prawo i sprawiedliwość (strona 79 z 126)

PiS w defensywie wobec UE? "Stanęli na rozdrożu"
4:25

PiS w defensywie wobec UE? "Stanęli na rozdrożu"

Od kilku miesięcy trwa spór między Polską a instytucjami unijnymi. Chodzi m.in. o samorządowe uchwały anty-LGBT, Izbę Dyscyplinarną oraz elektrownię w Turowie. Pojawiają się głosy, że PiS wycofa się ze swoich planów i wywiesi białe flagi w tym sporze. O to, czy partia rządząca jest już w "totalnej defensywie", zapytaliśmy w programie "Newsroom WP" prof. Antoniego Dudka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Nie uważam, że PiS jest w totalnej defensywie, ale na pewno nie jest już tak ofensywny, jak był w pierwszej kadencji swoich rządów. Praprzyczyna leży także w tym, że PiS nie ma stabilnej większości w parlamencie. Istotne jest także, że w Stanach Zjednoczonych rządzi administracja nieprzychylna rządowi PiS-u. To wszystko sprawiło, że Prawo i Sprawiedliwość wytraciło dawną dynamikę - stwierdził. Profesor przekonywał, że trzeba jednocześnie przyznać, że partia rządząca zyskała nieco punktów w sondażach dzięki kryzysowi migracyjnemu na polsko-białoruskiej granicy. - To się pewnie za jakiś czas wyczerpie, ale na pewno w tym momencie PiS stanął na rozdrożu, jeśli chodzi o politykę wobec UE. Zarzut polexitu, który postawił m.in. Tusk, to bardzo poważny problem wizerunkowy tej partii - tłumaczył specjalista. Zdaniem profesora, Jarosław Kaczyński będzie musiał zdecydować, czy zgodzić się na realne ustępstwa w relacjach z Brukselą, czy "dalej trzymać Ziobrę na sztandarach i iść na jeszcze głębszy kryzys z UE". Gość programu przyznał, że nie wyklucza tej drugiej opcji. - Kapitulacja na wszystkich polach związanych z relacjami z Unią de facto oznaczałaby, że trzeba byłoby się pozbyć Zbigniewa Ziobry, który nie będzie tego wszystkiego tolerował i milczał w tej sprawie. To dla Kaczyńskiego poważny problem, bo bez Ziobry i jego kilkunastu posłów nie ma już na pewno żadnej większości w Sejmie - powiedział prof. Dudek.
Jesienią kolejna rekonstrukcja w rządzie? Marek Belka: To nie ma żadnego znaczenia
3:12

Jesienią kolejna rekonstrukcja w rządzie? Marek Belka: To nie ma żadnego znaczenia

Według ustaleń Onetu we wrześniu może nastąpić kolejna rekonstrukcja rządu Mateusza Morawieckiego. - Przepraszam, ale za bardzo się nie interesuję takimi zmianami. Pamiętam, jak w latach 70. czy 80. na pierwszych stronach "Trybuny Ludu" czy "Głosu Robotniczego" też informowano nas o zmianach poszczególnych ministrów czy członków Biura Politycznego tamtej partii rządzącej. Naprawdę nie miało to żadnego znaczenia, tak jak dzisiaj - komentował w programie "Newsroom WP" europoseł Marek Belka, były premier i prezes NBP. - Nie ma się czym przejmować. Jedyna zmiana, którą ja bym uważał za istotną, to jest zmiana na stanowisku ministra sprawiedliwości - oświadczył polityk. - Zanim ten rząd upadnie, ta zmiana byłaby ważna. Ona by po prostu zapobiegła dalszemu dewastowaniu naszych stosunków nie tylko z Unią Europejską, ale także ze Stanami Zjednoczonymi czy Izraelem. Przecież to z Ministerstwa Sprawiedliwości płyną te wspaniałości, takie jak ustawa o IPN czy nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego. (...) To jest nasz problem wspólny, bo jeżeli ma prezes Kaczyński tego rodzaju problemy, to wszyscy mamy te problemy - ocenił były premier. Prowadzący Patrycjusz Wyżga zwrócił również uwagę, że podczas rekonstrukcji z rządu może odejść sam wicepremier Jarosław Kaczyński. - Jest to sprawa niemalże komiczna. Jak rozumiem, Jarosław Kaczyński zdecydował się wejść do rządu, aby bronić Mateusza Morawieckiego przed ciągłymi atakami Zbigniewa Ziobry. Tak to wyglądało. Ja rozumiem, że zrezygnował z obrony premiera albo uznał, że jest tak wystarczająco silny, że da sobie radę bez pomocy prezesa - podsumował Marek Belka.
Duchowni wspierają PiS? "Kościół płaci cenę za swoich hierarchów"
1:54

Duchowni wspierają PiS? "Kościół płaci cenę za swoich hierarchów"

Wszystko wskazuje na to, że w Krakowie trwa mobilizacja politycznych sił prawicy. Do radnych Prawa i Sprawiedliwości z tego regionu przyjechali w ostatnim czasie m.in. była premier Beata Szydło czy minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Z kolei z marszałkiem województwa małopolskiego spotkał się arcybiskup Marek Jędraszewski. W związku z tym można wywnioskować, że lokalni politycy mają w chwili obecnej nie tylko wsparcie głównych polityków PiS, ale także i czołowych polskich hierarchów. - To nie jest sprawa wewnętrzna Kościoła – twierdzi były premier Włodzimierz Cimoszewicz. – Zachowania pana Jędraszewskiego mają swoje konsekwencje społeczne, ale - jak widać - także polityczne i dotyczą losu wielu ludzi (…), chociażby w Małopolsce. (…) Kościół płaci cenę za tego typu hierarchów, jakich dzisiaj ma. Ta cena polega na przyspieszonej laicyzacji polskiego społeczeństwa – uważa były premier. - To mnie nie martwi nad wyraz, przyznaję zupełnie szczerze. Natomiast to, że się angażują politycy rządowi, także niemający nic wspólnego z tego typu zagadnieniami, ludzie nie od polityki społecznej itd., to tylko kompromituje całą formację polityczną – dodaje były szef polskiego rządu. - Prawo i Sprawiedliwość jest środowiskiem nietolerancyjnym, antygejowskim, ksenofobicznym, które prowadzi tego typu politykę ze względu zarówno na swoje poglądy, jak i przekonanie, że w ten sposób może obronić swoją egzystencję polityczną w kraju, w którym coraz więcej ludzi odwraca się od tej formacji – powiedział w "Tłicie" Wirtualnej Polski Włodzimierz Cimoszewicz.