WAŻNE
TERAZ

Decyzja zapadła, Tusk list podpisał. W Pałacu krytyka: to był błąd

kijów (strona 25 z 41)

Kolejna decyzja Rosji. "Putin próbuje ratować twarz"
WIDEO

Kolejna decyzja Rosji. "Putin próbuje ratować twarz"

Na Morze Berentsa wypłynęły rosyjskie okręty podwodne z napędem jądrowym. Na Syberii trwają też ćwiczenia mobilnych wyrzutni rakiet międzykontynentalnych. Rosyjskie wojsko nie potwierdza, by manewry miały związek z niedzielną decyzją prezydenta Władimira Putina o postawieniu w stan najwyższej gotowości sił nuklearnych. Decyzję komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Jacek Raubo z Defence24. W jego ocenie "Putin został złapany na gorącym uczynku na jednym z najgorszych blefów, jaki mógł wykonać". - Rosjanie zagrozili elementem strategicznego odstraszania atomowego, ale nie zostało to wskazane jako prawdopodobne ze strony służb specjalnych państw zachodnich. Osłabiono więc w znacznym stopniu ostrze oddziaływania psychologicznego - podkreślił. Zdaniem Raubo "jakiekolwiek formy dyslokacji okrętów, wyprowadzenie ich, zrobienie manewrów to próba uratowania twarzy Putina". - Zauważmy, że nakazał rozpoczęcie ćwiczeń, podjęcie gotowości, ale chwilę później dowiadujemy się, że nic praktycznego nie zostało zrealizowane w jednostkach - wyjaśnił. Raubo twierdzi, że "Putin został postawiony w sytuacji, gdzie grozi bronią atomową, a tak naprawdę nikt wokół tego nie wykonuje". Ekspert mówił też o potencjalnym szturmie na Kijów. - Olbrzymim mankamentem Rosjan, i to jest jedna z największych szans Ukrainy, jest mankament logistyki i zaplecza. Rosjanie nie są w stanie odpowiednio zapatrywać swoich jednostek - wskazał gość WP.
Natalia Durman Natalia Durman
Pomagają ukraińskim żołnierzom w walce z armią rosyjską. ''Robimy wszystko, co możemy''
WIDEO

Pomagają ukraińskim żołnierzom w walce z armią rosyjską. ''Robimy wszystko, co możemy''

Tysiące ludzi na całej Ukrainie angażuje się w pomoc swoim żołnierzom, którzy stawiają czoła rosyjskiej inwazji. We Lwowie, na zachodzie Ukrainy, zdecydowano się przekształcić jedną z bibliotek w punkt pracy dla wolontariuszy. Ochotnicy robią na miejscu m.in. maskujące siatki dla żołnierzy oraz sprzętu wojskowego. Agencja medialna Associated Press odwiedziła ten punkt w poniedziałek (1 marca). Jedna z wolontariuszek, 26-letnia nauczycielka języka angielskiego, Natalia Kukhta, wyjaśniła sposób, w jaki wykonywane są owe siatki. - Na początku bierzemy trochę materiału i rwiemy na długie paski. Potem wiążemy paski, żeby mieć coś w rodzaju siatki dla naszych żołnierzy, żeby mogli ukryć swój sprzęt – powiedziała. Na sali brakuje już miejsca dla kolejnych wolontariuszy, dlatego inni zaangażowali się w transport gotowych przedmiotów do żołnierzy i punktów obrony, a także do przynoszenia potrzebnych surowców do robienia kolejnych siatek i innych przydatnych rzeczy. We wtorek (1 marca) rozpoczął się szósty dzień inwazji armii rosyjskiej na Ukrainę. Najbardziej zaciekłe walki trwają na północy Ukrainy, na przedmieściach stolicy Kijowa, wschodzie kraju - w obwodach donieckim, ługańskim oraz w Charkowie. Delegacje Ukrainy i Rosji spotkały się na granicy białorusko-ukraińskiej w poniedziałek (28 lutego), aby negocjować zawieszenie broni. Po kilku godzinach rozmów strony ogłosiły, że ustaliły kilka punktów, które będą dalej dyskutowane. Rozpoczęcie rozmów nie skłoniło Kremla do zaprzestania ataków. Zdjęcia satelitarne wykonane przez firmę Maxar Technologies w poniedziałek (1 marca) pokazały, że do Kijowa zbliżają się setki rosyjskich czołgów, wozów opancerzonych oraz artylerii. Konwój znajduje się obecnie zaledwie ok. 20 kilometrów od stolicy.
Rosyjska armia atakuje Kijów. Mer stolicy: jest chyba ze 20 km stąd, może mniej
WIDEO

Rosyjska armia atakuje Kijów. Mer stolicy: jest chyba ze 20 km stąd, może mniej

Rosyjskie wojska są coraz bliżej stolicy Ukrainy, Kijowa. Mer miasta – Witalij Kliczko, jest dumny z ducha walki swoich obywateli. Obawia się jednak, że utrzymanie miasta będzie coraz trudniejsze wraz z upływającym czasem. Agencja Associated Press udostępniła nagranie z rozmowy przeprowadzonej 27 lutego, tuż po wyczerpującej nocy rosyjskich ataków na obrzeżach miasta. Kliczko zamilkł na kilka sekund na pytanie, czy istnieją plany ewakuacji ludności cywilnej, gdyby wojskom rosyjskim udało się zająć Kijów. - Nie możemy tego zrobić, ponieważ wszystkie drogi są zablokowane - powiedział Witalij Kliczko. Jego rzecznik prasowy napisał później na Twitterze, że burmistrz źle się wyraził, Kijów nie jest otoczony. Tuż po inwazji metro w Kijowie stało się schronem dla wielu ludzi. Mer Kijowa przekazał również w wywiadzie, że do tej pory potwierdzono śmierć dziewięciu dorosłych cywilów oraz jednego dziecka. Władze nie były w stanie zidentyfikować czterechosób. Wielu cywilów zgłosiło się na ochotników do obrony stolicy przed armią rosyjską. W mieście widać było długie kolejki ludzi - zarówno mężczyzn, jak i kobiet - oczekujących na odbiór broni, po tym, jak władze postanowiły rozdawać broń każdemu, kto jest gotowy do obrony miasta. Rozdano kilkanaście tysięcy sztuk broni. - Zbudowaliśmy obronę terytorialną w bardzo krótkim czasie. Ci ludzie są patriotami – powiedział Witalij Kliczko.