Jest wyrok ws. Adriana Praconia - Polaka, który przeżył masakrę na wyspie Utoya

Sąd w Oslo uznał Adriana Praconia - pochodzącego z Polski 20-latka, który przeżył masakrę na Utoyi - winnym zarzucanych mu czynów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Anders Breivik
Anders Breivik (PAP/EPA, Fot: Heiko Junge)
WP

Adrian Pracoń, współautor książki o wydarzeniach na Utoyi, stanął przed sądem za pobicie dwóch osób w pubie w Oslo. 16 listopada zeszłego roku, dzień po tym, jak spotkał się na sali sądowej z Andersem Breivikiem, pod wpływem alkoholu wywołał bójkę, której okoliczności potem nie pamiętał. Prokurator domagał się dla niego sześciu miesięcy więzienia, natomiast obrona prosiła o łagodny wymiar kary ze względu na istnienie okoliczności łagodzących. Pracoń przyznał się do winy i przeprosił poszkodowanych.

Prace społeczne i grzywna

Pracoń nie trafi jednak do więzienia. Zamiast tego będzie musiał zapłacić 10 tysięcy koron grzywny (równowartość 5500 zł.) oraz przepracować społecznie 180 godzin.

WP

Ani Adrian Pracoń, ani jego adwokat nie zdecydowali się na skomentowanie wyroku w mediach. Niedługo przed wejściem na salę sądową chłopak opublikował jednak na Facebooku kilka zdań, które zacytowały norweskie gazety: "Przyjmę każdą karę, jaka zostanie mi wyznaczona. To, co zrobiłem, było złe i nie ma sensownego usprawiedliwienia. Mam nadzieję, że wszyscy zrozumiemy, jak istotne jest udzielanie pomocy po wypadkach i traumie. Obawiam się, iż może się znaleźć więcej osób bezpośrednio dotkniętych przez terror z 22 lipca, dla których to wszystko jest wciąż zbyt ciężkie do udźwignięcia" - napisał Pracoń.

Oprawca i ofiara

Sąd zdecydował się na zastosowanie stosunkowo łagodnej kary, (warto podkreślić, że statystycznie wyroki zasądzane przez norweski wymiar sprawiedliwości są o wiele łagodniejsze niż w Polsce) biorąc pod uwagę zeznania psychologa, który stwierdził, że Adrian Pracoń cierpi na zespół stresu pourazowego. Problemy psychiczne chłopaka zaczęły się po masakrze na Utoyi, wcześniej nie przejawiał tendencji do agresywnych zachowań. Pierwsze spotkanie z osadzonym w areszcie Andersem Breivikiem, który nie okazywał żadnej skruchy z powodu morderstw, a wręcz zdawał się pysznić swoimi czynami, Pracoń opisał jako „wyjątkowo bolesne”. Przyznał potem w sądzie, że nie udźwignął ciężaru tamtych wydarzeń.

Z Norwegii Sylwia Skorstad, Wirtualna Polska

WP
Polub WP Wiadomości
WP
WP