rosja (strona 331 z 380)

Putin zaatakuje kraj NATO? "To irracjonalne"
4:16

Putin zaatakuje kraj NATO? "To irracjonalne"

- "Financial Times" pisał niedawno, że w Europie może dojść do zamachów bombowych. Co jeszcze może zrobić nam Rosja? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski zwrócił się do gościa programu "Newsroom" WP, gen. bryg. rez. dr. Jarosława Kraszewskiego, byłego szefa Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych. - Na szczęście nie doświadczyliśmy i mam nadzieję, że taki stan się utrzyma, tego rodzaju działalności na terenie naszego państwa. Było do tego wiele okazji, bo gościliśmy mistrzostwa europy w piłce nożnej, Światowy Dzień Młodzieży, szczyt NATO i wiele innych tego typu spotkań i imprez, podczas których można było przeprowadzić taki zamach - odparł gość programu "Newsroom". - To świadczy o tym, że systemy, które mamy i służby specjalne działają w tym obszarze dobrze - stwierdził gen. Kraszewski. Tłumaczył, że dla własnego bezpieczeństwa Polacy nie powinni przechodzić obojętnie obok rzeczy, które mogą być symptomami tego, że może stać się coś złego: ludzi, którzy dziwnie się zachowują czy pozostawionych w miejscach publicznych dużych bagaży. - Powinniśmy natychmiast informować służby - stwierdził. - Faktycznie, działania Federacji Rosyjskiej mogą doprowadzić do tego, że któreś z państw NATO złamie regułę bycia neutralnym, zachowywania postawy defensywnej, co Rosja może zinterpretować jako jeden dwóch punktów swojej doktryny wojennej i użyć taktycznej broni jądrowej. Ja jednak osobiście to wykluczam, z bardzo prostego powodu: nie dają sobie ewidentnie rady w Ukrainie, to jak mogą się rzucić na 32 państwa NATO. To jest irracjonalne - stwierdził gen. bryg. rez. dr Jarosław Kraszewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
Ćwiczenia z bronią jądrową na Białorusi. Ekspert: Coś może spaść
7:44

Ćwiczenia z bronią jądrową na Białorusi. Ekspert: Coś może spaść

- "Financial Times", powołując się na dane wywiadu, ostrzega przed akcjami sabotażowymi Rosjan w Europie. Na Białorusi odnajduje się polski sędzia Tomasz Szmydt. Równoległe rosyjski MON informuje o ćwiczeniach z użyciem głowic taktycznych. Skąd bierze się taka wzmożona aktywność na Wschodzie dotycząca bezpośrednio naszego kraju? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski zwrócił się do gościa programu "Newsroom" w WP gen. bryg. rez. dr. Jarosława Kraszewskiego, byłego szefa Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych. - Od dłuższego czasu próbuję przekonać wszystkich, że my na wojnie jesteśmy już od 2014 roku, czyli od pierwszej interwencji Rosji na terytorium Ukrainy. Nie jest to wojna stricte militarna, jest to wojna dyplomatyczna, polityczna, informacyjna, czyli tzw. wojna hybrydowa, podprogowa. Jej nasilenie w przestrzeni informacyjnej ma wiele powodów. Po pierwsze Rosjanie będą się starali złamać jedność Zachodu w kwestii dostarczania Ukrainie świeżych dostaw amunicji i broni. Druga sprawa to odciągnięcie uwagi Zachodu od tego, co będzie się działo, a może już się dzieje na Ukrainie, mam tu na myśli ofensywę wiosenną Federacji Rosyjskiej - stwierdził gość programu "Newsroom". Zdaniem gen. Kraszewskiego ćwiczenia z użyciem jądrowym głowic taktycznych, to chęć pokazania Zachodowi, że jeśli nadal będzie pomagał Ukrainie, to oni zdecydują się je użyć. - Ale nie na terenie Europy, tylko Ukrainy - zastrzegł. Prowadzący program przypomniał, że rosyjska doktryna wojskowa przewiduje użycie broni jądrowej w dwóch przypadkach: w odpowiedzi na atak jądrowy lub gdy w wyniku konfliktu konwencjonalnego pojawi się zagrożenie dla istnienia Rosji. - Decyzja o użyciu broni jądrowej będzie jednoosobowa, na szczęście wykonawstwo nie jest jednoosobowe - stwierdził gość programu "Newsroom". Jego zdaniem, celem działalności Rosji jest sprowokowanie jednego bądź kilku państw NATO, do zrobienia czegoś, co władze w Moskwie uznają za wypełnienie jednego z dwóch punktów doktryny wojskowej o użyciu broni jądrowej. Dodał jednak, że nie sądzi, by podczas ćwiczeń z udziałem taktycznej broni jądrowej udało się Rosjanom sprowokować nas do jakichś działań. - Niestety, mogą doprowadzić do tego, że coś podczas ćwiczeń przez przypadek spadnie i niestety eksploduje na obszarze naszego kraju, blisko granicy z Białorusią czy obwodem królewieckim. Należy się z tym liczyć i nie wolno koło tego przechodzić obojętnie - stwierdził gen. bryg. rez. dr Jarosław Kraszewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
Dezerter z armii Putina? Ekspert: To może być fortel
3:03

Dezerter z armii Putina? Ekspert: To może być fortel

Straż Graniczna zatrzymała rosyjskiego dezertera, który nielegalnie próbował dostać się na terytorium Polski z Białorusi. - Czy rzeczywiście możemy to traktować jako dezercję, czy też jest to kolejny element jakiejś zaplanowanej rosyjsko-białoruskiej akcji? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski zwrócił się do gościa programu "Newsroom" w WP gen. bryg. rez. dr. Jarosława Kraszewskiego, byłego szefa Wojsk Rakietowych i Artylerii Wojsk Lądowych. - Od wieków stosuje się różne fortele na wojnie i jednym z takich forteli jest właśnie wpuszczanie takich "dezerterów", których głównym zadaniem jest przede wszystkim mylenie i wprowadzanie w błąd - odparł gen. Kraszewski. - Pytanie, w jakim stopniu był ten żołnierz, bo jeżeli to był szeregowy, czy nawet podoficer, to jego wiedza jest duża, jeżeli chodzi o funkcjonowanie plutonu czy kompanii. Natomiast nie oczekujmy, że taki człowiek przekaże nie wiadomo jaką wiedzę z poziomu strategiczno-politycznego, bo to jest niemożliwe - dodał. - Jeżeli to był specjalnie przygotowany żołnierz GRU czy FSB, to musimy się zdać na profesjonalizm polskich służb specjalnych, które z wyciągniętych informacji wykreują obraz, że jest to typowe mylenie i nie jest to zwykły dezerter, tylko dezerter przygotowany przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej, żeby się pojawił na naszym terytorium i siał zamęt - stwierdził gen, bryg. rez. dr Jarosław Kraszewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran