andrzej duda (strona 136 z 380)

Wicerzecznik PiS złośliwie o Gowinie. Przez wpis ws. Dudy i Merkel
2:23

Wicerzecznik PiS złośliwie o Gowinie. Przez wpis ws. Dudy i Merkel

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w sobotę odwiedziła Warszawę. Podczas wizyty nie spotkała się z prezydentem Andrzejem Dudą. "Niemcy to nasz główny partner handlowy. Kanclerz Merkel, poza fatalną w skutkach decyzją w sprawie Nord Stream 2, na długie lata pozostanie najbardziej propolskim przywódcą niemieckim. Wyrządzanie jej despektów przy okazji pożegnalnej wizyty to nieznajomość geopolitycznego alfabetu" - ocenił były wicepremier Jarosław Gowin. Jego wpis komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. - Cieszy mnie biegłość Jarosława Gowina w geopolitycznym alfabecie. Już go widzę, jak te klocki ze znawstwem ustawia - mówił uszczypliwie. - Pani kanclerz Merkel spotkała się ze swoim odpowiednikiem, tzn. premierem Mateuszem Morawieckim. Żeby odbyło się spotkanie między jakimiś politykami, to wcześniej, według reguł ustalonych w dyplomacji, takie spotkanie musi być umówione. Takie spotkanie między urzędem kanclerskim Republiki Federalnej Niemiec a Kancelarią Prezydenta RP nie zostało umówione. Pani kanclerz miała swoją agendę, którą realizowała. Z kolei prezydent Duda jest w kontakcie z prezydentem Niemiec. Ostatnio odbyli prawie godzinną rozmowę telefoniczną. Wszystko działa swoim trybem. Robienie zagadnienia, że coś się nie zdarzyło, kiedy nie miało się zdarzyć, jest trochę rzeźbieniem - przekonywał Fogiel.
Natalia Durman Natalia Durman
Prezydent Duda nie spotka się z kanclerz Merkel. Były ambasador RP: Granica nietaktu
3:02

Prezydent Duda nie spotka się z kanclerz Merkel. Były ambasador RP: Granica nietaktu

W sobotę w Polsce z wizytą będzie przebywać kanclerz Angela Merkel. Kto powinien spotkać się z szefową niemieckiego rządu? - Prezydent, Prezes Rady Ministrów, być może powinien być obecny również minister spraw zagranicznych, chociaż nie pamiętam, jak się nazywa - komentował w programie "Newsroom" WP Ryszard Schnepf, były wiceszef MSZ i były ambasador RP w USA. - Ja myślę, że dzieje się coś niedobrego, ponieważ na sferę osobistą, na granicę nietaktu przenosi się różnego rodzaju niechęci. Słyszymy o tym, że prezydent nie ma zamiaru spotkać się z kanclerz Merkel i byłoby to bardzo złym znakiem nie tylko na teraz, ale i na przyszłość. Angela Merkel, czy się ją lubi, czy nie, jest politykiem, który zrobił wiele dobrego dla Polski - tłumaczył dyplomata. Prowadzący Mateusz Ratajczak dopytywał, czy spotkanie prezydenta z kanclerzem nie byłoby złamaniem protokołu dyplomatycznego. - Na pewno nie. Przypomnę, że przy wcześniejszych wizytach to właśnie prezydent zabiegał o to, żeby kanclerz Niemiec, która jest najważniejszą osobą w państwie niemieckim, spotkała się również z nim. Teraz na pożegnanie dochodzi do ewidentnego nietaktu - przekazał Schnepf. - Myślę, że ten gest będzie miał znaczenie. Polityka niemiecka kieruje się pewnymi zasadami. (...) Nawet oponenci polityczni kanclerz Merkel ją szanują i znają jej wieloletni dorobek. To jest bardzo zły sygnał dla tych, którzy obejmą władzę u naszych sąsiadów - dodał.
Stan wyjątkowy. Śmiszek krytykuje Dudę: "Uciekł od odpowiedzialności"
2:05

Stan wyjątkowy. Śmiszek krytykuje Dudę: "Uciekł od odpowiedzialności"

Prezydent Andrzej Duda nie zdecydował się na przedstawienie Sejmowi uzasadnienia do rozporządzenia o stanie wyjątkowym. Jego doradca Andrzej Zybertowicz tłumaczył, że prezydent "uznał, że nie ma takiej potrzeby". Sytuację skomentował w programie "Newsroom WP" Krzysztof Śmiszek z Lewicy. - To oczywiście tłumaczenie szefa, który nie miał odwagi w poniedziałek stanąć przed Wysoką Izbą, bo przecież to jego (prezydenta - red.) rozporządzenie próbowaliśmy uchylić. Jeśli pan prezydent Duda jest w stanie zwołać orędzie czy ogłaszać swoje zdanie co kilka miesięcy w publicznej telewizji na tematy zupełnie marginalne, a nie ma odwagi stanąć przed narodem i powiedzieć, jakie były prawdziwe motywacje wprowadzenia stanu wyjątkowego, to znaczy, że uciekł przed odpowiedzialnością - powiedział Śmiszek. Jego zdaniem, w poniedziałek w Sejmie zabrakło prezydenta. - To wszystko składa się na jedną całość. Tak naprawdę ten stan wyjątkowy to polityczna ustawka, próba wykreowania zagrożenia. Przecież kilka godzin (po podpisaniu rozporządzenia - red.) prezydent pojechał na mecz (…). Oczywiście to fajna sprawa, że kibicuje sportowcom, ale jeśli wprowadzamy stan wyjątkowy, twierdzimy, że jesteśmy w jakimś gigantycznym stanie zagrożenia (…) to oczekiwałbym od głowy państwa zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego, stanięcia w obliczu tego zagrożenia i wygłoszenia orędzia w publicznej telewizji i stanięcia w polskim parlamencie. Z niczym takim nie mieliśmy do czynienia - tłumaczył.