pomoc (strona 2 z 77)

Łzy i bezsilność wolontariusza z Kłodzka po powodzi. "To były straszne chwile"
WIDEO

Łzy i bezsilność wolontariusza z Kłodzka po powodzi. "To były straszne chwile"

- Byłem w sztabie zarządzania kryzysowego gminy Kłodzko. Poprosiłem o dostarczenie lodówki i generatora. Po tygodniu, jak próbowałem się dowiedzieć, czy to dotarło, nikt o tym nic nie wiedział. To było dla mnie przerażające. Od razu zareagowaliśmy. Znajoma zawiozła lodówkę, którą dostaliśmy z firmy Zagajnik od pana Mikołaja. To znowu była pomoc prywatna. To były straszne chwile. Będąc miesiąc temu tam, rozpłakałem się po raz kolejny - przyznał wolontariusz Artur Chabło, który od ponad trzech miesięcy pomaga mieszkańcom Kłodzka. Sytuacja w mieście po wrześniowej powodzi pozostaje trudna. Poszkodowani mieszkańcy skarżą się na niewystarczającą pomoc lokalną i rządową. Reporter WP Jakub Bujnik spotkał się z wolontariuszem, który bezinteresownie pomaga poszkodowanym. Artur Chabło przyznał, że wciąż wiele rzeczy musi robić sam, bo nie może liczyć na wsparcie rządzących. Przed naszą kamerą wspomniał o historii starszego mężczyzny, który choruje na cukrzycę, a w trakcie powodzi stracił wszystkie swoje leki, w tym tak ważną insulinę. Lokalne władze zignorowały prośbę naszego rozmówcy, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, że nic nie działa tak, jak powinno. - Bez ludzi takich jak ja, gdyby nie inni wolontariusze, ta pomoc by tu nie dotarła. Pomoc prywatna i pomoc wolontariuszy w momencie, kiedy urzędnicy nie robią nic, że tak powiem, jest dla nich pstryczkiem w nos - dodał. Obejrzyj całą rozmowę z Kłodzka, by dowiedzieć się więcej.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
RARS ma dosyć zapasów? "Zostałoby tylko pospolite ruszenie"
WIDEO

RARS ma dosyć zapasów? "Zostałoby tylko pospolite ruszenie"

Czy Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych wytrzyma skalę zapotrzebowania na pomoc podczas powodzi? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program "Newsroom" w WP, zwrócił się do pełniącego obowiązki prezesa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, gen. bryg. Jana Rajchela. - Z pewnością, w ramach zadań (...) wytrzyma. Tylko musimy sobie zdawać sprawę z tego, że RARS, jak sama nazwa wskazuje, jest agencją, która działa z poziomu strategicznego. Gdybyśmy użyli nomenklatury wojskowej, to powinniśmy być taką ostatnią linią oporu. W pierwszej kolejności wykorzystywane są zapasy zgromadzone na poziomie samorządów, na poziomie służb zarządzania kryzysowego i wszystkich, które wchodzą w ten system, czyli straży pożarnej, służb ratowniczych, policji i wojska. Agencja powinna udostępniać swoje zapasy jako ta ostatnia linia obrony i w zasadzie, gdyby nasze zapasy się skończyły, to zostaje tylko pospolite ruszenie - odparł gość programu "Newsroom". - Niestety, życie pokazuje, że niektórych asortymentów w samorządach brakuje i zapasy agencyjne były uruchamiane praktycznie od początku stanu klęski żywiołowej - dodał. Tłumaczył, że zapasy, które zostały z agencji wydane, zgodnie z przepisami, są natychmiast uzupełniane. - Dodatkowo minister spraw wewnętrznych i administracji wydał odpowiednią decyzję, która pozwala nam z różnych środków prowadzić zakupy według procedur awaryjnych na potrzeby tych służb, które do nas się zwracają o uzupełnienie asortymentu - dodał p.o. prezesa RARS. - Czy takie zagrożenie, że zapasy w RARS się skończą? - dopytywał prowadzący program. - Nie, takiego zagrożenia nie ma - odparł. gen Jan Rajchel.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran