Efekt Stokłosy

Przewodząca w sondażach Platforma Obywatelska po wygranych wyborach chce nam zafundować jednomandatowe okręgi wyborcze. Czym to może się skończyć, pokazuje przykład pilskiego senatora Henryka Stokłosy - pisze "Trybuna".

Cała Polska oburzyła się w ubiegłym tygodniu na Stokłosę. Jego ludzie zatrzymali ekipę TVP w Zakładach Mięsnych Farmutil w Śmiłowie. Dziennikarze pojechali tam, by zrobić materiał na temat protestów okolicznych mieszkańców przeciwko zakładowi, który zatruwa im życie. Policjanci zamiast egzekwować prawo, przez 13 godzin tolerowali przetrzymywanie dziennikarzy. Najwyraźniej bardziej niż żurnalistów bali się miejscowego notabla. Senator bronił się, że ekipa weszła tam bezprawnie i nie chciała dostosować się do wymogów sanitarnych obowiązujących w przedsiębiorstwie - podaje dziennik.

Protesty lokalnej społeczności przeciwko kolejnym inwestycjom senatora nie należą do rzadkości. Miały miejsce także daleko od jego rodzinnych stron. W małopolskim Osieku, w Dworowie niedaleko Oświęcimia. Mimo to Stokłosa zasiada w Senacie nieprzerwanie od 15 lat. Zasłynął, gdy w wyborach czerwcowych 1989 r. pokonał "drużynę Lecha Wałęsy". "Solidarność" wprowadziła wówczas do Senatu 99 przedstawicieli. Nie udało im się pokonać tylko jednego człowieka - właśnie Stokłosy - informuje gazeta.

Stokłosa nigdy nie kandydował do Sejmu. Zawsze wybierał Senat. Może wykorzystać większościową ordynację obowiązującą w wyborach do izby wyższej. W wyborach do Sejmu musiałby się podpiąć pod jedną z partii i liczyć na dobre miejsce na liście wyborczej. "Przy jednomandatowych okręgach tacy ludzie będą przede wszystkim wygrywać wybory" - uważa dr Bartłomiej Nowotarski, konstytucjonalista i politolog. Jego zdaniem, w obecnej sytuacji w jednomandatowych okręgach liczących 50-60 tys. mieszkańców duże szanse będą mieli przedstawiciele różnych lokalnych układów, niewykluczone, że też o charakterze przestępczym - zaznacza "Trybuna".

"Oczywiście, nie można mówić o jakimś generalnym zagrożeniu dla całego kraju, ale na pewno mielibyśmy różne kwiatki. Dochodzi bowiem wówczas do totalnego "wyścigu zbrojeń". Kandydat bierze w takiej sytuacji każde pieniądze, szuka wszelkiego poparcia. To są bardzo polaryzujące, konfrontacyjne wybory oznaczające walkę na śmierć i życie, w której wygrywa tylko jeden" - tłumaczy dr Nowotarski. Tak jak było w pierwszych dekadach ubiegłego wieku w USA, gdzie o składzie Izby Reprezentantów decydowali w dużej mierze lokalni bossowie - pisze gazeta. (PAP)

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Wielka Brytania. Podejrzany ws. Epsteina zwolniony za kaucją
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Eksplozja w Mikołajowie. Zełenski: To mógł być zamach
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Atak USA na Morzu Karaibskim. Zginęły trzy osoby
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Zełenski o presji Trumpa na Putina. "Nie jest wystarczająca"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Kulisy rozmów Ukrainy z Rosją. "Unikają historycznego popisywania się"
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Islandia przyspiesza drogę do UE. W tle groźby Trumpa
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Ropa nie płynie na Słowację. Kijów znów przesuwa termin
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Napięcie w Meksyku. Turyści z Polski o sytuacji na miejscu
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ultimatum dla Teheranu. Trump: To ja podejmuję decyzję
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Ambasador USA zlekceważył wezwanie. Francja zamyka dostęp do ministrów
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"
Wałęsa ocenia Trumpa. "To bardzo rosyjska gra"