newsroom (strona 29 z 65)

Nalot FBI na dom Trumpa. Stanie przed Trybunałem Stanu?
WIDEO

Nalot FBI na dom Trumpa. Stanie przed Trybunałem Stanu?

Agenci FBI wtargnęli i przeszukali rezydencję byłego prezydenta USA Donalda Trumpa w poszukiwaniu ściśle tajnych dokumentów, wobec których zachodzi podejrzenie, że zostały wyniesione z Białego Domu i dotyczą okresu jego prezydentury. Jaki był cel tego działania i czy odbywało się to za zgodę obecnego lidera USA, Joe Bidena? - Tego nie wiemy. Biały Dom powstrzymuje się tutaj od jakichkolwiek deklaracji. Najwyraźniej prezydent Biden chce podtrzymywać - i słusznie - zasadę niezależności wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura Generalna działa na własną rękę, w wyniku własnych decyzji i decyzji sądu, które pozwalały na przeszukanie rezydencji w Miami - oznajmił w programie "Newsroom WP" były ambasador RP w USA, Ryszard Schnepf. - Jest bardzo poważne podejrzenie, że rzeczywiście tam znajdują się ogromne ilości dokumentów, notatek, które pochodzą z Białego Domu, a część z nich ma charakter poufny i one nigdy nie powinny wyjść poza Biały Dom - podkreślił. - Kwestie materiałów zapisanych z okresu prezydentury są objęte bardzo ścisłą kontrolą w Ameryce. To jest poważna sprawa - wskazywał. - Nam się wydaje, że to jest jakaś kartka, którą wrzucamy do kosza. Prezydentowi USA nie wolno wyrzucać kartek do kosza, nie wolno niszczyć notatek, nawet z rozmowy - wyjaśnił Schnepf. Jak dodał, tego rodzaju dokumenty mają być m.in. dowodem na przejrzystość działań. - I one są chronione prawem, bardzo ścisłym, bardzo rygorystycznym - zaznaczył. Dodał również, że nie jest wykluczone, iż Trump będzie odpowiadał za niektóre z zarzutów dotyczących wyprowadzenia tajnych dokumentów czy odpowiedzialności za zamieszki przed Kapitolem, podczas których zginęło kilka osób. Czy odpowie przed Trybunałem Stanu? - Nie wykluczałbym jakiejś formy rzeczywiście osądzenia i być może wykluczenia z życia publicznego - oznajmił gość WP.
Jak zakończy się wojna? "Będzie zaproponowane rozwiązanie"
WIDEO

Jak zakończy się wojna? "Będzie zaproponowane rozwiązanie"

Czy zaangażowanie USA w sprawy na linii Chiny-Tajwan wpłynie na amerykańską pomoc dla Ukrainy? - Administracja amerykańska jest absolutnie zdeterminowana, by wspierać Ukrainę, dostarczać broń. Coraz to nowe fundusze są uruchamiane. Kongres USA - niezależnie od bardzo silnych podziałów politycznych - jest również jednomyślny, jeśli chodzi o Chiny - wskazuje w programie "Newsroom WP" były ambasador RP w USA, Ryszard Schnepf. - Stany Zjednoczone będą kontynuowały swoją politykę i cel jest jeden. To nie jest zniszczenie Federacji Rosyjskiej w ogóle, ale pozbawienie jej możliwości agresywnych zachowań wobec sąsiadów, a więc upuszczenie trochę tej krwi. Doprowadzenie do stanu, w którym Rosja będzie mogła stać się, być może za te kilka lat, partnerem nawet do poważniejszej rozmowy, ale już prawdopodobnie bez Władimira Putina. Taki moment się zbliża powoli - mówi. - W obliczu rozgrywki z Chinami taki scenariusz jest możliwy, choć niezwykle trudny - dodaje. Jednocześnie Schnepf podkreśla, że jakakolwiek zmiana w tym zakresie nie oznacza od razu, że na czele Rosji staną ludzie, którzy są bardziej skłonni do dialogu niż obecnie rządzący. - Ale taka szansa istnieje - zaznacza. Jak dodaje, USA i zachód Europy będą przekonywać teraz społeczeństwo rosyjskie oraz rosyjskie środowiska polityczne do tego, że zmiana władzy będzie korzystna również dla samej Rosji, przywróci dawny obieg handlowy itp. - Powoli sankcje Zachodu wobec Rosji działają, one odbywają się również naszym kosztem (…). Ale z drugiej strony to rzeczywiście pozbawia sił armię rosyjską, to są braki technologiczne, braki dostaw podstawowych surowców, które są niezbędne do kontynuowania działań wojennych w Ukrainie - kontynuuje gość WP. - Rosja słabnie, podtrzymuje oczywiście swoje działania, ale nie ma już tam dynamiki, zapału - wskazuje. Były ambasador RP w USA kreśli też scenariusz zakończenia wojny. - Finał, choć poczekamy jeszcze na ten moment, prawdopodobnie będzie taki, że jakieś dyplomatyczne rozwiązanie zostanie zaproponowane i Rosja opuści Ukrainę, przyzna, że Ukraina ma prawdo do decydowania o własnym losie. Tak jak Tajwan ma prawo do decydowania o własnym losie - podkreśla Schnepf.
Wyzwolenie południa Ukrainy? Ekspert nie ma dobrych wieści
WIDEO

Wyzwolenie południa Ukrainy? Ekspert nie ma dobrych wieści

Kiedy nastąpi wyzwolenie południa Ukrainy? Temat ten został poruszony w rozmowie Tatiany Kolesnychenko z doradcą Wołodymyra Zełenskiego Mychajło Podolakiem, którą można przeczytać na łamach Wirtualnej Polski. Doradca prezydenta Ukrainy stwierdza w niej m.in., że jest to kwestia czasu. – To jest taka trochę wpisująca się w tę narrację ukraińską wypowiedź i bardzo dobrze, że Ukraina nie odpuściła sobie tych terenów, które już Rosja zdobyła. Ale ten czas może być bardzo długi. Może się okazać, że ci, którzy o tym mówią, mogą nie dożyć tego momentu - zauważa w programie "Newsroom WP" generał Tomasz Drewniak z fundacji Stratpoints, były inspektor Sił Powietrznych RP. Powtarza, że "ten proces może być bardzo długi". - Na razie wojna się ustabilizowała, nie ma wielkich zdobyczy terenowych - wskazuje. - Pytanie jest takie, czy ten upływający czas nie działa na niekorzyść Ukrainy, że zaczną się różnego rodzaju rozmowy polityczne i to poparcie dla Ukrainy z różnych przyczyn może nie być już takie silne. Rosja też przegrupuje swoje siły. Więc tutaj może być dużo scenariuszy - mówi ekspert. - Może być tak, że Ukraina będzie odzyskiwała bardzo powoli te tereny. Albo w ogóle najlepsze dla Ukrainy byłoby, gdyby nastąpił jakiś przewrót w Rosji i zrozumienie tej sytuacji, rozmowy pokojowe i rezygnacja Rosji z tych terenów byłaby najprostszym i najlepszym rozwiązaniem - wskazuje. - Ale czy tak będzie? Mam wielkie wątpliwości - ocenia gość WP.
Putin ma poważny problem. Jak odpowie na ruch Turcji?
WIDEO

Putin ma poważny problem. Jak odpowie na ruch Turcji?

Rosyjskiej armii już niedługo może brakować części zamiennych do samolotów? Świadczą o tym doniesienia o rozbieraniu działających rosyjskich maszyn lotniczych. - Oczywiście, bo jak się okazało, we wszystkich nowoczesnych rodzajach rosyjskiej techniki wojskowej są elementy z Zachodu. I widać, że Rosjanie - napinając te muskuły - mają jednak duże braki w nowoczesnych technologiach. Jeżeli Rosja posuwa się do takich rzeczy, to znaczy, że jest w bardzo dużym kryzysie - mówi w programie "Newsroom" WP generał Tomasz Drewniak z fundacji Stratpoints, były inspektor Sił Powietrznych RP. - I to też znaczy, że sankcje zachodnie mają swój silny wpływ na rosyjską gospodarkę, a również na prowadzenie walki. Bo jeżeli Rosjanom zabraknie elementów, to zostaną im tylko najprostsze bomby i najprostsze pociski - dodaje. O planach tureckiej firmy produkującej drony Bayraktar, dotyczących otworzenia fabryki takich dronów w Ukrainie, ekspert mówi, że "ta umowa między Ukrainą a Turcją gdzieś już wisiała w powietrzu". - Z drugiej strony myślę, że znowu Rosja pręży muskuły, ale nie wykluczałbym tego - bo wokół tych dronów narosło trochę dobrej prasy - więc Rosja może pokazać, że spektakularnie zniszczy zakład, w którym te drony są montowane czy budowane. Nie jest to jakiś ogromny problem, bo wszyscy będą wiedzieli, gdzie ten zakład jest, rosyjskie rakiety jeszcze latają w kierunku Ukrainy, więc jest to możliwe - wskazuje generał Drewniak.
Kryzys chińsko-tajwański. Gen. Koziej: "To bardzo prawdopodobny scenariusz"
WIDEO

Kryzys chińsko-tajwański. Gen. Koziej: "To bardzo prawdopodobny scenariusz"

Agencja Reutera podała, że ok. 20 chińskich okrętów utrzymywało rano pozycje w cieśninie chińsko-tajwańskiej. Chińskie okręty miały wepchnąć się do strefy buforowej, a jednostki tajwańskie miały je monitorować. Zdaniem gen. Stanisława Kozieja kryzys chińsko-tajwański może być globalnie groźniejszy niż wojna w Ukrainie. - Tam jest ryzyko dojścia do bezpośredniego starcia dwóch mocarstw nuklearnych - ocenił w programie "Newsroom WP" były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - W Ukrainie jest inna sytuacja, bo ona nie ma broni nuklearnej. W stosunku do Tajwanu Amerykanie są bardziej zaangażowani. Flota amerykańska musi mieć swobodę działania. Konflikt zbrojny w tym regionie dotknąłby Amerykę bezpośrednio. Jest ogromne ryzyko, że tam może dojść do bezpośrednich starć zbrojnych między tymi dwoma mocarstwami. Zarówno Chiny, jak i USA starają się uniknąć takiego scenariusza. Być może będzie kontynuowany scenariusz najprostszy, czyli manewry. Władze chińskie pokazałyby swoim obywatelom, że są zdecydowane. To scenariusz pogrożenia palcem władzom w Tajpej, który jest realizowany. Drugi scenariusz to przedłużenie blokady, która z tych ćwiczeń wynika. Niewykluczone, że potrwają tygodniami do czasu zjazdu Komunistycznej Partii Chin i będzie potrzebny sygnał propagandowy, jak próba wymuszenia na władzach w Tajpej pokajania się. Chiny mogą uzyskać propagandowy urobek z tego kryzysu na użytek wewnętrzny. Niewykluczony jest wariant bardziej ryzykowny. Jeśli by to wymuszenie upokorzenia władz w Tajpej się nie powiodło, to (możliwe jest - red.) zajęcie kilku wysepek poza Tajwanem, które są we władaniu Tajpej, a są blisko Chin. (Chodzi o to - red.), by pokazać, że rozpoczął się proces reunifikacji Tajwanu do Chin. To bardzo prawdopodobny scenariusz - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Niespotykane straty Rosjan. "Putin szuka sposobu"
WIDEO

Niespotykane straty Rosjan. "Putin szuka sposobu"

Rosjanie tracą siły. Coraz trudniej wysyłać im na front nawet 18-letnich niedoświadczonych rekrutów. Krążą pogłoski o wsparciu z Korei Północnej, która miałaby wysłać 100 tys. żołnierzy. - Nie bardzo wierzę, aby 100 tys. Koreańczyków zjawiło się w Ukrainie, ale nie wykluczam batalionu czy oddziału ochotników w zamian za pomoc dla Korei Północnej. To jest bardzo prawdopodobne. Większa armia północnokoreańska jest bardzo mało prawdopodobna. Kłopoty w uzupełnianiu strat wojennych w Rosji są bardzo wyraźne. Słyszymy, że Rosja ucieka się do werbowania na front nawet więźniów, czy też do oszukiwania ludzi nie za bardzo zorientowanych (w sytuacji - red.), to świadczy o tym, że straty wojenne są ogromne - stwierdził gen. prof. Stanisław Koziej w programie "Newsroom WP". - Słyszeliśmy, że to ok. 70-80 tys. żołnierzy, którzy zginęli bądź zostali ranni i wycofani z działań. To ok. 1/3 całej armii rosyjskiej zaangażowanej w Ukrainie. Przyjmuje się, że jeżeli jednostka wojskowa poniesie stratę w wysokości 20 proc., to jest traktowana jako obezwładniona. Jeżeli straty wynoszą ok. 40-60 proc. to taka jednostka jest zniszczona i w ogóle nie nadaje się do użycia. Jeżeli zmiany na poziomie strategicznym wynosi ok. 30 proc., a te dane są wiarygodne, to są to straty niespotykane. Uniemożliwiają armii rosyjskiej prowadzenie planowych i zorganizowanych operacji według własnego planu. Armia rosyjska musi myśleć o obronie swojego stanu, niż o zdobyczach. Stąd sądzę, że potrzeba przejścia do powszechnej mobilizacji jest koniecznością, na którą Putin szuka sposobu, by jednocześnie Rosjanie nie zbuntowali się przeciwko niemu - dodał wojskowy.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Niezwykle skuteczne". Gen. Koziej o nowej broni
WIDEO

"Niezwykle skuteczne". Gen. Koziej o nowej broni

Stany Zjednoczone ogłosiły 18. już pakiet wsparcia militarnego Ukrainy. Pomoc będzie warta 1 mld dolarów. Składają się na nią m.in. moździerze i Javeliny. Od początku wojny w Ukrainie USA przekazały Ukraińcom wsparcie militarne warte ok. 10 mld dolarów. Ukraińcy otrzymali m.in. pociski antyradarowe AGM-88 Harm, które mają zasięg 48 km. Czy mogą zmienić oblicze wojny? - To bardzo ważna informacja. Świadczy o tym, że Amerykanie zdejmują z siebie ograniczenia, które nakładali na swoje dostarczanie pomocy Ukrainie. Dostarczenie tego typu broni, która oślepia radary rosyjskie znajdujące się blisko linii frontu i tym samym utrudnia, a wręcz uniemożliwia skuteczne działanie sił powietrznych rosyjskich, jest dla Ukraińców bardzo ważne, bo Rosja ma przewagę w powietrzu - ocenił w programie "Newsroom WP" gen. prof. Stanisław Koziej. - Takie środki są niezwykle skuteczne. To bardzo pozytywny sygnał na poziomie polityczno-strategicznym. Świadczy o tym, że Stany Zjednoczone gotowe są zdejmować z siebie ograniczenia i wspierać armię ukraińską. Dziś głównym problemem staje się dostarczenie amunicji i rakiet, czyli środków typu zachodniego. Ukraina dostaje z Zachodu już nie ten poradziecki sprzęt, który również z Polski dostarczaliśmy Ukraińcom, tylko sprzęt produkowany na Zachodzie. Na to idą głównie środki amerykańskie - stwierdził były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki