WAŻNE
TERAZ

Budżet 2026. Jest decyzja prezydenta Nawrockiego

kijów (strona 26 z 41)

Ścisk, strach, syreny. Jak wygląda dziś Kijów? Relacja reportera WP
WIDEO

Ścisk, strach, syreny. Jak wygląda dziś Kijów? Relacja reportera WP

Od rana sytuacja w stolicy Ukrainy staje się coraz bardziej napięta. Służby ostrzegają przed możliwością przeprowadzenia nalotów, syreny alarmowe rozbrzmiewają co kilka godzin, nakazując mieszkańcom udać się do schronów. Ze względów bezpieczeństwa reporter WP z Kijowa przedostał się do oddalonego o 70 kilometrów na południe miasta Fastów. Nad ranem do hotelu Ukraina przy Majdanie Niezależności nie przyszedł żaden pracownik. To tam przebywała większość dziennikarzy relacjonujących konflikt na wschodzie. Według pojawiających się informacji hotel ma zostać zaatakowany, dlatego został całkowicie opuszczony. Jak relacjonuje reporter WP Patryk Michalski, tysiące mieszkańców Kijowa próbuje wydostać się z miasta. Jest problem z dostępnością biletów, a w mieście co kilka godzin rozlega się alarm. - Kiedy zawyły syreny, ludzie ruszyli do stacji metra, by się schronić. Wybuchła panika, bo ludzie bali się, że nie starczy dla nich miejsca — relacjonuje Patryk Michalski. Mężczyźni sami zgłaszają się do obrony swojej ojczyzny. Wjazd do miast i miasteczek jest kontrolowany przez ukraińskich ochotników i żołnierzy. Wszystko ze względów bezpieczeństwa, aby nie dopuścić do przedostania się rosyjskich prowokatorów. Żeby zatankować samochód, trzeba czekać w kolejce kilka godzin. Samochody po brzegi wypełnione są najpotrzebniejszymi rzeczami oraz ludźmi. Ze względu na problem z dostępnością miejsc małymi samochodami podróżuje nawet sześć osób.
Mateusz Czmiel Mateusz Czmiel
Rosyjski atak na Kijów. "Nikt nie wie, czego można się spodziewać"
WIDEO

Rosyjski atak na Kijów. "Nikt nie wie, czego można się spodziewać"

W piątek nad ranem Rosja rozpoczęła bombardowanie Kijowa. - Sytuacja była bardzo trudna, przede wszystkim ze względu na niepewność mieszkańców, którzy nie wiedzieli, w którym miejscu o i kiedy będą mogli spodziewać się tego ewentualnego i możliwego bombardowania. Dlatego tak wiele osób już późnym wieczorem skierowało się do schronów – relacjonował w programie "Newsroom" WP reporter Wirtualnej Polski, przebywający w Kijowie. Dodawał, że wielu mieszkańców miasta spędziło noc w schronach. – Widać było wcześnie rano, jak ludzie zabierali swoje karimaty, śpiwory – mówił. Jak przekazał, mieszkańcy Kijowa gromadzą się w pobliżu metra na wypadek ewentualnego bombardowania. – Nikt nie wie, czego można się spodziewać – podkreślał. – Pojawiają się informacje o tym, że celem Rosjan będzie dzielnica rządowa i zdaje się, że wszyscy oficjele, którzy tutaj w dzielnicy rządowej pracują, się do tego przygotowują. Dlatego w ostatnich godzinach trwało bardzo intensywnie palenie dokumentów na wypadek, gdyby Rosjanom udało się zdobyć ważne instytucje – wyjaśnił. – Taka jest procedura: chodzi o to, by niepożądane informacje nie dostały się w ręce Rosjan, jeśli uda im się zdobyć te kluczowe punkty – dodawał. Jak także relacjonował, na ulicach widać młodych mężczyzn, zmobilizowanych do wojska, ale też takich, którzy "jeszcze przed powszechną mobilizacją (…) mówili, że są gotowi do ewentualnej walki". – Trudno wyobrazić sobie, że ta sytuacja tak bardzo zmieniła się w stolicy i to w ciągu kilkudziesięciu godzin – oznajmił. Wskazał też na ogromną wartość pracy ukraińskich dziennikarzy. – Dziennikarze ukraińscy, którzy są wiarygodnymi źródłami informacji, pracują nieprzerwanie od niemal ponad 40 godzin non stop – podkreślił.
Patryk Michalski z Kijowa: jest pusto. Wszyscy najbardziej obawiają się nocnych ataków
WIDEO

Patryk Michalski z Kijowa: jest pusto. Wszyscy najbardziej obawiają się nocnych ataków

Patryk Michalski, reporter Wirtualnej Polski w Ukrainie, relacjonował w wydaniu specjalnym "Newsroom" WP sytuację jaka panowała w Kijowie w czwartek. Mówił o nastrojach mieszkańców stolicy Ukrainy. - Wszystkie ruchy podejmowane przez Rosję wskazują na to, że Kijów również jest celem ataku Rosjan. Wiele wskazuje na to, takie są zapowiedzi ukraińskich polityków, że celem może być dzielnica rządowa - relacjonował - Z drugiej strony nie ma paniki. Miasto właściwie jest wymarłe. Być może tego nie widać tak dobrze za moimi plecami, ale w tym momencie tutaj powinny być korki – ta ulica jest zazwyczaj bardzo ruchliwa. A, jak słyszę, przejeżdżają tylko pojedyncze samochody - mówił. Wspomniał, że wszyscy najbardziej obawiają się na nocnych ostrzałów rakietowych, czy bombardowań. - Jeśli chodzi też o nastroje, to Ukraińcy stają przed bardzo trudnym wyborem. Z jednej strony mogą walczyć i bardzo wiele osób, które tutaj spotykam, deklaruje: “tak, pójdziemy walczyć, jesteśmy gotowi”. Tym bardziej, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że każda osoba - każdy ochotnik-cywil, który będzie gotów do obrony ojczyzny - otrzyma broń do ręki - relacjonował Michalski. - Z drugiej strony pojawiają się pytania o przyszłość najbliższych, o przyszłość dzieci. Dlatego wiele osób decyduje się na to, by wyjechać. To bardzo wyraźnie widać właśnie na stacjach metra. Tam ludzie chodzą z dużymi walizkami ze swoimi najbliższymi u boku. Zabierając niewielki dobytek przemieszczają się albo na obrzeża Kijowa albo na zachód Ukrainy, który przecież też nie jest bezpieczny. Albo szukają miejsca za granicą, często w Polsce - mówił. Nasz reporter wspomniał też, że odgłosy wojny, co jakiś czas są słyszalne w Kijowie. - Tutaj na razie nie ma tej paniki, ale z drugiej strony nie jest tak, że każdy może czuć się bezpiecznie. Strzały ze znacznej odległości, ale jednak słychać. Pojawiają się kolejne doniesienia o tym właśnie, że rosyjskie wojsko zbliża się do Kijowa. Nie wiadomo więc, ile czasu zajmie im ewentualne dotarcie tutaj, do samego centrum - relacjonował.
WIDEO

Zaniepokojenie wśród mieszkańców Ukrainy. Oblegane markety oraz banki

Podczas gdy ukraińska armia stara się odeprzeć atak Rosji, na ulicach dużych ukraińskich miast oraz miasteczek zobaczyć można wielu cywilów, którzy chcą zabezpieczyć się, zanim dotrą tam wojska rosyjskie. W sieci pojawiły się nagrania z banków oraz marketów, które nie nadążają przyjmować kolejnych klientów. Ukraińcy mieszkający w Iwano-Frankiwsku na zachodzie Ukrainy masowo wykupują towary, aby zrobić zapasy. Z kolei na innym nagraniu zobaczyć jedną z ulic w Kijowie, gdzie czekający w ogromnych kolejkach ludzie chcą jak najszybciej wybrać pieniądze ze swoich kont bankowych. Bardzo wielu cywilów zdecydowało się wyjechać z samego rana z miast i np. stolica Ukrainy, Kijów, była zakorkowana przez długi czas. W czwartek 24 lutego o świcie Rosja rozpoczęła atak rakietowy i bombowy na wiele celów na Ukrainie. Wybuchy słychać było w największych miastach oraz w wielu mniejszych miejscowościach praktycznie na terenie całego kraju. Władze Ukrainy zdecydowały się wprowadzić stan wojenny. Prezydent Rosji Władimir Putin w orędziu przekazał, że rozpoczyna ''specjalną operację wojskową'' na Ukrainie. Na teren Ukrainy wjechały już czołgi, transportery opancerzone oraz ciężarówki z rosyjskimi żołnierzami. Straż graniczna Ukrainy udostępniła nagrania z przekraczania granicy przez rosyjską armię m.in. od strony Białorusi oraz Krymu. Cały czas trwają walki i wiadomo już, że są ofiary śmiertelne wśród cywilów.