białoruś (strona 101 z 210)

Stan wyjątkowy. Były premier kontrolowany przy granicy. "To było upokarzające"
2
3:13

Stan wyjątkowy. Były premier kontrolowany przy granicy. "To było upokarzające"

- Nigdy nie słyszałem ze strony rządzących jakiegokolwiek uzasadnienia dla wprowadzenia stanu wyjątkowego poza tym, że mamy problem na granicy. Tylko w jaki sposób stan wyjątkowy przyczynia się do rozwiązywania tego problemu? Tego nigdy nie wyjaśniono - mówił gość programu "Newsroom WP" Włodzimierz Cimoszewicz. Patrycjusz Wyżga pytał go o obecną sytuację przy granicy z Białorusią. Były premier i europoseł mieszka na terenie bezpośrednio sąsiadującym z rejonem objętym stanem wyjątkowym. Według niego, jedyna zauważalna różnica na tym terenie od rozpoczęcia kryzysu na granicy polega na tym, że wcześniej wyrywkowe kontrole przejeżdżających pojazdów prowadziła tylko straż graniczna, a obecnie robi to również policja. - To polega na tym, że kiedy wyjeżdżam stąd, jadę po zakupy albo po prostu z powodu mojej pracy wybieram się do Brukseli czy do Strasburga, to jestem kontrolowany. Początkowo to było nawet nieco upokarzające, dlatego że nie tylko sprawdzano dowód osobisty, ale kazano mi podawać stan licznika mojego samochodu. Najwyraźniej w systemie samochodów skradzionych sprawdzano też, czy były premier nie jeździ skradzionym samochodem. Może jeszcze sam go ukradł?” - mówił Cimoszewicz. - Nawet było tak, że jechałem na zakupy do Hajnówki, to jest 20 kilometrów stąd. Po 1,5 godz. wracałem i ci sami ludzie przeprowadzali tę samą kontrolę, w taki sam sposób - dodał. Zaznaczył, że po kilku tygodniach takich kontroli podejście funkcjonariuszy się nieco zmieniło. - W tej chwili najczęściej zachowują się trochę inaczej. Jak mnie widzą, to już pozwalają mi przejeżdżać. Tylko że zaglądają, czy nie wiozę kogoś w bagażniku mojego samochodu - powiedział były premier.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje
Nie zagłosują za stanem wyjątkowym? Wymowny komentarz Barbary Nowackiej
3:38

Nie zagłosują za stanem wyjątkowym? Wymowny komentarz Barbary Nowackiej

Czy stan wyjątkowy powinien zostać przedłużony? - pytana była posłanka Koalicji Obywatelskiej Barbara Nowacka w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Stan wyjątkowy został wprowadzony tylko i wyłącznie po to, żeby rządzący mogli ukryć to, co robią przed opinią publiczną i przed mediami. W takiej formule nie ma żadnego usprawiedliwienia dla stanu wyjątkowego. To, że granicy trzeba strzec, to oczywiste, ale to, że kontrola społeczna, w tym kontrola wolnych mediów, powinna być cały czas, nie ulega wątpliwości - stwierdziła. Pytana, jak zagłosuje w tej sprawie, wskazała, że "jeżeli będzie taka sytuacja, że znowu nie będzie dostępu dla mediów, dla prawników, to my mamy poważne wątpliwości". - Bo bronić granic - oczywiście, że tak, ale nie za cenę pozwolenia na granie w grę Łukaszenki - wyjaśniła. Dopytywana, czy jeśli założenia stanu wyjątkowego będą takie same, jak do tej pory, to będą przeciw, odparła: "Będziemy jeszcze o tym rozmawiać, ale nie widzimy powodu, dla którego wolne media, prawnicy, organizacje pozarządowe, organizacje humanitarne nie miałyby dostępu (do pasa przygranicznego z Białorusią - red.)". - Mediom łatwiej jest dziś pracować w Kabulu niż w Usnarzu. To bardzo niepokojąca informacja, mówiąca bardzo wiele o stanie państwa polskiego - podsumowała Nowacka.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Stan wyjątkowy. Bartomiej Sienkiewicz ma teorię. Zwraca uwagę na szczegół
3:21

Stan wyjątkowy. Bartomiej Sienkiewicz ma teorię. Zwraca uwagę na szczegół

- Realne zagrożenie jest i zamykanie na to oczu jest niewłaściwe. Łukaszenka prowadzi tę operację z uchodźcami jako operację polityczną wymierzoną w UE, w NATO, w Polskę, w Litwę i w Łotwę. To są fakty, ale władza publiczna pochodząca z mandatu demokratycznego ma obowiązek pokazywać, czy jej działania są właściwe czy nie - mówił były szef MWSiA, poseł Koalicji Obywatelskiej Bartłomiej Sienkiewicz w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Mamy do czynienia z posługiwaniem się uchodźcami jako formą presji na UE. Łukaszenka robił to najpierw intensywnie na Litwie i na Łotwie. Teraz robi to na polskiej granicy. Tamte kraje wprowadziły stan wyjątkowy, ale to wcale nie oznaczało, że kompletnie odsunęły opinię publiczną od tego, co się dzieje na granicy. Wręcz przeciwnie - litewscy dziennikarze mogli być na granicy. Polscy nie mogą być. No, to ma pan odpowiedź na pytanie, o co chodzi ze stanem wyjątkowym. Nie o faktyczne zabezpieczenie granicy, tylko o ukrycie sprawy - kontynuował Sienkiewicz. - Jeśli zagrożenie jest tak poważne, to od tego jest Frontex, żeby pomógł, żeby skierował siły, środki, funkcjonariuszy i sprzęt na polską granicę. Korzystali z tego Litwini, a Polska zdecydowanie odmawia - zwrócił uwagę polityk PO. W jego ocenie rząd PiS-u nie chce żadnego niezależnego świadka na polsko-białoruskiej granicy.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Migranci umierają na granicy. Czarzasty:  Absolutnie nieludzkie
3
5:32

Migranci umierają na granicy. Czarzasty: Absolutnie nieludzkie

Trwa kryzys na polsko-białoruskiej granicy. Ministrowie Mariusz Błaszczak i Mariusz Kamiński pokazali podczas konferencji prasowej drastyczne zdjęcia które miałyby być dowodem powiązania terrorystyczne niektórych migrantów oraz "dowody zoofilii" odnalezione rzekomo w telefonie jednego z uchodźców. - To dość konsekwentne działanie PiS-u w tej sprawie. Ze względu na zyskiwanie w sondażach przy okazji tematu "zagrożenia polskich granic", Prawo i Sprawiedliwość mówi tak: "proszę zobaczyć kto chce się dostać do Polski. To są źli ludzie: zboczeńcy, pedofile, zoofile, ludzie, którzy będą nas mordowali". (…) To jest ewidentne szczucie na migrantów. Proszę pamiętać, że PiS wyspecjalizował się w tego typu sytuacjach. Np. twierdzili, że muszę zrobić reformę wymiaru sprawiedliwości, bo znaleźli sędziego, który ukradł kawałek kiełbasy. W związku z tym przekonywali, że cały stan sędziowski jest zły - powiedział w programie "Newsroom WP" Włodzimierz Czarzasty. Jak przekonywał polityk jedyną możliwością obserwacji tego, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy jest zniesienie stanu wyjątkowego i dopuszczenie tam dziennikarzy, aby "faktycznie widzieli, co tam się dzieje". - Ludzie już umierają. Nikt nie widzi w jaki sposób, co dzieje się naprawdę. A PiS będzie się cieszył, bo będzie budował przekonanie, że broni Polaków przed złymi ludźmi - stwierdził. Czarzasty przekonywał, że PiS nie ma w tej chwili przygotowanego planu na sytuację, w której migrantów na granicy będzie więcej. - Co wtedy? Będziemy do nich strzelali? A co zrobimy z matkami z dziećmi i dziećmi, które straciły rodziców? PiS nie chce się tym zająć, a przypomnę, że w krajach, z których pochodzą te osoby, Polacy też maczali swoje "bardzo fajne dłonie" - powiedział. W tym kontekście polityk wymienił Afganistan. - To nieodpowiedzialne zachowanie i plucie na innych ludzi (…). Uważam, że to szokujące i niedopuszczalne. (…) Tak łatwo przechodzi się do codziennej pracy po tym, jak ktoś umiera. Jest tam grupa osób, która nie ma jedzenia, jest im zimno, a PiS udaje, że nic się nie dzieje. To przerażające i absolutnie nieludzkie - stwierdził.

E. Walas

Opcje