newsroom (strona 28 z 65)

Prokuratura wraca do zabójstwa sprzed lat. Ćwiąkalski: "Poważny sygnał, ale nie przesądza"
WIDEO

Prokuratura wraca do zabójstwa sprzed lat. Ćwiąkalski: "Poważny sygnał, ale nie przesądza"

Dziennikarz Wirtualnej Polski Tomasz Molga opisał przypadek zabójstwa w Grudziądzu sprzed lat, które ponownie stało się obiektem zainteresowania prokuratury. Pojawił się nowy świadek. To ciężko chora kobieta, która przerwała wieloletnie milczenie. Jej zdaniem dwóch włamywaczy niesłusznie zostało skazanych na wieloletnie więzienie. Jak mówi, zabójcą był jej mąż. Sprawę w programie "Newsroom WP" komentował prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości oraz adwokat Tomasza Komendy, który został niesłusznie skazany. - Z całą pewnością należałoby jeszcze raz wnikliwie ją zbadać. Nie da się wykluczyć, że jest to prawda, ale też nie można łatwowiernie przyjmować, że na pewno tak jest. Dzisiaj kryminalistyka i organy ścigania dysponuje znacznie większymi możliwościami niż wtedy, bo zdarzenie miało miejsce ponad 25 lat temu. Od momentu popełnienia przestępstwa do wykrycia i skazania zazwyczaj upływa parę lat. Zdarzają się przestępstwa wykrywane po ponad 20 latach. Należy, by prokuratura przeprowadziła wnikliwe sprawdzenie tych informacji. Zdarza się, że świadek kieruje się bardzo osobistymi motywami, np. chce się na kimś zemścić, odegrać. Na pewno jest to poważny sygnał, ale nie przesądza to definitywnie - stwierdził Zbigniew Ćwiąkalski. - Zawsze można wznowić postępowanie. Przypadek Tomasza Komendy tego dowodzi. Tam były wyroki sąd okręgowego, apelacyjnego i Sądu Najwyższego. Jeżeli pojawią się nowe dowody w sprawie, postępowanie można zawsze wznowić. To normalna procedura. Niekoniecznie musi być tak, jak w sprawie Tomasza Komendy, że Sąd Najwyższy kogoś uniewinnia. Bardziej typową praktyką jest to, że sąd rozstrzygający w sprawie uchyla wyrok i przekazuje do ponownego rozpoznania sądom niższej instancji - dodał. O czym świadczy powrót do dowodów sprzed lat? Dopytywał Mateusz Ratajczak. - To świadczy o niedoskonałości metod wykrywczych. Technika posuwa się do przodu, choćby badania DNA. W przypadku Tomasza Komendy były to lata, kiedy nie było tak doskonałych metod jeżeli chodzi o DNA. Dziesiątki różnych możliwości, choćby technika komputerowa, rekonstrukcja twarzy i możliwość ustalenia śladów biologicznych znacznie większa. Nie ma porównania z tym, co było 25 lat temu i co jest dzisiaj - ocenił prawnik.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś
WIDEO

Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś

Po ogłoszeniu przez Putina częściowej mobilizacji kraju Rosjanie wyszli na ulice. Wielu obywateli Federacji Rosyjskiej próbuje uciec za granicę. Czy Putin im w tym przeszkodzi? O to w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska pytała prof. Agnieszkę Legucką z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Uczelni Vistula. - Putin bardzo długo zwlekał z tą decyzją, zdając sobie sprawę, że to ryzykowny krok. To postawienie na kartę trudną dla niego politycznie. Ta tzw. operacja specjalna bardzo podniosła jego notowania, a tu stawia na szalę swoje poparcie społeczne. Mieszkańcy Ukrainy nie akceptują rosyjskiej obecności. (Putin - red.) musi postawić na zwiększenie obecności wojska, zasilić rekrutami z rosyjskiego społeczeństwa i przymusić obywateli, by poszli na front. To ryzykowne politycznie dla niego. Musi zastosować represje wobec obywateli, więc też stracić poparcie. Elektorat negatywny będzie rósł - stwierdziła prof. Agnieszka Legucka. Nie tylko młodzi ludzie mogą uciekać przed powołaniem do wojska. - On elementu młodych ludzi się obawia. Nie chce poborowych tuż po studiach. Cały czas wskazuje, że nie będzie to dotyczyło najmłodszych, tylko rezerwistów. A to, co rzeczywiście w jego dekrecie jest napisane, to Ministerstwo Obrony Narodowej będzie decydować o tym, kto zostanie pociągnięty na front. Putin ryzykuje. Biorąc pod uwagę nastroje społeczne, to do tej pory omijał duże miasta. Wyraźnie było widać, że symbole "V" i "Z" najbardziej były wtłaczane na prowincji przez administrację i szkolnictwo, gdzie władze mają większe możliwości nacisku. Moskwa i Petersburg były pod szczególnym nadzorem władz. Widać wyraźnie, że Petersburgu, gdzie policja ma bardziej represyjne narzędzia, daje do zrozumienia, że ci którzy protestują, będą wysyłani na front - dodała. Co Rosjanie piszą w sieci o mobilizacji? - W rosyjskim Telegramie, zanim pojawiła się decyzja Putina, było czuć napięcie Rosjan. Rosjanie szukali strategii indywidualnych. Po decyzji o mobilizacji najczęściej pojawiającą się frazą było "w jaki sposób wyjechać z Rosji", a drugą najczęstszą frazą było "jak złamać sobie rękę w warunkach domowych". Rosjanie nie są narodem podróżującym, tylko 30 proc. Rosjan ma paszporty. Są specjalne strony, które mają pomóc Rosjanom w tej sytuacji, np. do jakich krajów uciekać, kiedy nie ma się paszportu. Uciekają nawet na Białoruś, choć zdają sobie sprawę, że Białoruś może ich wrócić do Rosji - dodała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rosjanie protestują. "Rosja staje się państwem częściowo totalitarnym"
WIDEO

Rosjanie protestują. "Rosja staje się państwem częściowo totalitarnym"

Rosjanie protestują przeciwko częściowej mobilizacji, którą zarządził Władimir Putin. O nastroje społeczne w Rosji oraz o skuteczność protestów Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" prof. Agnieszkę Legucką z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz Uczelni Vistula. - Wydaje się, że Władimir Putin jest zdesperowany. Wojna w Ukrainie jest jego prawdziwą obsesją, a Rosjanie wreszcie uświadomili sobie, że to nie jest wojna, która toczy się gdzieś daleko, na ekranach telewizorów i czymś, co ma podnieść prestiż Rosji. Po lutym tego roku notowania prezydenta podniosły się i nawet poparcie dla tej tzw. specjalnej operacji wojskowej wzrosło w społeczeństwie. Putinowi udało się przekonać Rosjan, że wojna ich nie dotyczy. Ogłoszenie częściowej mobilizacji dotyka ich bezpośrednio. To oznacza, że ich rodziny mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności, w związku z czym zaczęli wychodzić na ulice - mówiła prof. Agnieszka Legucka. - W wielu miastach, nie tylko w Moskwie i Petersburgu odbywają się protesty. Trzeba zdawać sobie sprawę, że Putin przynajmniej od 2011 r. doskonali w Rosji system represji. Wraz z ogłoszeniem częściowej mobilizacji zaostrzył również kodeks karny. Za dezercję grozi 10 lat, a za odmowę pójścia na front 3 lata pozbawienia wolności. Wraz z tą decyzją jest po raz kolejny przykręcana śruba represji, a państwo rosyjskie staje się państwem częściowo totalitarnym. Wielu Rosjan stosuje taktykę indywidualną. Wielu Rosjan jest apolitycznych i stara się być daleko od polityki, co Polaków dziwi. Przyjmują strategię pragmatyczną, czyli dostosować się. Tę strategię indywidualnego podejścia stosują protestując nogami, czyli uciekając z kraju - komentowała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki