kijów (strona 28 z 43)

Rosyjski atak na Kijów. "Nikt nie wie, czego można się spodziewać"
3:30

Rosyjski atak na Kijów. "Nikt nie wie, czego można się spodziewać"

W piątek nad ranem Rosja rozpoczęła bombardowanie Kijowa. - Sytuacja była bardzo trudna, przede wszystkim ze względu na niepewność mieszkańców, którzy nie wiedzieli, w którym miejscu o i kiedy będą mogli spodziewać się tego ewentualnego i możliwego bombardowania. Dlatego tak wiele osób już późnym wieczorem skierowało się do schronów – relacjonował w programie "Newsroom" WP reporter Wirtualnej Polski, przebywający w Kijowie. Dodawał, że wielu mieszkańców miasta spędziło noc w schronach. – Widać było wcześnie rano, jak ludzie zabierali swoje karimaty, śpiwory – mówił. Jak przekazał, mieszkańcy Kijowa gromadzą się w pobliżu metra na wypadek ewentualnego bombardowania. – Nikt nie wie, czego można się spodziewać – podkreślał. – Pojawiają się informacje o tym, że celem Rosjan będzie dzielnica rządowa i zdaje się, że wszyscy oficjele, którzy tutaj w dzielnicy rządowej pracują, się do tego przygotowują. Dlatego w ostatnich godzinach trwało bardzo intensywnie palenie dokumentów na wypadek, gdyby Rosjanom udało się zdobyć ważne instytucje – wyjaśnił. – Taka jest procedura: chodzi o to, by niepożądane informacje nie dostały się w ręce Rosjan, jeśli uda im się zdobyć te kluczowe punkty – dodawał. Jak także relacjonował, na ulicach widać młodych mężczyzn, zmobilizowanych do wojska, ale też takich, którzy "jeszcze przed powszechną mobilizacją (…) mówili, że są gotowi do ewentualnej walki". – Trudno wyobrazić sobie, że ta sytuacja tak bardzo zmieniła się w stolicy i to w ciągu kilkudziesięciu godzin – oznajmił. Wskazał też na ogromną wartość pracy ukraińskich dziennikarzy. – Dziennikarze ukraińscy, którzy są wiarygodnymi źródłami informacji, pracują nieprzerwanie od niemal ponad 40 godzin non stop – podkreślił.
Patryk Michalski z Kijowa: jest pusto. Wszyscy najbardziej obawiają się nocnych ataków
7:59

Patryk Michalski z Kijowa: jest pusto. Wszyscy najbardziej obawiają się nocnych ataków

Patryk Michalski, reporter Wirtualnej Polski w Ukrainie, relacjonował w wydaniu specjalnym "Newsroom" WP sytuację jaka panowała w Kijowie w czwartek. Mówił o nastrojach mieszkańców stolicy Ukrainy. - Wszystkie ruchy podejmowane przez Rosję wskazują na to, że Kijów również jest celem ataku Rosjan. Wiele wskazuje na to, takie są zapowiedzi ukraińskich polityków, że celem może być dzielnica rządowa - relacjonował - Z drugiej strony nie ma paniki. Miasto właściwie jest wymarłe. Być może tego nie widać tak dobrze za moimi plecami, ale w tym momencie tutaj powinny być korki – ta ulica jest zazwyczaj bardzo ruchliwa. A, jak słyszę, przejeżdżają tylko pojedyncze samochody - mówił. Wspomniał, że wszyscy najbardziej obawiają się na nocnych ostrzałów rakietowych, czy bombardowań. - Jeśli chodzi też o nastroje, to Ukraińcy stają przed bardzo trudnym wyborem. Z jednej strony mogą walczyć i bardzo wiele osób, które tutaj spotykam, deklaruje: “tak, pójdziemy walczyć, jesteśmy gotowi”. Tym bardziej, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że każda osoba - każdy ochotnik-cywil, który będzie gotów do obrony ojczyzny - otrzyma broń do ręki - relacjonował Michalski. - Z drugiej strony pojawiają się pytania o przyszłość najbliższych, o przyszłość dzieci. Dlatego wiele osób decyduje się na to, by wyjechać. To bardzo wyraźnie widać właśnie na stacjach metra. Tam ludzie chodzą z dużymi walizkami ze swoimi najbliższymi u boku. Zabierając niewielki dobytek przemieszczają się albo na obrzeża Kijowa albo na zachód Ukrainy, który przecież też nie jest bezpieczny. Albo szukają miejsca za granicą, często w Polsce - mówił. Nasz reporter wspomniał też, że odgłosy wojny, co jakiś czas są słyszalne w Kijowie. - Tutaj na razie nie ma tej paniki, ale z drugiej strony nie jest tak, że każdy może czuć się bezpiecznie. Strzały ze znacznej odległości, ale jednak słychać. Pojawiają się kolejne doniesienia o tym właśnie, że rosyjskie wojsko zbliża się do Kijowa. Nie wiadomo więc, ile czasu zajmie im ewentualne dotarcie tutaj, do samego centrum - relacjonował.
Zaniepokojenie wśród mieszkańców Ukrainy. Oblegane markety oraz banki
1:00

Zaniepokojenie wśród mieszkańców Ukrainy. Oblegane markety oraz banki

Podczas gdy ukraińska armia stara się odeprzeć atak Rosji, na ulicach dużych ukraińskich miast oraz miasteczek zobaczyć można wielu cywilów, którzy chcą zabezpieczyć się, zanim dotrą tam wojska rosyjskie. W sieci pojawiły się nagrania z banków oraz marketów, które nie nadążają przyjmować kolejnych klientów. Ukraińcy mieszkający w Iwano-Frankiwsku na zachodzie Ukrainy masowo wykupują towary, aby zrobić zapasy. Z kolei na innym nagraniu zobaczyć jedną z ulic w Kijowie, gdzie czekający w ogromnych kolejkach ludzie chcą jak najszybciej wybrać pieniądze ze swoich kont bankowych. Bardzo wielu cywilów zdecydowało się wyjechać z samego rana z miast i np. stolica Ukrainy, Kijów, była zakorkowana przez długi czas. W czwartek 24 lutego o świcie Rosja rozpoczęła atak rakietowy i bombowy na wiele celów na Ukrainie. Wybuchy słychać było w największych miastach oraz w wielu mniejszych miejscowościach praktycznie na terenie całego kraju. Władze Ukrainy zdecydowały się wprowadzić stan wojenny. Prezydent Rosji Władimir Putin w orędziu przekazał, że rozpoczyna ''specjalną operację wojskową'' na Ukrainie. Na teren Ukrainy wjechały już czołgi, transportery opancerzone oraz ciężarówki z rosyjskimi żołnierzami. Straż graniczna Ukrainy udostępniła nagrania z przekraczania granicy przez rosyjską armię m.in. od strony Białorusi oraz Krymu. Cały czas trwają walki i wiadomo już, że są ofiary śmiertelne wśród cywilów.
Poruszająca relacja dziennikarza WP z Ukrainy. "Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem"
5:12

Poruszająca relacja dziennikarza WP z Ukrainy. "Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem"

- Mieszkańcy Ukrainy mierzą się z potężnym stresem i potężnym zagrożeniem. CNN informuje o rannych w całym kraju. Te doniesienia, które się pojawiają, cały czas są weryfikowane. W takiej sytuacji panuje duży chaos informacyjny - relacjonował dziennikarz WP Patryk Michalski w specjalnym wydaniu programu "Newsroom" WP, poświęconym atakowi Rosji na Ukrainę. - Ta noc była całkowicie bezsenna. Śledząc to, co się dzieje, nie byłem w stanie zmrużyć oka nawet na minutę. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Z minuty na minutę wiadomo było, podczas tej bezsennej nocy, że wszystko zmierza do inwazji na pełną skalę. Wszyscy czekali tutaj, aż wzejdzie słońce, bo wydawało się, że jeśli do świtu ta inwazja nie nastąpi, to być może będą to kolejne niespełnione proroctwa. Tak się jednak nie stało. Nagle w centrum Kijowa można było usłyszeć wybuchy - ja też je słyszałem. Długo się wstrzymywałem z podaniem tych informacji, bo nikomu nie chciało się wierzyć, że kilkadziesiąt minut po słowach Putina ostrzał słychać było również w Kijowie. Miałem przeświadczenie, że być może to jest taki dźwięk, który przypominał wybuch, ale okazało się, że te wybuchy rzeczywiście były słyszane także w Kijowie. Informacje, które do nas napływają, świadczą o tym, że ten dźwięk nadchodził z okolic lotniska Boryspol - przekazał Patryk Michalski. Jak dodał, "zalecany jest spokój, przebywanie w domu, a na wypadek, kiedy w miastach zawyją syreny, trzeba udać się do najbliższego schronu".
Natalia Durman Natalia Durman