Jak podała państwowa telewizja, 33-letni Włoch wjechał nocą na zły pas autostrady między Turynem i Doliną Aosty - po ok. 40 kilometrach jazdy pod prąd zderzył się czołowo z innym autem. Jego trzech pasażerów - wszyscy Chińczycy - zginęło, czwarty odniósł rany.
Kierowca-duch przeżył wypadek ciężko ranny; nie mógł sobie nic przypomnieć. Wielu przejeżdżających kierowców alarmowało policję, ta jednak nie zdołała na czas zareagować.