pomoc (strona 3 z 76)

Łzy i bezsilność wolontariusza z Kłodzka po powodzi. "To były straszne chwile"
4:42

Łzy i bezsilność wolontariusza z Kłodzka po powodzi. "To były straszne chwile"

- Byłem w sztabie zarządzania kryzysowego gminy Kłodzko. Poprosiłem o dostarczenie lodówki i generatora. Po tygodniu, jak próbowałem się dowiedzieć, czy to dotarło, nikt o tym nic nie wiedział. To było dla mnie przerażające. Od razu zareagowaliśmy. Znajoma zawiozła lodówkę, którą dostaliśmy z firmy Zagajnik od pana Mikołaja. To znowu była pomoc prywatna. To były straszne chwile. Będąc miesiąc temu tam, rozpłakałem się po raz kolejny - przyznał wolontariusz Artur Chabło, który od ponad trzech miesięcy pomaga mieszkańcom Kłodzka. Sytuacja w mieście po wrześniowej powodzi pozostaje trudna. Poszkodowani mieszkańcy skarżą się na niewystarczającą pomoc lokalną i rządową. Reporter WP Jakub Bujnik spotkał się z wolontariuszem, który bezinteresownie pomaga poszkodowanym. Artur Chabło przyznał, że wciąż wiele rzeczy musi robić sam, bo nie może liczyć na wsparcie rządzących. Przed naszą kamerą wspomniał o historii starszego mężczyzny, który choruje na cukrzycę, a w trakcie powodzi stracił wszystkie swoje leki, w tym tak ważną insulinę. Lokalne władze zignorowały prośbę naszego rozmówcy, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, że nic nie działa tak, jak powinno. - Bez ludzi takich jak ja, gdyby nie inni wolontariusze, ta pomoc by tu nie dotarła. Pomoc prywatna i pomoc wolontariuszy w momencie, kiedy urzędnicy nie robią nic, że tak powiem, jest dla nich pstryczkiem w nos - dodał. Obejrzyj całą rozmowę z Kłodzka, by dowiedzieć się więcej.
Jakub Bujnik

J. Bujnik

Opcje
RARS ma dosyć zapasów? "Zostałoby tylko pospolite ruszenie"
7:33

RARS ma dosyć zapasów? "Zostałoby tylko pospolite ruszenie"

Czy Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych wytrzyma skalę zapotrzebowania na pomoc podczas powodzi? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program "Newsroom" w WP, zwrócił się do pełniącego obowiązki prezesa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, gen. bryg. Jana Rajchela. - Z pewnością, w ramach zadań (...) wytrzyma. Tylko musimy sobie zdawać sprawę z tego, że RARS, jak sama nazwa wskazuje, jest agencją, która działa z poziomu strategicznego. Gdybyśmy użyli nomenklatury wojskowej, to powinniśmy być taką ostatnią linią oporu. W pierwszej kolejności wykorzystywane są zapasy zgromadzone na poziomie samorządów, na poziomie służb zarządzania kryzysowego i wszystkich, które wchodzą w ten system, czyli straży pożarnej, służb ratowniczych, policji i wojska. Agencja powinna udostępniać swoje zapasy jako ta ostatnia linia obrony i w zasadzie, gdyby nasze zapasy się skończyły, to zostaje tylko pospolite ruszenie - odparł gość programu "Newsroom". - Niestety, życie pokazuje, że niektórych asortymentów w samorządach brakuje i zapasy agencyjne były uruchamiane praktycznie od początku stanu klęski żywiołowej - dodał. Tłumaczył, że zapasy, które zostały z agencji wydane, zgodnie z przepisami, są natychmiast uzupełniane. - Dodatkowo minister spraw wewnętrznych i administracji wydał odpowiednią decyzję, która pozwala nam z różnych środków prowadzić zakupy według procedur awaryjnych na potrzeby tych służb, które do nas się zwracają o uzupełnienie asortymentu - dodał p.o. prezesa RARS. - Czy takie zagrożenie, że zapasy w RARS się skończą? - dopytywał prowadzący program. - Nie, takiego zagrożenia nie ma - odparł. gen Jan Rajchel.
Paweł Pawłowski

P. Pawłowski

Opcje