównaniu z 10 milionami, które w ubiegłym roku wypłaciły gminy z własnej kasy. Oni tam, w Warszawie, chyba nie mają pojęcia, jak biedni są ludzie - złoszczą się wójtowie wielu gmin. Nie obiecywaliśmy, że wszyscy dostaną stypendia - broni się Mieczysław Grabianowski , rzecznik prasowy ministerstwa edukacji. Apelowaliśmy do posłów o więcej pieniędzy, ale dali właśnie tyle. Z szacunków resortu wynika, że około 2 mln dzieci spełnia kryteria do otrzymania pomocy. Łatwo policzyć, że tylko na jedno najniższe stypendium dla tej grupy potrzeba 89,6 mln zł. Dlatego prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza zaskarżył ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Kolejny raz samorządy zostały obarczone zadaniami bez zapewnienia pieniędzy.