wybory parlamentarne 2023 (strona 87 z 88)

PiS za rok straci władzę? Ekspert: limit cudów się wyczerpał
WIDEO

PiS za rok straci władzę? Ekspert: limit cudów się wyczerpał

- W sondażach od sierpnia trwa stagnacja. Notowania poszczególnych partii niewiele się zmieniają - stwierdził w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski prof. Jarosław Flis, socjolog z UJ. Ekspert komentował wyniki ostatniego badania poparcia dla partii wykonanego przez United Surveys dla WP. - Według ostatnich wyników sondażowych, PiS zdobyłoby w Sejmie poniżej 200 mandatów, Konfederacja znalazłaby się pod progiem wyborczym. Ta ostatnia partia podąża trajektorią Ruchu Palikota, Kukiz’15 i innych TUP, czyli, jak to określam, Tymczasowym Ugrupowań Protestu. Najpierw budzi nadzieję, ma efekt nowości, potem, a w kolejnych wyborach nikt nie wierzy, że są w stanie dokonać rewolucji. Jeśli takie notowania sondażowe utrzymają się przez kolejnych miesięcy, to PiS zostanie zepchnięte do ław opozycji, a połączone siły obecnej opozycji zwyciężą - ocenia ekspert. Prof. Flis stwierdził, że w PiS nie widać wiary w zwycięstwo. - Podejmują cały szereg kroków, które zakładają, że w przyszłym roku Prawo i Sprawiedliwość straci władzę albo będzie w kolosalnych tarapatach: przesunięcie wyborów samorządowych, czy te wszystkie propozycje, żeby tam jakoś próbować utwierdzić w spółkach Skarbu Państwa swoich nominatów i partyjnych kolegów - wyliczał. Ekspert stwierdził, że taka postawa może okazać się dla PiS "samospełniającą się przepowiednią". - Trudno odnieść zwycięstwo, jak się w nie nie wierzy. Można zawsze liczyć na jakąś głupotę ze strony opozycji, ale wydaje się, że tutaj Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało limit cudów w 2015 i w 2019 roku - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Dlaczego PiS nie chowa już prezesa? Ekspert wskazał główną przyczynę
WIDEO

Dlaczego PiS nie chowa już prezesa? Ekspert wskazał główną przyczynę

- Do tej pory w PiS panowało przekonanie, że prezes jest raczej obciążeniem w kontaktach z wyborcami, niż szczególnym atutem. Uważano, że lepiej go schować i wystawić na pierwszą linie kogoś innego. Teraz to się zmieniło, bo PiS toczą wewnętrzne problemy. W związku z tym nie ma kto powiedzieć prezesowi prawdy o jego ostatnich występach. Wszyscy mu raczej mówią, że "jest świetnie" - ocenia prof. Jarosław Flis, socjolog UJ, w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. - Ten stan będzie się utrzymywał, ponieważ wszyscy w partii wiedzą, że to on układa listy wyborcze i nie chcą z nim zadzierać. To on decyduje o ich "być albo nie być". Sondaże wskazują, że mandatów do podziału po przyszłych wyborach będzie mniej – z parlamentem pożegna się kilkudziesięciu posłów PiS. A to, że te występy Kaczyńskiego szkodzą partii, o to się martwi kto inny - nie szeregowi posłowie czy lokalni działacze. Oni zabiegają o utrzymanie się na listach PiS, jak najlepiej potrafią - wyjaśnił. Socjolog ocenił, że podczas objazdu po Polsce Jarosław Kaczyński często się kompromituje kuriozalnymi wypowiedziami i "żartami". - To jest tak, że, jak to mówią, "kiedy komuś rośnie ego, to i mózg uciska jego". Przez ostatnie siedem lat całe otoczenie mówiło prezesowi PiS, że "jest genialny". Najwyraźniej przez to stracił samokontrolę. Po prostu był pierwszym, który uwierzył we własny geniusz - stwierdził Flis. Ekspert porównał fenomen Kaczyńskiego do byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. - Głównym atutem prezesa PiS jest to, że on wprawia w jakiś rodzaj histerii swoich politycznych przeciwników i tym uwiarygadnia siebie i partie w oczach tych wszystkich, którzy tych przeciwników nie lubią. To tak samo jak z Trumpem. Amerykanie, którzy nie cierpieli aroganckich miliarderów ze Wschodniego Wybrzeża, pokochali jednego z aroganckich miliarderów ze Wschodniego Wybrzeża. Dlaczego? Bo cała reszta uważała go za skończonego idiotę i nim pogardzała. A ponieważ oni też czuli się pogardzani, to między Trumpem a częścią Amerykanów, zrodziło się poczucie wspólnoty - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak