unia europejska (strona 31 z 190)

Najmłodsi członkowie UE. Ekspert: "Niezbędne uszczelnienie wschodniej flanki"
WIDEO

Najmłodsi członkowie UE. Ekspert: "Niezbędne uszczelnienie wschodniej flanki"

W 2007 r. Bułgaria i Rumunia wstąpiły do Unii Europejskiej, a w 2013 r. Chorwacja stała się częścią europejskiej rodziny. Jak najmłodsi członkowie UE zmienili oblicze wspólnoty? - Przystąpienie tych trzech krajów uzupełniło wschodnią flankę procesu integracji europejskiej. Jeżeli dzisiaj popatrzymy na wydarzenia, które mają miejsce w Ukrainie, na agresję Rosji i fakt, że powróciliśmy do poczucia zagrożenia bezpieczeństwa państwa, to przystąpienie Bułgarii i Rumunii do UE było absolutnie niezbędne, by zamknąć i uszczelnić tę wschodnią flankę. Z powodów geopolitycznych, a nie z powodu wartości czy wspólnej rodziny. Z kolei przyjęcie Chorwacji było domknięciem pewnego procesu, który miał pokazać, że polityka rozszerzenia nie umarła – tłumaczył dr Spasimir Domaradzki z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Gość Patrycjusza Wyżgi przyznał, że sytuacja rozszerzenia UE stworzyła nam nieprawdopodobne możliwości, które realizowane są dzisiaj na różne sposoby. - Proszę zwrócić uwagę, jak wygląda sieć infrastruktury państw Europy Zachodniej, a ile jeszcze jest do zrobienia w Europie Środkowej czy Wschodniej – skomentował dr Domaradzki. - Z polskiej perspektywy rozszerzenie było absolutnie konieczne, tak samo jak rozszerzenie o Ukrainę byłoby dla nas bardzo korzystne. Oczywiście ono nie pociąga za sobą samych korzyści. Pociąga również wyzwania, ale sztuka polega na tym, żeby się do nich odpowiednio przygotować i skorzystać z nich – podsumował ekspert z UW. Więcej o najmłodszych członkach UE w dalszej części rozmowy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Rozszerzenie UE. Jakie kraje powinny dołączyć? Ekspert wskazał dwa państwa
WIDEO

Rozszerzenie UE. Jakie kraje powinny dołączyć? Ekspert wskazał dwa państwa

27 państw członkowskich liczy obecnie Unia Europejska po wystąpieniu ze wspólnoty Wielkiej Brytanii. Lista chętnych do wspólnoty kandydatów jest długa. Jakie kraje znajdują się w "poczekalni"? - Zaczynając od największych państw to Turcja i Ukraina. Turcja negocjuje swoje członkostwo już prawie 20 lat. Ten proces jest obecnie zamrożony ze względu na sytuację polityczną w Turcji i brak chęci przyjęcia wartości Unii Europejskiej – tłumaczył dr hab. Tomasz Kubin, prof. Uniwersytetu Śląskiego z Instytutu Nauk Politycznych. - Ukraina formalnie rozpoczęła negocjacje w czerwcu 2024 r. ze względu na wojnę z Rosją i sytuację w kraju negocjacje będą trwały. Te dwa państwa to największy problem i jednocześnie największe wyzwanie ze względu na potencjał demograficzny, uwarunkowania polityczne i gospodarcze – tłumaczył rozmówca Patrycjusza Wyżgi. Jak dodał ekspert, mamy również kilka państw "łatwiejszych do przyjęcia". Chodzi o kraje bałkańskie. - Albania i Macedonia Płn. rozpoczęły swoje negocjacje w 2020 r. Od 11 lat członkostwo w UE formalnie negocjuje Serbia. Na liście są też Mołdawia oraz Czarnogóra. Status państwa kandydującego ma również Gruzja oraz Bośnia i Hercegowina – wyliczał prof. Kubin. Więcej w kandydatach dalszej części rozmowy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Prawo do naprawy. Polacy o rewolucji dla kupujących w UE: Świetnie
WIDEO

Prawo do naprawy. Polacy o rewolucji dla kupujących w UE: Świetnie

- Byłoby bardzo dobrze, ponieważ taniej jest naprawić stary sprzęt zamiast kupować nowy – skomentowała mieszkanka Białegostoku. – Dobry pomysł, bo będzie trochę taniej, niż kupować za każdym razem nowe, a nie mamy takiego portfela, żeby co chwilę wymieniać – stwierdziła inna seniorka. Unia Europejska wprowadziła nową dyrektywę dla kupujących - prawo do naprawy. Ma ona na celu promowanie naprawy sprzętów RTV i AGD, a nie wymianę czy wyrzucanie popsutej elektroniki. Teraz kraje członkowskie mają dwa lata na wdrożenie nowego prawa. Przepisy zwiększą dostępność części wymiennych, wzrosnąć ma również liczba punktów naprawczych. Z kolei zmaleje sama liczba elektrośmieci. Obowiązek narzuci też na producentów konieczność naprawy urządzeń w rozsądnej cenie. Reporter WP Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, co sądzą o tej konsumenckiej rewolucji. - Świetnie! Uważam, że bardzo mało jest już takich punktów. Ja mieszkam w Augustowie i w tym momencie nie wiedziałabym gdzie zadzwonić, żeby cokolwiek naprawić - przyznała kolejna rozmówczyni WP. - Światło niech obniżą, ja mam małą emeryturę, niech zajmą się tym, co trzeba – rzuciła inna emerytka. - Świetny pomysł. Za dużo jest śmieci na świecie, powinniśmy jak najwięcej odzyskiwać z tego, co jeszcze nadaje się do użycia – usłyszeliśmy dalej na ulicy. - Kiedyś tak było, kiedyś te sprzęty były długotrwałe i lepsze. W tej chwili dają gwarancję 2-5 lat i po tym czasie faktycznie te sprzęty się psują. Na pewno będzie to mniej kosztowało, niż kupić nowe – skomentowała kolejna białostoczanka. - Lubię Unię i uważam, że ta współpraca jest nam bardzo potrzebna, bo my sami sobie nie poradzimy – podsumowała projekt seniorka z Podlasia. Więcej w materiale wideo. Treść powstała we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Potrzebny będzie nowy kosz na odpady. Polacy o nowym pomyśle UE
WIDEO

Potrzebny będzie nowy kosz na odpady. Polacy o nowym pomyśle UE

- Ja mam w domu cztery kosze i jestem absolutnie za segregowaniem śmieci - przyznała seniorka. Bruksela rozprawia się z kolejnymi śmieciami. Od 1 stycznia 2025 r. Polska będzie wdrażała przepisy Unii Europejskiej dotyczące segregacji kolejnej gałęzi odpadów - tekstyliów. Do wyrzucania zniszczonych ubrań ma przydać się osobny kosz. Będzie można je oddać także w gminnym punkcie selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK). Ministerstwo Środowiska pracuje nad wdrożeniem nowych przepisów. Reporter WP Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, co sądzą nowym pomyśle Brukseli. Większość naszych rozmówców jest zdecydowanie zadowolona. - Jestem za. Gdzieś ci ludzie muszą te zużyte i nienadające się już do noszenia ubrania wyrzucać – przyznała mieszkanka miasta. – A nie lepiej wszystko do jednego? – zapytał reporter. – Ależ nie, absolutnie nie, absolutnie, bo można je powtórnie wykorzystać. Trzeba segregować – odpowiedziała kobieta. - Jeżeli wszyscy będą wspólnie zaangażowani to myślę, że to może pracować, ale czy naprawdę potrzebujemy kolejnego pojemnika? Segregujemy już wszystko, dodatkowy pojemnik będzie uciążliwy – przyznała kolejna rozmówczyni WP. - Ja jestem w ogóle za segregacją, także popieram ten pomysł. Bo te wszystkie ubrania się poniewierają – usłyszeliśmy od kolejnej kobiety. - Myślę, że to dobry pomysł – tak, jak do tej pory działa segregacja. Uważam też, że nie będzie za dużo pojemników – dodała inna białostoczanka. - To jest oczywiste i prawidłowe. Tak, trzeba segregować śmieci – rzuciła kolejna seniorka. Więcej o nowym pomyśle w wideo. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Awantura o nakrętki. Nowe przepisy wywołały poruszenie
WIDEO

Awantura o nakrętki. Nowe przepisy wywołały poruszenie

Unia Europejska walczy z plastikiem. Od 1 lipca wszystkie nakrętki muszą być przytwierdzone do butelek i kartonów. Zmiana wywołała spore emocje u części nieprzyzwyczajonych do tego konsumentów. Reporter WP Marek Gorczak zapytał, co sądzą o tym mieszkańcy Białegostoku. Głosy w stolicy Podlasia są podzielone. - Ja to się cieszę, bo to ładnie się trzyma, a swego czasu ja te nakrętki zbierałam. Nie przeszkadzają mi. Niektórzy się złoszczą, że nie można oderwać, bo się przyzwyczaili, a ja nie, ja się cieszę - przyznała seniorka. - Myślę, że to głupota, bo wcześniej zbieraliśmy te nakrętki i wyrzucaliśmy do specjalnych pojemników. Przeszkadza to w piciu, więc moim zdaniem to jest zupełnie bez sensu. Oczywiście to nie jest duży problem, bo tę nakrętkę też da się oderwać, no ale po co się z tym bawić - skomentowała kwestię nakrętek młoda mieszkanka Białegostoku. - Trochę to kłopotliwe, jak np. otwieram mleko, to później mam problem z zakręceniem, ale jeśli Unia tak wymyśliła, to oczywiście my się i do tego dostosujemy. Na pewno dzięki temu te nakrętki nie walają się wszędzie, wyrzuca się z butelką, więc to może być dobre - usłyszeliśmy na ulicy. - Ja używam dzbanków i butelek z filtrami. Jak mi się zdarzy kupić, to nie zwracam na to uwagi. Jeśli to ma sprzyjać ochronie środowiska, to jestem jak najbardziej za - podsumowała inna młoda kobieta. Więcej w dalszej części wideo. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Zagrożenia i szanse migracji do Europy. Eksperci mają swoje teorie
WIDEO

Zagrożenia i szanse migracji do Europy. Eksperci mają swoje teorie

- Migracja jest zasadniczo szansą, ponieważ pomaga radzić sobie z wielokrotnymi wyzwaniami. Czy to demograficznymi, czy to procesami przekwalifikowania, czy automatyzacją pracy. Migracja jest dla nas szansą i wypełnia zapotrzebowanie na kwalifikacje i umiejętności w UE, by utrzymać bieżący standard PKB. Migracja jest dla nas szansą, ale pod warunkiem, że jest legalna - tłumaczyła w studiu WP prof. Izabela Grabowska z Centrum Badań nad Zmianą Społeczną i Mobilnością Akademii Leona Koźmińskiego. Temat migracji do Europy jest złożony i budzi wiele emocji. Warto rozważyć kilka kluczowych aspektów, aby lepiej zrozumieć, czy migracja stanowi zagrożenie dla naszego kontynentu. Zdaniem prof. Grabowskiej z legalnej migracji płynie wiele korzyści dla PKB państw UE i stwarza ona możliwość utrzymania wysokiego poziomu życia Europejczyków. Nieco innego zdania jest z kolei prof Paweł Boski z Uniwersytetu SWPS. - Jeśli jest tak, że z akulturacją jest kiepsko, również polityki multikulturowe, czyli integracyjne określonego kraju UE są słabe, to wówczas mamy konflikty w społeczności i są to niestety zagrożenia - stwierdził prof. Boski. Jak stwierdził rozmówca Pawła Pawłowskiego, wielu migrantów w Europie żyje w swoich enklawach i nie za bardzo che asymilować się z rodowymi mieszkańcami. Jakie zatem mogą być jeszcze korzyści i zagrożenia z migracji na Stary Kontynent? Obejrzyj całą debatę WP. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Kompetencje UE. Kto naprawdę decyduje w Brukseli? Obalili popularny mit
WIDEO

Kompetencje UE. Kto naprawdę decyduje w Brukseli? Obalili popularny mit

Po co nam Parlament Europejski i jak wygląda procedura prawodawcza w Unii Europejskiej? Dziennikarz WP Paweł Pawłowski zadał to pytanie ekspertom, którzy przy okazji obalili popularny mit powtarzany przez ostatnie lata o "odbieraniu przez Unię Europejską Polsce suwerenności i podejmowanie decyzji, które nie leżą w gestii rządu". - Jeśli spojrzymy na art. 5 traktatu o Unii Europejskiej to mówi on, że wszelkie obszary kompetencji, w których działa Unia są jej powierzone przez państwa członkowskie. To są więc przyznane kompetencje w procesie demokratycznym - głosowaniach i ratyfikacji traktatów – wytłumaczyła prof. Karolina Boronska-Hryniewiecka z Uniwersytetu Wrocławskiego, badaczka zrzeszona na Sorbonie. Ekspertka powołała się tutaj na krótki dokument, który wszystko wyjaśnia. - W szkole powinny mieć miejsce takie ćwiczenia, bo to są tylko trzy strony. Pierwsza to wyłączne kompetencje Unii Europejskiej. One są jasno określone i jest ich bardzo mało. To m.in. unia celna czy ustalanie reguł konkurencji w rynku wewnętrznym – wyjaśniała prof. Boronska-Hryniewiecka. - Kolejna strona to obszar kompetencji dzielonych Unii i państw członkowskich. Jest ich o wiele więcej. To np. rynek wewnętrzny, polityka społeczna, spójność gospodarcza, polityka energetyczna, klimatyczna, rolna, ochrona konsumentów, transport. I to tutaj wchodzi rola Parlamentu Europejskiego, bo to w tych obszarach wspólnych kompetencji to parlament zachowuje się jak legislator – podsumowała gościni WP. Jaką rolę pełni jeszcze Parlament Europejski w procesie legislacyjnym i decyzyjnym w UE? O tym w dalszej części rozmowy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Rośnie obawa przed migracją do UE. "Człowiek nie jest nielegalny"
WIDEO

Rośnie obawa przed migracją do UE. "Człowiek nie jest nielegalny"

- Mówiąc o nielegalnym migrancie czy o migrancie o nieuregulowanym statusie trzeba pamiętać, że człowiek nie jest nielegalny. Kwestia dotyczy udokumentowania pobytu na terytorium danego kraju UE. Jest to osoba, która przekracza granice państw bez odpowiednich dokumentów lub przebywa w kraju po upływie okresu legalnego pobytu. Warto o tym powiedzieć, że ten status może się zmieniać - wyjaśniła prof. Izabela Grabowska z Centrum Badań nad Zmianą Społeczną i Mobilnością Akademii Leona Koźmińskiego. Polski rząd wyraźnie sprzeciwia się pewnym aspektom paktu migracyjnego, zwłaszcza tym, które uważa za zagrażające suwerenności narodowej. Goście dziennikarza Pawła Pawłowskiego w studiu WP starali się wyjaśnić na czym polega podział migracji. Według prof. Grabowskiej żaden człowiek nie jest "nielegalny". Wszystko zależy, jak dostaje się do danego kraju i jak długo w nim jest, a także jakie przy sobie posiada dokumenty. Z dyskusji prof. Pawła Boskiego z Uniwersytetu SWPS i prof. Izabeli Grabowskiej wynika, że podział migracji w Unii Europejskiej można analizować z kilku perspektyw, w tym na podstawie krajów pochodzenia migrantów, krajów docelowych w UE czy stosowanych polityk i mechanizmów zarządzania migracją w krajach członkowskich. Więcej o migracji do UE w dalszej części rozmowy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Ekologia a polityka UE. "Nie jesteśmy gotowi na to, ale musimy to zrobić"
WIDEO

Ekologia a polityka UE. "Nie jesteśmy gotowi na to, ale musimy to zrobić"

- Ta polityka zrównoważonego rozwoju i taka próba podporządkowania rozwoju także rolnictwa wymogom środowiskowym trwa w UE przynajmniej 20-25 lat, a może i 30 lat. To nie jest proces nagły. Europejski Zielony Ład nie pojawił się nagle, to proces, który trwał latami - tłumaczył prof. Zbigniew Karaczun z Katedry Ochrony Środowiska i Dendrologii SGGW w programie Wirtualnej Polski. Europejski Zielony Ład to pakiet inicjatyw politycznych, którego celem jest skierowanie krajów UE na drogę transformacji ekologicznej, a ostatecznie – osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. Proces ten jednak nie przypadł do gustu rolnikom w Europie, w tym także nad Wisłą, co było pokłosiem zakrojonych protestów na przełomie jesieni i zimy w 2023 r. Co więcej, nastroje społeczne są również nieprzychylne w tym temacie, dlatego tak ważna jest o tym dyskusja i edukacja. Goście dziennikarza WP Pawła Pawłowskiego starali się wyjaśnić w studiu, jakie konsekwencje wiążą się z ekologiczną polityką UE dla państw członkowskich, które się przed tym opierają. - My nie jesteśmy gotowi na to, ale musimy to zrobić. My jeśli odłożymy to za rok czy dwa, to znowu będziemy mówić o tym samym. Odłożenie tej sytuacji nic nie pomoże. Zamiatamy problem pod dywan, bo być może sam się rozwiąże. Do tego problemu trzeba usiąść i go rozwiązać - przyznał prof. Sławomir Kalinowski. Obejrzyj całą rozmowę i poznaj zalety i wady wprowadzania Zielonego Ładu w UE. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski