viktor orban (strona 36 z 52)

Ceny paliw w górę, ale nie dla wszystkich. Węgrzy murem za Orbanem
1
1:55

Ceny paliw w górę, ale nie dla wszystkich. Węgrzy murem za Orbanem

Rosnąca inflacja, osłabienie waluty oraz problemy gospodarcze stały się przyczyną do wprowadzania nowych rozwiązań ekonomicznych na Węgrzech. Niektóre z nich wzbudzają sprzeciw zagranicznych firm funkcjonujących na węgierskim rynku, a nawet samej Unii Europejskiej. Przykładem są ustalone przez Viktora Orbana oficjalne limity cen paliw, które dzięki temu są jednymi z najniższymi w UE. Winą za upadającą gospodarkę premier obarczył wojnę w Ukrainie oraz unijne sankcje, w związku z tym jego rozwiązanie ma wyjść naprzeciw węgierskim obywatelom. - Nie ma innego sposobu na ochronę interesów narodu węgierskiego. Gdyby nie ograniczenie cen paliw, cena paliwa wahałaby się między 700 a 900 forintów za litr (1,83 do 2,35 USD) - tłumaczy Orban. Jednak zaproponowane rozwiązanie nie wszystkim wydaje się sprawiedliwe. Zagraniczne firmy muszą bowiem płacić więcej za paliwo. Twierdzą, że taka polityka szkodzi ich wynikom i konkurencyjności. Na takie rozwiązanie krzywym okiem przygląda się także Unia Europejska, która kwestionuje wprowadzony w maju wymóg, aby kierowcy z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi płacili za paliwo na węgierskich stacjach po cenach rynkowych, a nie tych obniżonych. Z niepokojem obserwując wzrost cen aż o 60 proc. dla kierowców posiadających pojazdy zarejestrowane w innych krajach, UE wzywa Węgry do wstrzymania procedury do czasu, gdy będzie można ocenić zgodność tego działania z przepisami wspólnoty. Ponadto Bruksela grozi postępowaniem prawnym, nazywając politykę „dyskryminującą”. - Prosimy brukselskich biurokratów, aby nie kierowali się logiką równości, ale aby wreszcie zrozumieli, że w krajach bliższych strefie wojny mogą być konieczne działania wyjątkowe – komentuje działania UE Orban. Sami Węgrzy mają mieszane uczucia. Z jednej strony cieszą się z niższych cen, twierdząc, że „cierpieliby”, gdyby musieli płacić więcej. Z drugiej, nie do końca rozumieją, dlaczego osoby z innych państw muszą płacić więcej. - To dobrze dla nas, ale trochę dziwne, że obcokrajowcy muszą płacić więcej. Gdybyśmy pojechali do innych krajów, sprzedaliby nam drożej? - pyta emerytowany rolnik. Niskie ceny mają jeszcze jedną stronę medalu. Powodują zwiększony popyt, a to z kolei prowadzi do opóźnień w podaży oraz braków na stacjach benzynowych. Niektórzy węgierscy konsumenci, którzy otrzymują jedne z najniższych zarobków w UE, twierdzą, że obniżone ceny paliw utrzymują ich na powierzchni, ponieważ ceny innych towarów, zwłaszcza żywności, wciąż rosną.
Kontrowersyjna decyzja Orbana. "Będzie awantura"
4:30

Kontrowersyjna decyzja Orbana. "Będzie awantura"

Rada Europejska uzgodniła szósty pakiet sankcji na Rosję. - Osiągnięte porozumienie na pewno jest powyżej oczekiwań. Jeszcze wczoraj rano wydawało się, że porozumienia nie będzie, że Węgrom uda się je skutecznie zablokować, że zostanie przyjęte bezzębne porozumienie dotyczące sankcjonowania banku czy wsparcia finansowego dla Ukrainy, że ta najważniejsza rzecz - sankcje na ropę - się nie uda. Udało się osiągnąć kompromis, o którym jeszcze rano Orban mówił, że go nie usatysfakcjonuje. To sugeruje, że - pomimo stawania okoniem przez Orbana - jedność jest, że można ją osiągać w takich krytycznych, ważnych dla UE momentach - komentował w programie "Newsroom" WP redaktor naczelny Res Publica Nowa Marcin Zaborowski. Jak podkreślił, dużo się jednak Orbanowi udało. - Wyłączenie "Drużby" z sankcji, przez którą do Węgier dociera 65 proc. ropy, to jest spore osiągnięcie dla Orbana. Będzie mógł mówić swoim wyborcom: dzięki nam macie tańszą benzynę - podkreślił Zaborowski. Gość WP odniósł się również do decyzji węgierskiego rządu o ograniczeniu dostępu do tańszych paliw dla obcokrajowców. - Moim zdaniem UE będzie w tym zakresie interweniować. Na pewno zobaczymy awanturę w tej kwestii i nałożenie kar na Węgry (...). To, co robią Węgry, stoi w poprzek zasad konkurencji. Jest nieakceptowalne - stwierdził Zaborowski.
Natalia Durman

N. Durman