mon (strona 15 z 77)

"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku
WIDEO

"Dziura Macierewicza". Były szef MON o łataniu w wojsku

- Za rządów Prawa i Sprawiedliwości w polskim wojsku doszło do bardzo ostrych czystek - powiedział w programie Tłit były minister obrony oraz wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak. Zdaniem polityka, Polska nie stała się bezpieczniejsza w czasie rządów PiS. Negatywnie ocenił sytuację w obronności. - Doszło do dziury Macierewicza i bardzo ostrych czystek. Odeszli oficerowie doświadczeni w Iraku i Afganistanie. Choć PiS wyrzucił Macierewicza (z MON - red.), to nie zostało to odrobione. Rządzący nie są w stanie wskazać sprzętu, który wskutek ich decyzji był dziś, a nie za kilka lat, w rękach Wojska Polskiego. Nie mam wątpliwości, że zmarnowano te 7 lat - ocenił Tomasz Siemoniak. Dopytywany przez Michała Wróblewskiego o ocenę Wojsk Obrony Terytorialnej, zadeklarował, że jest za utrzymaniem WOT jeżeli ponownie zostałby szefem resortu obrony. - To stało się przedmiotem kontrowersji politycznej, bo wcale nie jest tak, że nie było obrony terytorialnej wcześniej. W różnych formach ona istniała. Mam nadzieję, że ta obrona terytorialna, i wojna w Ukrainie to przesądzi, będzie podporządkowana wojsku. Nie powinna być organizacją służącą do organizacji szczepień czy patrzenia, czy ścieki płyną w Wiśle. To powinna być część wojska. Śledząc uważnie to, co dzieje się w Ukrainie i rozmawiając z ekspertami, nie mam wątpliwości, że ciężar walki spoczywa na armii operacyjnej. Co do kształtu trzeba dyskutować, ale doceniam tych ludzi, którzy pomimo tej propagandy zdecydowali się służyć Polsce, ale powinni być podporządkowani wojsku. Nie powinno być dwóch armii w jednym. Kolejni ministrowie z PiS starają się trzymać obronę terytorialną z dala od wojska. To powinna być formacja o przeznaczeniu ściśle militarnym. Nie może zastępować obrony cywilnej - stwierdził.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji
WIDEO

Polskie wojsko kontra rosyjskie. Ekspert wskazuje dwa kraje winne dozbrajania Rosji

- Naszym celem jest, by polska armia liczyła 300 tys. żołnierzy – podał Mariusz Błaszczak, szef MON. Jak duży jest potencjał technologiczny i sprzętowy polskiego wojska? - Jesteśmy w trakcie dopinania własnego systemu antydostępowego, który skutecznie bronić będzie polskiej przestrzeni. Jeśli chodzi o nasz potencjał przemysłowy i gospodarczy, to jesteśmy jądrem całej Europy Środkowej, a także wschodniej flanki NATO - powiedział w programie WP Newsroom prof. Piotr Grochmalski, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej. - Armia 300 tys. polskich żołnierzy to są te parametry, które doskonale sprawdziły się w wojnie w Ukrainie. Rosja nie jest w stanie użyć większych sił, bez naruszania swojego bezpieczeństwa. Przez 10 lat po tej wojnie, bez względu na jej przebieg, siły rosyjskie nie będą w stanie podjąć żadnych skutecznych działań operacyjnych. Mamy więc czas na zbudowanie silnego potencjału obronnego, silnej armii – podkreślił prof. Piotr Grochmalski. Ekspert odniósł się także do kwestii zbrojeniowej armii Putina. Wskazuje tu winnych. - Ta sytuacja, z którą mamy do czynienia jest bezpośrednią konsekwencją działań Berlina i Paryża, które dozbrajały technologicznie Rosję praktycznie do samego końca przed rozpoczęciem wojny. Chodzi tu np. o nowoczesne technologie, w które są wyposażone rosyjskie czołgi i samoloty. To wszystko są urządzenia francuskie – wyjaśniał ekspert. - Rosji pomogło także wsparcie technologiczne ze strony Niemiec, które zbudowały wielki poligon w Mulino z nowoczesną infrastrukturą do ćwiczeń. Tam właśnie były przeprowadzone ostatnie duże ćwiczenia wojskowe Zapad-21, które poprzedziły inwazję. Niemcy mają więc ogromny wpływ w zgrywanie taktyczno-operacyjne armii rosyjskiej, tworząc jej do tego odpowiednie warunki. To dlatego nie istnieje daleko idąca determinacja w Paryżu i Berlinie dotycząca obrony Ukrainy – podsumował dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej.