rolnicy (strona 13 z 31)

Awantura o ukraińskie zboże. Rolnik spod Kijowa o "dużym problemie"
WIDEO

Awantura o ukraińskie zboże. Rolnik spod Kijowa o "dużym problemie"

Napięcie wokół tranzytu ukraińskich towarów do Polski wciąż jest wysokie. Wydaje się, że wtorkowe porozumienie zawarte ze stroną ukraińską cieszy na razie jedynie rządzących. Petro Potapenko, rolnik spod Kijowa uważa, że proces konwojowania i monitorowania transportów przez system SENT nie sprawdzi się w rzeczywistości. Do tego Ukrainiec twierdzi, że Polska "nigdy, by nie blokowała niemieckich towarów", a ukraińskie "już tak". - Zakazy transportu zboża to dla nas duży problem - powiedział PAP Potapenko. - Jeśli naprawdę chcą nas widzieć w Unii Europejskiej i na nas czekają, to kwestia zakazu importu nie powinna być poruszana - dodał. Zakaz importu produktów z Ukrainy wprowadziła ostatnio Bułgaria. Tymczasem polskie granice są zamknięte dla ukraińskich przewoźników do nocy z czwartku na piątek. To wtedy transporty ukraińskiego zboża zostaną wznowione. Będą one jednak posiadały dodatkowe plomby elektroniczne z nadajnikami GPS. Cała sytuacja irytuje również polskich rolników. Z danych udostępnionych przez Agrounię wynika, że w polskich magazynach zalega aż 7 ton ukraińskiego zboża, które w żaden sposób nie spełnia unijnych norm, co automatycznie skutkuje osłabieniem pozycji rolników znad Wisły na rynku zbytu, przynosząc Polakom ogromne straty. Jak podaje PAP, w środę Bruksela zaoferowała dodatkowe 100 mln euro wsparcia dla unijnych rolników. To dodatek do pakietu 56 mln euro, które zostały już przekazane rolnikom z Polski, Rumunii i Bułgarii.
Deklaracja ministra. Wie kto zapłaci za zboże
WIDEO

Deklaracja ministra. Wie kto zapłaci za zboże

Komisja Europejska jest chętna, by słuchać Polski w temacie zboża z Ukrainy? - pytał wiceministra Jarosława Sellina Mateusz Ratajczak. - Musi, bo to jest również jej problem - odpowiedział wiceszef resortu kultury. Gospodarz programu "Tłit" pytał polityka o relacje partii rządzącej z rolnikami i czy w szeregach jego ugrupowania nie pojawiała się ostatnio "zbożowa panika". - Za program ratowania sytuacji rolników także zapłaci Komisja Europejska, bo to nie jest wyzwanie pojedynczych państw - ocenił polityk Prawa i Sprawiedliwości. - My się wsi nie boimy, bo nie jesteśmy strachliwą partią. Mamy największe poparcie na polskiej wsi i dobry kontakt z rolnikami. Jeżeli pojawia się problem, to my go szybko rozwiązujemy. Te ostatnie decyzje są tego dowodem - dodał polityk. - Protesty rolników wynikają z działań takich populistów jak Michał Kołodziejczak, którzy zmieniają swoje poglądy. To garstka radykałów, a nie głos polskiej wsi - mówił Sellin. - Ruszyliście w teren, bo prezes tupnął nogą? - dopytywał Ratajczak. - Nikt nie musiał na nas tupać. Problem będzie rozwiązany, ale chodzi też o to, by rozwiązać kłopoty Ukrainy. Uzgodniliśmy wspólnie jak te problemy rozwiązać. Problem byłby, gdyby magazyny były zapełnione do polskich żniw, a one zostaną uwolnione do tego czasu. Ja deklaruję, że obietnica zostanie spełniona, bo mój rząd jest wiarygodny i jak coś obiecuje, to potem to robi - zakończył Jarosław Sellin.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Maciej Szefer Maciej Szefer
Recepta ministra PiS. "Putin powinien przeprosić rolników".
WIDEO

Recepta ministra PiS. "Putin powinien przeprosić rolników".

Kto powinien przeprosić polskich rolników? To pierwsze pytanie, z którym zmierzył się wiceminister z PiS na antenie Wirtualnej Polski. Gościem Mateusza Ratajczaka w programie "Tłit" był wiceszef resortu kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. - Przede wszystkim Władimir Putin powinien przeprosić - odpowiedział na pytanie prowadzącego polityk Prawa i Sprawiedliwości. - Sytuacja kryzysowa to efekt wojny, zablokowania portów i szukania nowych tras eksportowych - dodał. Jarosław Sellin był pytany, co rząd zrobił i robi teraz, aby rozwiązać problem z ukraińskim zbożem w Polsce. Polityk tłumaczył, na czym miały polegać trudności w kontroli transportów przechodzących przez Polskę. - Problem polega na tym, że 15 proc. produktów zbożowych, które docierały do nas miały destynacje poza granice Polski i UE i mogliśmy je kontrolować. 85 proc. miało adnotację, że jedzie do krajów UE i ich nie mogliśmy już sprawdzać - tłumaczył wiceszef resortu kultury i dziedzictwa narodowego. - Próbujemy opróżnić nasze magazyny. To, co teraz będzie napływać do Polski z Ukrainy, będzie już wyraźnie oznaczone i będzie docierało do konkretnej destynacji. Mamy system GPS i elektroniczne plomby, a także zapewnienia strony ukraińskiej, że będą sprawdzać uczciwość deklaracji swoich przedsiębiorców, dokąd oni to zboże wywożą - mówił minister. - Będziemy ten problem rozwiązywać razem z Komisją Europejską. To problem sześciu państw graniczących z Ukrainą - stwierdził Sellin.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Maciej Szefer Maciej Szefer