nauczyciele (strona 3 z 21)

Podwyżki dla nauczycieli. Już zgłaszają problem. Nie spełnią obietnicy?
WIDEO

Podwyżki dla nauczycieli. Już zgłaszają problem. Nie spełnią obietnicy?

Co z podwyżkami dla nauczycieli? - Wczoraj było spotkanie kierownictwa Ministerstwa Edukacji Narodowej. Dostaliśmy projekt budżetu i omawialiśmy część dot. edukacji. Podwyżki 30 proc. będą od 1 stycznia, ale ponieważ budżetu nie uda się przyjąć od 1 stycznia, podwyżki będą od lutego lub marca z wyrównaniem za styczeń - mówiła w programie "Tłit" wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer. Patryk Michalski zwrócił uwagę, że na liście 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej była mowa o podwyżkach 30 proc. dla nauczycieli, jednak nie mniejszych niż 1500 zł brutto. - Walczymy o to. Naszym ograniczeniem jest to, że nie możemy zmienić ustawy. Możemy to robić tylko przez zmiany w budżecie. Może nam się to uda. Staramy się, by było to w pełni wypełnione. Jest wola polityczna, pytanie czy uda się to zrobić technicznie. Zmieniamy te 30 proc. przy pomocy budżetu państwa. Od kwoty bazowej są uzależnione pensje nauczycieli na wszystkich stopniach awansu. Mianowanych i dyplomowanych jest 80 proc. Dla nich jest oczywiste, że będzie to więcej niż 1500 zł na etat. W przypadku początkujących nauczycieli będzie to mniej. Wychodzi ok. 70 zł mniej. Zastanawiamy się jak to zrobić. Ministra Nowacka będzie rozmawiać o tym na spotkaniu rządu. Powiedzmy uczciwie, w porozumieniu koalicyjnym chcielibyśmy zrealizować wszystkie nasze 100 konkretów, ale to, co obowiązuje cały rząd koalicji 15 października jest umowa koalicyjna - tam tego nie ma - dodała.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Ostra reakcja po słowach Czarnka. "Najgorszy minister edukacji III RP"
WIDEO

Ostra reakcja po słowach Czarnka. "Najgorszy minister edukacji III RP"

Robert Biedroń nie zostawił suchej nitki na szefie Ministerstwa Edukacji i Nauki. Europoseł uderzył w Przemysława Czarnka po tym, jak ten zapowiedział, że w przyszłości może dojść do zwolnienia nawet 100 tysięcy nauczycieli. Powodem ma być niż demograficzny. W opinii Biedronia szef MEiN nie zajmuje się tym, czym powinien i jest przez to "najgorszym" ministrem edukacji III RP. - Czarnek jest bardziej ministrem likwidacji edukacji, patrząc na jego działania, które są kompletnie destrukcyjne. On próbuje zmienić szkołę w coś, co dzisiaj się zupełnie nie sprawdza, czyli taką szkołę średniowieczną, bismarckowską, gdzie jest się całkowicie podporządkowanym władzy kuratora, który w dodatku jest bardziej katechetą na swoim stanowisku - najlepszy przykład to kurator z Krakowa. To jest fatalny kierunek. Dzisiaj największym wyzwaniem szkoły nie jest demografia. Obecnie to jest katorga, minimum, które jest przeładowane, mnóstwo lekcji, które trzeba wykuć. Dziś pan się nauczy, jak sobie radzić z przemocą, oddzieleniem prawdy od kłamstwa w internecie. Jeśli Czarnek szuka oszczędności, niech zwolni kilkadziesiąt tysięcy katechetów i będzie na to, żeby utrzymać większy standard w szkole. On straszy jakimiś demonami, mówi o lewackich organizacjach, które wchodzą do szkół - to są kompletne bujdy. Czarnek nie ma żadnych relacji ze związkami zawodowymi. On jest chyba najbardziej nielubianym ministrem edukacji w III RP - mówił Biedroń.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
100 tys. zwolnień w szkołach? Ekonomista aż ugryzł się w język
WIDEO

100 tys. zwolnień w szkołach? Ekonomista aż ugryzł się w język

Przemysław Czarnek poinformował, że ze względu na niż demograficzny w polskich szkołach może dojść do rewolucji. Pracę w przyszłości ma stracić nawet 100 tys. osób. Sami pracownicy oświaty nie kryją zdumienia taką wypowiedzią szefa MEiN. W programie "Newsroom" Wirtualnej Polski, prof. Witold Orłowski oceniał, czy takie zmiany są konieczne i jak mogą wpłynąć na polską oświatę. - Niż demograficzny to problem dla nas wszystkich. Od lat mamy mniej dzieci w szkołach, a liczba nauczycieli się nie zmniejsza. Można powiedzieć, że bardzo dobrze, bo klasy są mniejsze. Ale przepraszam, że powiem to najpierw, później wyjaśnię: za duża liczba nauczycieli w stosunku do uczniów powoduje, że po prostu ci nauczyciele mają bardzo liche pensje i są niezadowoleni, sfrustrowani. Traktując edukację jako normalną działalność, choć to jest inny produkt i usługa, panuje zasada dość oczywista - należy dostosowywać zatrudnianie do potrzeb. Po to m.in., żeby można było przyzwoicie płacić. Nie staje po stronie ministra, bo zatrudnienie to jeden z elementów, ale jeśli jest nadmierne zatrudnienie, to są bardzo niskie płace. W ten sposób nie można dbać o zadowolenie z pracy, ani jakość tych, którzy zostają nauczycielami. Oczywiście przepraszam wszystkich tych, którzy zostają z powołania, ale część jest ludzi sfrustrowanych, którzy chętnie by odeszli. W ten sposób nie uzyska się przyzwoitej edukacji, ona wymaga gigantycznych reform - mówił prof. Witold Orłowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Jaka pensja dla nauczycieli? Biedroń podał kwotę
WIDEO

Jaka pensja dla nauczycieli? Biedroń podał kwotę

Robert Biedroń chciałby wniosku o wotum nieufności wobec Przemysława Czarnka. Taka deklaracja padła po tym, jak minister edukacji i nauki zapowiedział konieczność zwolnienia 100 tys. nauczycieli - ze względu na niż demograficzny. Biedroń w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, nazwał polityka PiS "beznadziejnym" i "ministrem likwidacji edukacji". Europoseł podkreślił jednocześnie, że w razie wygranej w wyborach, lewica będzie chciała doprowadzić do podwyżek w tzw. budżetówce. Podał przy tym kwotę, jaką w Polsce powinni zarabiać w nauczyciele. - Dla nas kluczowe są usługi publiczne. I w tym jesteśmy niezwykle wiarygodni. Dobry standard szkoły, szpitala, urzędu - żeby to dobrze funkcjonowało. Zawsze to robiliśmy. Mogę zadeklarować, że kiedy lewica dojdzie do władzy, dla nas priorytetem będą podwyżki w sferze budżetowej. Nauczyciel, który ma wysokie kwalifikacje powinien zarabiać dwukrotność średniej krajowej. To ok. 9-10 tys. złotych brutto. W naszej wizji to powinna być korona zawodów. Szkoła powinna być praktyczna, dostosowana do współczesności. Mówiliśmy o wycofaniu lekcji religii, zaoszczędzeniu 2 miliardów złotych i zainwestowaniu w nauczanie języka angielskiego - tak, żeby jeden, dwa przedmioty były nauczane tylko po angielsku. Tam się zarabia bardzo małe pieniądze, to jest uwłaczające - ocenił Biedroń.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski