polexit (strona 4 z 9)

Maja Ostaszewska na placu Zamkowym: "Czuję się Polką, Europejką"
5:14

Maja Ostaszewska na placu Zamkowym: "Czuję się Polką, Europejką"

W niedzielę odbył się ogólnopolski protest w obronie obecności Polski w Unii Europejskiej. W związku z prounijną manifestacją zorganizowaną przez byłego szefa Rady Europejskiej i obecnego szefa Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska, w Warszawie na placu Zamkowym zgromadziły się tysiące osób z całej Polski. Podczas protestu, poza szefem PO, wystąpili m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska, były premier Leszek Miller oraz Maja Ostaszewska, która w emocjonalnym przemówieniu nawiązała do czasów swojego dzieciństwa. - Dziękuję, że wiecie, jak to jest ważne, żeby tu być. Jakiś czas temu pewien dziennikarz zadał mi pytanie, czy czuję się bardziej Polką, czy Europejką. Nie ma we mnie zgody na tak postawione pytanie, na rozdzielność zawartą w tym pytaniu. Czuję się Polką-Europejką. Moją ojczyzną jest Polska w Europie. Urodziłam się w 1972 roku, a więc owszem, z perspektywy dziecka pamiętam szary, biedny kraj. Kraj, w którym ludzie się bali, w którym nie było ich stać na podstawowe rzeczy, w którym królowała cenzura, w którym my - dzieci, baliśmy się, czy nasi rodzice i ich przyjaciele nie zostaną aresztowani za to, w co wierzą – powiedziała aktorka. Jak dodała, doskonale pamięta czasy niepewności oraz brak wielu możliwości, które młodzi Polacy mają obecnie dzięki członkostwu Polski w Unii Europejskiej. - Pamiętam kraj, w którym ani ja, ani moi koledzy nie mieliśmy marzeń o stypendiach, studiach zagranicznych i pamiętam potem tę wielką radość, kiedy odzyskiwaliśmy wolność, prawo do bycia sobą, tę wielką radość, kiedy wstąpiliśmy do Unii Europejskiej – przyznała aktorka podczas przemówienia do zgromadzonych na placu Zamkowym.
PiS w defensywie wobec UE? "Stanęli na rozdrożu"
4:25

PiS w defensywie wobec UE? "Stanęli na rozdrożu"

Od kilku miesięcy trwa spór między Polską a instytucjami unijnymi. Chodzi m.in. o samorządowe uchwały anty-LGBT, Izbę Dyscyplinarną oraz elektrownię w Turowie. Pojawiają się głosy, że PiS wycofa się ze swoich planów i wywiesi białe flagi w tym sporze. O to, czy partia rządząca jest już w "totalnej defensywie", zapytaliśmy w programie "Newsroom WP" prof. Antoniego Dudka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Nie uważam, że PiS jest w totalnej defensywie, ale na pewno nie jest już tak ofensywny, jak był w pierwszej kadencji swoich rządów. Praprzyczyna leży także w tym, że PiS nie ma stabilnej większości w parlamencie. Istotne jest także, że w Stanach Zjednoczonych rządzi administracja nieprzychylna rządowi PiS-u. To wszystko sprawiło, że Prawo i Sprawiedliwość wytraciło dawną dynamikę - stwierdził. Profesor przekonywał, że trzeba jednocześnie przyznać, że partia rządząca zyskała nieco punktów w sondażach dzięki kryzysowi migracyjnemu na polsko-białoruskiej granicy. - To się pewnie za jakiś czas wyczerpie, ale na pewno w tym momencie PiS stanął na rozdrożu, jeśli chodzi o politykę wobec UE. Zarzut polexitu, który postawił m.in. Tusk, to bardzo poważny problem wizerunkowy tej partii - tłumaczył specjalista. Zdaniem profesora, Jarosław Kaczyński będzie musiał zdecydować, czy zgodzić się na realne ustępstwa w relacjach z Brukselą, czy "dalej trzymać Ziobrę na sztandarach i iść na jeszcze głębszy kryzys z UE". Gość programu przyznał, że nie wyklucza tej drugiej opcji. - Kapitulacja na wszystkich polach związanych z relacjami z Unią de facto oznaczałaby, że trzeba byłoby się pozbyć Zbigniewa Ziobry, który nie będzie tego wszystkiego tolerował i milczał w tej sprawie. To dla Kaczyńskiego poważny problem, bo bez Ziobry i jego kilkunastu posłów nie ma już na pewno żadnej większości w Sejmie - powiedział prof. Dudek.