sonda uliczna

Afera paliwowa z Ciążyńskim. Polacy bez ogródek. "Wstyd na cały świat"
WIDEO

Afera paliwowa z Ciążyńskim. Polacy bez ogródek. "Wstyd na cały świat"

- Wstyd na cały świat, nigdzie tego nie ma tylko w naszej Polsce. - Można powiedzieć smutny standard, kombinują tak jak mogą. Takie kombinowanie powinno być surowo karane. Powinien być ban od polityki - przyznali nasi rozmówcy, gdy zapytaliśmy ich o tzw. aferę paliwową z wiceministrem sprawiedliwości. Bartłomiej Ciążyński był na rodzinnych wakacjach w Słowenii, ale jak ujawnili dziennikarze WP, część jego wyjazdu sfinansowali podatnicy. Ciążyński wyruszył bowiem w podróż służbową limuzyną i dwukrotnie zatankował pojazd, płacąc służbową kartą. Auto i karta należały do państwowej instytucji badawczej, w której wiceminister właśnie skończył pracę. Afera zakończyła się dymisją wiceministra, który przeprosił i zrezygnował z pracy w rządzie. Reporter WP Marek Gorczak zapytał Polaków na Podlasiu, co sądzą o tej sprawie. Mieszkańcy Białegostoku nie gryźli się w język. - Pognać ich, ten rząd. My ich wybraliśmy, a co oni robią. - To co się dzieje jest nie do pomyślenia. Kuchciński też samolotem latał na nasz koszt. Okradają nas. - Myślę, że jest to nieuczciwie. Wniosek płynie z tego jeden - niektóre osoby próbują wykorzystać swoją pozycję. - Wydaje mi się, że postąpił bardzo nieładnie - usłyszeliśmy od przechodniów. Zobacz cały materiał z Białegostoku i poznaj opinie Polaków w tej sprawie.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Zapytaliśmy o 100 dni rządów Tuska. Polacy wydali wyrok
WIDEO

Zapytaliśmy o 100 dni rządów Tuska. Polacy wydali wyrok

- Nic nie robią, co obiecywali. Według mnie jest bardzo słabo. Zobaczymy, co będzie dalej, ale osobiście nie jestem zadowolony. - To straszne, nie chcę o tym mówić. - Bardzo źle jest, naprawdę, nie wiadomo właśnie, co będzie dalej. Chodzi o rolników i nas Polaków. - Jeszcze gorzej niż poprzednio - mówili krytycznie przed kamerą WP mieszkańcy miejscowości Halinów na Mazowszu o pierwszych 100 dniach rządów koalicji Donalda Tuska. Reporter WP Jakub Bujnik odwiedził trzy miejscowości Mazowszu, by zapytać Polaków o realizację obietnic na pierwsze 100 dni działania nowego rządu. Premier wypełnił jedynie 12 ze swoich 100 konkretów, co nie uszło uwadze wyborców. - Nie liczę na żadną obietnicę. Zawiódł już poprzednio - przyznała emerytka z Halinowa, gdzie w trakcie wyborów parlamentarnych PiS i KO osiągnęły remis pod względem wyników. Tymczasem w Mińsku Mazowieckim bezsprzecznie najlepszy wynik osiągnęli przedstawiciele KO. Mieszkańcy tego regionu mają już bardziej przychylne opinie ws. działań rządu Tuska. - Bardzo dobrze, jest okej. - Wszystko idzie ku dobremu. Zaszła zmiana i myślę, że lepsza, że dzieje się lepiej. - Może spodziewałbym się więcej, ale dużo już osiągnęli - stwierdziła część mieszkańców. Nasi rozmówcy deklarowali tu poparcie dla działań rządu, wskazując, że "sprzątanie po PiS" trwa, dlatego realizacja obietnic wymaga czasu. Co ciekawe, i w Mińsku Mazowieckim pojawiły się i krytyczne głosy. Z kolei w gminie Kołbiel zdecydowaną większością wygrało Prawo i Sprawiedliwość. – To jest żałosne po prostu, to, co się przez te trzy miesiące stało. – Mnie się nie podoba ten rząd. – Zobaczymy, co będzie dalej – usłyszeliśmy od mieszkańców z lokalnego "bastionu PiS". Obejrzyj #bazarpolityczny WP i poznaj opinie Polaków o 100 konkretach Donalda Tuska.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Pomysł nowego zakazu w Warszawie. Mieszkańcy mocno podzieleni
WIDEO

Pomysł nowego zakazu w Warszawie. Mieszkańcy mocno podzieleni

- Popieram, wydaje mi się, że alkohol jest zbyt dostępny dla ludzi. Osoby, które mają problem z alkoholem, są osamotnione w tej walce. Jeśli ktoś chce alkoholu, to będzie musiał się wcześniej zaopatrzyć - przyznaje jeden z przechodniów, którego pytamy o planowaną nocną prohibicję w Warszawie. Prezydent stolicy zapowiedział, że rozważa jej wprowadzenie. Co prawda polityk zaznaczył, że nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania, ale takie głosy pojawiły się po spotkaniach z warszawiakami, którzy mają dość libacji pod swoimi oknami. Reporterka WP Adrianna Lamparska-Dąbrowska zapytała mieszkańców stolicy, co sądzą o takim rozwiązaniu. Zdania są mocno podzielone. - Kto nie zna historii, ten ją powtarza. Prohibicję próbowano wprowadzić już wielokrotnie i nie wychodziło. Myślę, że to taka walka z wiatrakami - odpowiadają mieszkańcy stolicy. - Myślę, że dużo starszych osób byłoby zadowolonych z takiej decyzji. Mniej byłoby nocnych awantur i interwencji policji - słyszymy. - Mety będą miały wzięcie, to jest bez sensu. Trzeba jak najmniej ograniczeń i zakazów. Trzeba uświadamiać policję, nie zakazywać - odpowiada kolejny mężczyzna. - Awanturują się pod blokiem, bo są pijani. Jakby zamknęli sklepy, byłoby inaczej - mówi następny przechodzień. - Jak normalne sklepy będą zamknięte, to zrobią się meliny jak kiedyś - mówią nasi rozmówcy. Obejrzyj sondę WP, by poznać wszystkie opinie naszych rozmówców w tej sprawie.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Śmierć po galarecie. "Nie kupuje się niesprawdzonego"
WIDEO

Śmierć po galarecie. "Nie kupuje się niesprawdzonego"

- Jest tutaj mniej chemii, pomimo, że wszędzie jest chemia. Myślę, że tutaj jedzenie jest zdrowsze, wiadomo nie kupuje się niesprawdzonego. Jak jest niesprawdzone to nie kupujemy - mówiła nam mieszkanka Warszawy, robiąca na co dzień zakupy na jednym z lokalnych targowisk. Dramat z 17 lutego odbił się szerokim echem w całym kraju. Po zjedzeniu galarety wieprzowej zakupionej na targu w Nowej Dębie (woj. podkarpackie) zmarł 54-letni mężczyzna, a dwie inne kobiety w wieku 67 i 72 lat doznały ostrego zatrucia pokarmowego. Reporter WP Marek Gorczak wybrał się na jedno z targowisk w Warszawie, by zapytać klientów, dlaczego wolą takie miejsca od klasycznych sklepów. - Często korzystam, bo jest taniej. - Niektórzy mają prosto od rolnika, co jest po prostu zdrowsze. - Przychodzę tutaj po świeże warzywa i mięso. - Tutaj zapatruje się po mięso. Kupuję tutaj wędliny - deklarowali nasi rozmówcy. Wśród osób robiących zakupy na targach istnieje przekonanie, że tego typu miejsca skrywają zdecydowanie lepsze produkty niż te, które oferują sieci handlowe. Klienci deklarowali przed kamerą WP, że cenią sobie produkty bezpośrednio od rolników czy rzeźników i jak zaznaczają, kupują zazwyczaj towar od sprawdzonych im dostawców. Małżeństwo sprzedające produkty na targu w Nowym Dębie usłyszało już zarzuty. Po przesłuchaniu, Wiesław S. i Regina S. zostali zwolnieni do domu. Mają dozór policji (obowiązek stawiania się w najbliższej jednostce policji 4 razy w tygodniu) i zakaz produkcji wyrobów mięsnych z jednoczesnym zakazem ich sprzedaży. Prokuratura czeka na wyniki sekcji zwłok 54-latka, wyśle też mięso do laboratorium weterynaryjnego w Puławach.
Polacy zapytani na ulicy o Tuska. A dostało się prezydentowi
WIDEO

Polacy zapytani na ulicy o Tuska. A dostało się prezydentowi

Donald Tusk ogłosił podczas kampanii wyborczej realizację 100 konkretnych obietnic przez pierwsze 100 dni sprawowania władzy. Decyzje miały odmienić życie Polaków, ale na ten moment rząd Tuska spełnił zaledwie 12 z nich. Wirtualna Polska wyceniła obietnice samej Koalicji Obywatelskiej na 120 mld zł. Reporter WP Marek Gorczak wybrał się na ulice Białegostoku, by poznać opinię mieszkańców w tej sprawie. - W 100 dni to może się nie wyrobi. Nie zawsze tak idzie, jak się chce. Gdyby nie bluźnił nasz prezydent i nie obejmował przestępców, to byłoby dobrze - mówi przed kamerą nasz rozmówca, zapytany o tzw. 100 konkretów Tuska. - Pomału wszystko się zrobi, trzeba poczekać, potem rozpędu wszystko dostanie - twierdzi spotkana emerytka. - Oczywiście, że tak, to będzie wszystko zrealizowane, poczekajmy - mówi kolejny mężczyzna. - Uda się wszystko zrealizować, to wszystko się załatwi - dodał kolejny przechodzień. Oprócz przychylnych wypowiedzi pojawiły się też głosy przeciwników nowej koalicji. - Na pewno nie, Donald Tusk to jest cwaniaczek i kanciarz, nie dotrzymuje słowa po prostu - uważa emeryt. - Na pewno nie, nie jest dobrym premierem moim zdaniem i nic nie robią. To, co obiecywał, się nie spełnia, zajmuje się komisjami, a to nic nie daje - mówi kolejny rozmówca. Sprawdź naszą sondę z Białegostoku, by poznać więcej opinii Polaków na temat "100 konkretów" Tuska.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Uczelnia Rydzyka wymagała zaświadczenia od proboszcza. W Białymstoku grzmią
WIDEO

Uczelnia Rydzyka wymagała zaświadczenia od proboszcza. W Białymstoku grzmią

- To jest skandal. Skoro to wszystko jest za publiczne pieniądze, to żadne zaświadczenie nie powinno być wymagane - w ten sposób mieszkanka Białegostoku zareagowała na doniesienia o uczelni ojca Tadeusza Rydzyka. Warunkiem przyjęcia na studia miało być tam uzyskanie zaświadczenia od proboszcza. W związku z tym w styczniu Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej podjęło decyzję o zwróceniu dofinansowania przez Akademię Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu na utworzenie kierunku studiów "informatyka medialna". Szefowa resortu, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, zwróciła uwagę na niezwykle kuriozalne naruszenie - posiadanie wspomnianego zaświadczenia. Temat wywołał wśród Polaków duże oburzenie. Reporter WP Marek Gorczak wybrał się z kamerą na ulice Białegostoku, by poznać głos przechodniów w tej sprawie. - Wszyscy powinni mieć dostęp do szkolnictwa, a nie tylko wybrani. Nie wszyscy wierzą, dlaczego ktoś ma być dyskryminowany - skomentowała mieszkanka miasta. - Głupota, tak nie powinno być - rzucił kolejny przechodzień. - Nie powinno się prywatnych uczelni z publicznych pieniędzy opłacać. Ten, kto to zrobił, powinien siedzieć - przyznała stanowczo emerytka. - Jeśli to uczelnia ojca Rydzyka, to pewnie dobrze, że student powinien dostać zaświadczenie od proboszcza. Myślę, że osoby niewierzące nie będą tam chciały iść - podsumowała studentka. - To jest dyskryminacja osób niemających kontaktu z proboszczem - rzuciła kolejna białostoczanka. - To jakiś nonsens - dodał kolejny przechodzień. Mieszkańcy Podlasia w większości opowiadają się za tym, by pieniądze nie trafiły do uczelni ojca Rydzyka. Co zrobić ze zwróconymi przez placówkę środkami? Obejrzyj sondę Wirtualnej Polski.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Polityczny chaos ws. Kamińskiego i Wąsika. Polacy wskazują winnych
WIDEO

Polityczny chaos ws. Kamińskiego i Wąsika. Polacy wskazują winnych

- Moim zdaniem wszystko zaczęło się od Andrzeja Dudy. Od ułaskawienia w 2015 roku - przyznał mężczyzna, zapytany o to, kto jest odpowiedzialny za obecny chaos polityczny w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Polacy wydali "werdykt" i wskazali winnych w sondażu WP. Najwięcej, bo 34,4 proc. ankietowanych, odpowiedziało w badaniu, że winę ponoszą Jarosław Kaczyński i PiS. 25,8 proc. wskazało Donalda Tuska i obecny rząd, a 20,3 proc. - Andrzeja Dudę. Swoje zdanie mają w tym temacie mieszkańcy Białegostoku, których reporter WP Marek Goraczak zapytał o odpowiedzialnych za obecny kryzys konstytucyjny. Wśród rozmówców WP dominują trzy nazwiska: Kaczyński, Duda i Tusk. - Nie można robić azylu z Pałacu Prezydenckiego - przyznała jedna z mieszkanek stolicy Podlasia. - Duda i Kaczyński winni, bo oni boją się o swoje stołki. Niestety, kasa się zmniejszy, a oni boją się o swoje korupcje. Nowy rząd robi dobrze - dodała emerytka. - Jestem mocno zdegustowany postawą nowego rządu i całej tej brygady, która nazywa swoje działania praworządnością - rzucił inny przechodzień, atakując Tuska. - Poprzednia władza, przez osiem lat zniszczyli wszystko - stwierdził kolejny mieszkaniec Białegostoku, nawiązując do PiS. - Kaczyński nie siedzi w sądzie. Jeżeli sądy nie potrafią tego ułaskawienia wytłumaczyć, to co Kaczyński ma do tego - przyznał inny emeryt, broniąc prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Koniec rządów PiS. Polacy mocno podzieleni ws. rządu Tuska
WIDEO

Koniec rządów PiS. Polacy mocno podzieleni ws. rządu Tuska

- Nie wierzę w tego całego Tuska. Zawracanie głowy. Broń Boże, aby rządził. Jest nieodpowiedzialnym człowiekiem - stwierdził emeryt, gdy zapytaliśmy go o odczucia ws. przejęcia fotela premiera przez Donalda Tuska. Poniedziałek to był sądny dzień dla rządu PiS i koniec ośmiu lat Zjednoczonej Prawicy u władzy. Reporter WP Marek Gorczak wybrał się na ulice Białegostoku z kamerą, by poznać opinie Polaków w tej sprawie. Zdania były podzielone. Część seniorów otwarcie przyznaje, że potencjalna zmiana władzy nie jest im na rękę, a wygrana koalicji jest "wyborem młodych". - To chciała młodzież, wybrali go, to niech tak mają. Emeryci i renciści go nie wybierali - powiedziała o Tusku jedna z emerytek z Białegostoku. - Powiem prawdę, nie cieszę się. W ogóle się nie cieszę - dodała inna mieszkanka. - On wszystko posprzedaje, już chce, aby Obajtka nie było - rzucił kolejny przechodzień. Tymczasem mieszkańcy Podlasia, którzy czekają na zmianę władzy, wyrażają radość i nadzieje wobec rządu Tuska. - Cieszę się, naprawdę. Może dlatego, że wreszcie będziemy mieli spokojny i taki zrównoważony rząd - oznajmił mieszkaniec Białegostoku. - Może ten rząd będzie ludzki, bo to wszystko szło w złym kierunku do tej pory. Tylko nauczyli się kraść - skomentowała inna białostoczanka, podsumowując dwie kadencje rządów PiS. Tusk obiecał spełnienie "100 konkretów" na pierwsze sto dni nowych rządów w Polsce. Polacy czekają m.in. na zmianę w podatkach, a także wstrzymane pieniądze przez UE z KPO. - Najważniejsze dla Polaków to zmienić podatki. Za żywność i światło - rzuciła starsza kobieta. - Żeby wszyscy ludzie mieli pracę i godne życie - oznajmił kolejny rozmówca. Obejrzyj sondę WP i zobacz, co jeszcze sądzą Polacy o Tusku i jego nowym rządzie.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Zapytaliśmy o zarobki Holeckiej. "Ja rocznie nie mam tyle"
WIDEO

Zapytaliśmy o zarobki Holeckiej. "Ja rocznie nie mam tyle"

– Ja w ogóle nie oglądam Jedynki, dla mnie to jest dno i wodorosty. Bujają tam wszyscy w obłokach i kłamią jak najęci – oburzył się przed kamerą WP jeden z emerytów, gdy zapytaliśmy go o opinię ws. dziennikarki TVP Danuty Holeckiej. Reporter WP Marek Gorczak kolejny raz wybrał się na ulice Białegostoku, pytając o najbardziej znaną prowadzącą "Wiadomości TVP". Wielu mieszkańców Podlasiav wypowiada się o niej przychylnie. "Profesjonalna dziennikarka", "Bardzo dobra, wyśmienita wręcz" – to tylko część komplementów. Pojawiły się także krytyczne głosy, że to – ich zdaniem – nie jest dziennikarka. Większe emocje wśród przechodniów wzbudziła jednak kwestia wynagrodzenia Danuty Holeckiej. Przed wyborami media ujawniły, że prowadząca "Wiadomości" TVP otrzymuje wynagrodzenie na poziomie ok. 50 tys. zł miesięcznie. Ta informacja oburzyła jedną z białostoczanek, która porównała gwiazdorski kontrakt w TVP do zarobków salowej w szpitalu. – To jest bardzo dużo. Ja pracuję w szpitalu, jestem tam jako salowa i zarabiam 1,2 tys. zł. 50 tys. zł to jest dla mnie ogromna suma i ja się na to nie zgadzam – przyznała pracująca w szpitalu kobieta. – To bardzo dużo, za dużo w porównaniu do wynagrodzenia przeciętnego Polaka – przyznała inna seniorka. – To dużo. My rocznie z emerytury nawet tyle nie mamy – rzuciła kolejna rozmówczyni. – Też bym tak chciał – dodał zdenerwowany mężczyzna. – Te pieniądze to jej się w ogóle nie należą. Za to, co ona tam wyprawiała w tej telewizji? Dajcie spokój – skomentował inny przechodzień. Obejrzyj sondę WP i poznaj opinie Polaków.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
COVID-19 i grypa w natarciu. Zapytaliśmy Polaków o obowiązek noszenia maseczek
WIDEO

COVID-19 i grypa w natarciu. Zapytaliśmy Polaków o obowiązek noszenia maseczek

- Czy ktoś kaszlnie czy ktoś kichnie, ludzie niestety nie zasłaniają rękami twarzy, także na pewno przydałyby się - stwierdziła emerytka z Białegostoku, gdy zapytaliśmy ją ewentualny powrót do noszenia maseczek w sezonie grypowym. Po tym jak administracja Szpitala Specjalistycznego w Mielcu nakazała noszenie maseczek jednorazowych na terenie placówki, wróciły wspomnienia z czasów pandemii COVID-19. Reporter WP Marek Gorczak wybrał się na ulice Białegostoku, by zapytać Polaków, czy są za tym, aby w czasie sezonu grypowego i mutacji koronawirusa, wrócić do noszenia maseczek w miejscach publicznych. - Wydaję mi się, że w szpitalach, przychodniach, aptekach czy komunikacji publicznej powinny być - przyznał jeden z emerytów, zapytany o maseczki. - Obowiązkowe to może nie, ale jeśli jest ktoś przeziębiony, tak jak ja jestem, to dla bezpieczeństwa innych ja sobie maseczkę zakładam - przyznał kolejny białostoczanin. - Może na ulicy nie, ale w tych urzędach i innych to tak - rzuciła kolejna mieszkanka stolicy Podlasia. Pomimo przychylnych opinii w sprawie noszenia maseczek, jest też sporo ludzi, którzy mają zupełnie inne zdanie w tym temacie. - Maseczki nie są potrzebne, jestem na świeżym powietrzu - stwierdziła kobieta w średnim wieku. - Niepotrzebne. Trzeba się wystrzegać. Odwracać się od innej osoby, nie stać blisko - dodała inna z mieszkanek miasta. - Ochronę ma dystans, odpowiednie odżywianie się i higiena - skomentował dla WP kolejny przechodzień. Co ciekawe, pojawiły się również pojedyncze głosy, że tego typu metody nie mają nic wspólnego z ochroną ludzkiego zdrowia. - Maseczki na dłuższą metę to jest zwykła maskarada. Maskarada dla bogatych ludzi i koncernów. To jest robione pod zarobek koncernów - oznajmił głośno emeryt. - Nowe wybory to nowa choroba - skomentował krótko inny mieszkaniec miasta.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Chorosińska ministrem kultury. "Lepiej jak w filmach grała". Polacy komentują
WIDEO

Chorosińska ministrem kultury. "Lepiej jak w filmach grała". Polacy komentują

- Z "M jak Miłość" do polityki, to każdy z ulicy mógłby pójść - przyznała emerytka z Białegostoku, komentując wybór nowej minister kultury i dziedzictwa narodowego. Posłanka PiS i aktorka Dominika Chorosińska trafiła do nowego rządu Mateusza Morawieckiego. Na swoim stanowisku zasiądzie prawdopodobnie jedynie na 14 dni, ponieważ PiS nie ma większości w Sejmie, więc rząd Morawieckiego nie ma szansy na uzyskanie wotum zaufania. Reporter WP Marek Gorczak wybrał się na ulice Białegostoku, by zapytać, co Polacy myślą o nowej twarzy rządu Zjednoczonej Prawicy. Opinie białostoczan są podzielone. - Lepiej jak grała w filmach, w złą drogę skręciła - stwierdziła mieszkanka miasta. - Nie ma co się czepiać, trzeba dać jej szansę - rzuciła inna z emerytek. - Czy warto było wybierać na 14 dni? Ja bym się nie zdecydował, by być ministrem - przyznał zapytany przez nas mężczyzna. - Mam nadzieję, że ona będzie ministrem tylko dwa tygodnie i generalnie się cieszę, że krótko - dodała inna kobieta w średnim wieku. Część mieszkańców tzw. "bastionu PiS" uznała, że nie można skreślać Chorosińskiej już na starcie. "Trzeba dać jej szansę", "A co to przeszkadza", "Każdy ma szansę się sprawdzić", "Nie każdy był od razu politykiem" – to tylko część komentarzy białostoczan, którzy trzymają kciuki za nową minister kultury. O Chorosińskiej zrobiło się głośno m.in. ze względu na kompromitujący ją wywiad sprzed kilku lat, który znów stał się hitem sieci. Aktorka i posłanka PiS nie potrafiła odpowiedzieć m.in. na pytania o to, ilu posłów zasiada w Sejmie, ani ile trzeba mieć lat, by móc ubiegać się o urząd prezydenta.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Przeróbki nagrań z Sejmu. Mieszkańcy Rzeszowa dali się nabrać na deepfake
WIDEO

Przeróbki nagrań z Sejmu. Mieszkańcy Rzeszowa dali się nabrać na deepfake

- Dlaczego Ziobro mówi po niemiecku? Jesteśmy w Polsce. Skoro on tak mówi, to się musi popisywać. Takie trochę nie na miejscu - mówiła jedna z mieszkanek Rzeszowa, gdy pokazaliśmy jej przerobione nagranie przez AI z wypowiedzią Zbigniewa Ziobry z Sejmu po niemiecku. Po pierwszym dniu posiedzenia Sejmu X kadencji w sieci zaczęły krążyć nagrania przerobione przez sztuczną inteligencję, która podłożyła zupełnie inne wypowiedzi danych posłów ich własnym głosem, zastępując prawdziwie wypowiedziane słowa. Dziennikarz WP Jakub Bujnik wybrał się na ulice Rzeszowa, by sprawdzić, czy ludzie rozpoznają tzw. deepfake po obejrzeniu przerobionych nagrań z polskimi politykami. - Pierwszy raz słyszę, że mówi po niemiecku - przyznała inna kobieta ws. wystąpienia po niemiecku Ziobry. - Nie miałem pojęcia, że takie wystąpienie pana ministra miało miejsce - dodał mężczyzna w tej kwestii. Wygląda na to, że na pierwszy rzut oka każdy z nas może dać się nabrać i przez moment uwierzyć w to, co widzimy na ekranie. Część mieszkańców Rzeszowa także w sprawie wypowiedzi Elżbiety Witek czy Szymona Hołowni z początku nie miała o niczym pojęcia. - Mi się Hołownia podobał na pierwszym posiedzeniu, ale ta dzisiejsza wypowiedź już mi nie odpowiada - stwierdziła emerytka. - Nic nie osiągniemy, nie wierzę w żadne idee - dodała inna z emerytek, gdy usłyszała, że Hołownia będzie robił z Sejmu "patostreamy", by zebrać "100 tys. złotych, które załatają dziurę budżetową". To tylko pokazuje, jakie zagrożenia niesie za sobą rozwój sztucznej inteligencji i przerabianie nagrań. Gdy przekonaliśmy swoich rozmówców, że mają do czynienia z przeróbkami, u niektórych widać było zdziwienie.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki