mariupol (strona 9 z 15)

Dramatyczny apel obrońcy Mariupola. Żołnierz o sytuacji w hucie Azowstal
WIDEO

Dramatyczny apel obrońcy Mariupola. Żołnierz o sytuacji w hucie Azowstal

- Ratujcie garnizon Mariupol, zapewnijcie nam procedurę wydobycia. Dziś nie jest rok 1940, mamy 2022 rok. Ludzie tutaj po prostu umrą. Ranni umierają, a ci, którzy teraz żyją, zostaną zabici w walce – powiedział Serhij Wołyna, major armii ukraińskiej. Jeden z obrońców Mariupola kolejny raz zaapelował o pilną pomoc w ewakuacji rannych wojskowych i cywilów z huty Azowstal. Przemawiając w nagraniu wideo za pośrednictwem mediów społecznościowych, które zostało opublikowane w środę (27 kwietnia), Serhij Wołyna opisał sytuację wewnątrz obiektu, prawdopodobnie ostatniego takiego ukraińskiego punktu oporu, który pozostał w Mariupolu. - Mamy ponad 600 rannych z różnymi stopniami obrażeń. Bardzo trudno jest udzielić im tutaj pomocy medycznej - nie ma ani warunków, lekarstw, ani personelu. Są tu z nami cywile, setki, dziesiątki dzieci. Jest też wiele osób o ograniczonej sprawności fizycznej – powiedział. Ukraińska armia podała, że rosyjskie siły zrzucają ciężkie bomby na hutę, gdzie ludzie schronili się w podziemnych tunelach i komorach. Jest to sprzeczne z ostatnimi deklaracjami ze strony dowódców armii rosyjskiej, którzy zapewniali, że zaprzestaną ostrzału huty, by można było ewakuować pozostałych tam przy życiu ludzi. - W mieście zginęło wiele osób. Miasto jest prawie zmiecione z powierzchni ziemi. U nas sytuacja jest bardzo trudna. Mamy duży problem z wodą, żywnością, innymi artykułami – dodał Serhij Wołyna. Rosja zgromadziła ogromne siły na wschodzie Ukrainy, ponieważ chce przejąć pełną kontrolę nad regionem Donbasu, a także zająć tereny pozwalające na utworzenie lądowego połączenia między tym obszarem a Krymem. Na drodze do tego stoi m.in. miasto Mariupol.
WIDEO

Symboliczna propozycja ws. Mariupola. "Są gotowi ryzykować życie"

- Oczy całej Ukrainy zwrócone są przede wszystkim w kierunku Mariupola. Ważne w kontekście świąt jest to, co zaproponował zwierzchnik ukraińskiej Cerkwi prawosławnej metropolita Onufry. Podlega ona pod patriarchat moskiewski, więc to symboliczna propozycja. On powiedział, że chciałby urządzić procesję, której celem byłoby zabranie z Mariupola wszystkich cywilów, kobiet, dzieci, osób starszych, którzy cały czas tam są, którzy żyją w rzeczywistości katastrofy humanitarnej. Ta propozycja jest tutaj szeroko omawiana - realcjonował z Kijowa dziennikarz WP Patryk Michalski w programie "Newsroom". Jak podkreślił, wydaje się ona mało prawdopodobna, ale ludzie upatrują w niej nadziei. - Ta propozycja jest też ważna z innego względu. W Ukrainie trwa spór dotyczący Cerkwi prawosławnej - tej, która podlega pod patriarchat moskiewski i tej, która jej nie uznaje. Znane są w Ukrainie przypadki, kiedy duchowni podlegający pod patriarchat moskiewski kolaborowali z wojskami okupanta. One są w tym momencie wyjaśniane - dodał Michalski. - To też pokazuje, jak wielka jest determinacja ludzi żyjących w Ukrainie. Oni są gotowi ryzykować własne życie, szukają wszelkich sposobów, by dostać się do tych, którzy potrzebują pomocy - podkreślił. Jak mówił dziennikarz WP, "sytuacja w Mariupolu jest taka, że nawet nie potrafimy sobie jej wyobrazić". - Zdjęcia satelitarne pokazują, że w okolicach Mariupola powstała zbiorowa mogiła, której długość, jak się szacuje, to nawet 300 metrów - przekazał Michalski.