WAŻNE
TERAZ

Dramatyczny wypadek w Warszawie. Auto wpadło w pieszych

kijów (strona 27 z 41)

Poruszająca relacja dziennikarza WP z Ukrainy. "Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem"
WIDEO

Poruszająca relacja dziennikarza WP z Ukrainy. "Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem"

- Mieszkańcy Ukrainy mierzą się z potężnym stresem i potężnym zagrożeniem. CNN informuje o rannych w całym kraju. Te doniesienia, które się pojawiają, cały czas są weryfikowane. W takiej sytuacji panuje duży chaos informacyjny - relacjonował dziennikarz WP Patryk Michalski w specjalnym wydaniu programu "Newsroom" WP, poświęconym atakowi Rosji na Ukrainę. - Ta noc była całkowicie bezsenna. Śledząc to, co się dzieje, nie byłem w stanie zmrużyć oka nawet na minutę. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Z minuty na minutę wiadomo było, podczas tej bezsennej nocy, że wszystko zmierza do inwazji na pełną skalę. Wszyscy czekali tutaj, aż wzejdzie słońce, bo wydawało się, że jeśli do świtu ta inwazja nie nastąpi, to być może będą to kolejne niespełnione proroctwa. Tak się jednak nie stało. Nagle w centrum Kijowa można było usłyszeć wybuchy - ja też je słyszałem. Długo się wstrzymywałem z podaniem tych informacji, bo nikomu nie chciało się wierzyć, że kilkadziesiąt minut po słowach Putina ostrzał słychać było również w Kijowie. Miałem przeświadczenie, że być może to jest taki dźwięk, który przypominał wybuch, ale okazało się, że te wybuchy rzeczywiście były słyszane także w Kijowie. Informacje, które do nas napływają, świadczą o tym, że ten dźwięk nadchodził z okolic lotniska Boryspol - przekazał Patryk Michalski. Jak dodał, "zalecany jest spokój, przebywanie w domu, a na wypadek, kiedy w miastach zawyją syreny, trzeba udać się do najbliższego schronu".
Natalia Durman Natalia Durman
Celem Rosjan jest Kijów? "Nie zostały podjęte nadzwyczajne kroki". Relacja reportera WP
WIDEO

Celem Rosjan jest Kijów? "Nie zostały podjęte nadzwyczajne kroki". Relacja reportera WP

Ryzyko wojny staje się coraz bardziej realne. Najnowsze zdjęcia satelitarne potwierdzają, że rosyjskie wojska są gotowe do inwazji na Ukrainę. W tym samym czasie prorosyjskie republiki na wschodzie kraju ogłosiły powszechną mobilizację. Mieszkańcy stolicy Ukrainy starają się jednak zachować spokój - Sobota w Kijowie zaczyna się niemal jak każdy poprzedni dzień. Nie dzieje się tutaj nic nadzwyczajnego, chociaż to wczoraj wieczorem padły bardzo niepokojące słowa z ust prezydenta Stanów Zjednoczonych - relacjonował ze stolicy Ukrainy reporter WP Patryk Michalski. W piątek Joe Biden przekazał, że według informacji amerykańskich służb, Władimir Putin podjął już decyzją o inwazji, a celem Rosjan jest wejście do Kijowa. - Wszyscy mają tutaj nadzieję, że te słowa amerykańskiego prezydenta są elementem celowej strategii, która mogłaby powstrzymać Władimira Putina przed podjęciem ostatecznej decyzji o ataku na Ukrainę - przekazał dziennikarz WP. Podkreślił, że w związku z ostatnimi doniesieniami, w Kijowie nie podjęto żadnych nadzwyczajnych kroków, a życie wciąż toczy się normalnie. Patryk Michalski przypomniał, że Ukraińcy przyzwyczaili się już do informacji o zagrożeniu płynącym ze strony Rosji. Wyraźniej jednak widać, że w ostatnich tygodniach jest ich znacznie więcej, a groźba wojny staje się coraz bardziej realna. Zwłaszcza po doniesieniach ze wschodu Ukrainy. - Tam mamy do czynienia z serią prowokacji prowadzonych przez prorosyjskich separatystów. W Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej trwa ewakuacja ludności cywilnej. Prorosyjscy separatyści w swoich propagandowych przekazach powtarzają, że muszą zdecydować się na ewakuację ludności cywilnej ze względu na możliwy ukraiński atak. (…) Tymczasem Ukraina stanowczo zaprzecza i podkreśla, że nie planuje żadnej operacji na wschodzie kraju, a będzie odpowiadała wyłącznie na ataki, które będą zagrażały zdrowiu i życiu ukraińskich żołnierzy - relacjonował Patryk Michalski. Tylko ostatniej doby zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy złamano ponad 60 razy.
Maciej Zubel Maciej Zubel
WIDEO

Polska delegacja w Kijowie. "Gdy Ukraina walczy, miejsce Polski jest u jej boku"

Część polskich parlamentarzystów uczestniczyła w środę w sesji plenarnej Rady Najwyższej Ukrainy. - Wybraliśmy ten dzień, bo wywiady sojusznicze zapowiadały, że tego dnia nastąpi atak. Chcieliśmy być tego dnia w ukraińskim parlamencie - przekazał w Kijowie wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. - Zostało też ogłoszone święto, Dzień Zjednoczenia Ukraińców, więc zbiegły się dwie okoliczności, aby się tutaj spotkać. (...) Spotkaliśmy się z entuzjastycznym przyjęciem. Parlamentarzyści ukraińscy są spokojni. Myślę, że są gotowi walczyć, jeśli Ukraina zostałaby zaatakowana - dodał szef klubu PiS. Wyjazd na Ukrainę miał charakter ponadpartyjny. - O ile w różnych sprawach się w Polsce nie zgadzamy, to tutaj w Kijowie jesteśmy zgodni. Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy. Dzisiaj wszyscy jesteśmy zdania, że Ukraina wymaga wsparcia. To powinien być kraj demokratyczny, wolny i suwerenny. To usłyszeli od nas parlamentarzyści ukraińscy. (...) Konflikt na granicy z Federacją Rosyjską cały czas trwa. Tam giną ludzie. W ciągu tych kilku lat odeszło prawie 16 tys. osób - przekazał poseł KO Tomasz Lenz, członek sejmowej komisji spraw zagranicznych. - Jesteśmy tutaj dzisiaj z przesłaniem solidarności polskiego Sejmu. Wtedy, gdy Ukraina walczy o swoją wolność, miejsce Polski jest u jej boku. (...) Jesteśmy tutaj wszyscy ponad podziałami - dodał Robert Tyszkiewicz.
Szkolenie dzieci z obsługi broni na Ukrainie. Odpowiedź na zagrożenie ze strony Rosji
WIDEO

Szkolenie dzieci z obsługi broni na Ukrainie. Odpowiedź na zagrożenie ze strony Rosji

Członkowie ukraińskiego, nacjonalistycznego ugrupowania ''Prawy Sektor'', zorganizowali w niedzielę 13 lutego szkolenie z obsługi broni strzeleckiej dla cywilów w Kijowie. Wzięło w nim udział także wiele dzieci poniżej 10 lat. Szkolenie z postaw strzeleckich oraz obsługi broni zorganizowano z uwagi na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, która zgromadziła wojsko przy granicy z Ukrainą. Stacjonuje tam ponad 100 tys. żołnierzy rosyjskich wspartych setkami jednostek artylerii oraz czołgów. Na Białorusi natomiast znajduje się kilkanaście tysięcy rosyjskich żołnierzy. Kreml zaprzecza, że zamierza zaatakować Ukrainę. ''Prawy Sektor'' to ruch nacjonalistyczny, który przerodził się w 2014 roku w ugrupowanie polityczne. Członkowie tej organizacji odwołują się w swoich działaniach do tradycji OUN i UPA i historycznych liderów tych organizacji – Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. Obydwie organizacje hołdowały ustrojowi faszystowskiemu, a UPA otwarcie kolaborowała z III Rzeszą podczas II wojny światowej. Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za zbrodnie ludobójstwa na ludności polskiej mieszkającej na Wołyniu w 1943 roku. W latach 1947–1950 OUN-UPA były celem akcji ''Wisła'', która polegała na przesiedleniu Ukraińców zamieszkujących południowo-wschodnie krańce Polski. Chodziło o zabranie nacjonalistom z OUN-UPA ich naturalnego zaplecza w postaci ukraińskiej ludności cywilnej. Przymusowe przesiedlenie objęło nie tylko Ukraińców, ale również Bojków, Dolinian i Łemków oraz mieszane rodziny polsko-ukraińskie. W sumie na ziemie zachodniej Polski wywieziono ok. 140 tysięcy ludzi.