mariusz błaszczak (strona 10 z 46)

Afera w polskiej armii. Mieszkańcy "bastionu PiS" dosadnie po odejściu generałów
WIDEO

Afera w polskiej armii. Mieszkańcy "bastionu PiS" dosadnie po odejściu generałów

- Wiadomo, że PiS maczał w tym wszystkim palce. To wiadome było już od dawna, jak rakiety, co spadły zwalono na generałów - mówił oburzony mieszkaniec Białegostoku, komentując ostatnie nagłe zmiany na szczeblu dowodzenia w polskim wojsku. Rezygnacje szefa Sztabu Generalnego gen. Rajmunda Andrzejczaka i dowódcy operacyjnego gen. Tomasza Piotrowskiego podzieliły opinię publiczną. Dziennikarz WP wybrał się z kamerą na ulice Białegostoku, nazwanego "bastionem PiS", by poznać opinie mieszkańców na ten temat. – To, co robi minister Błaszczak, to jak wpuścić kogoś do sklepu z zabawkami, a ten przestawiałby sobie wojskowe zabaweczki z miejsce na miejsce – skomentował inny przechodzień. Taki ruch generałów tuż przed wyborami parlamentarnymi sprawił, że cała sytuacja szybko nabrała politycznego charakteru i stała się celem wzajemnych ataków rządu i opozycji. Zauważyli to też zwykli ludzie. Białostoczanie mają swoje teorie na temat odpowiedzialności polityków za tę sytuację. - Przecież oni są przeciwko nam, ta Platforma Obywatelska i inni. Najeżdżali na nich z tymi rakietami, że tu i tam spadły, dlatego generałowie byli honorowi i podali się do dymisji - powiedziała nam kolejna mieszkanka Podlasia. - Ten PiS jak nie odejdzie od władzy to Polska będzie zrujnowana. Muszę uciekać, moi synowie już uciekli za rządów PiS, pod koniec miesiąca też wyjeżdżam z Polski - grzmiała inna mieszkanka Białegostoku. Dotychczas gen. Rajmund Andrzejczak i dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. Tomasz Piotrowski nie skomentowali swoich decyzji. Pierwszy z nich w momencie dymisji przebywał w Pradze na "spotkaniu szefów obrony państw V4". Z kolei gen. Piotrowski był obecny w Pałacu Prezydenckim podczas uroczystości powołania swojego następcy, ale nie zabrał głosu.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
"Wyłamali się z hierarchii". Byli wojskowi o nowych dowódcach
WIDEO

"Wyłamali się z hierarchii". Byli wojskowi o nowych dowódcach

Gen. Wiesław Kukuła zastąpił gen. Rajmunda Andrzejczaka na stanowisku szefa Sztabu Generalnego już w dniu ogłoszenia jego rezygnacji. - Nigdy takich zmian nie dokonywano w tak szybkim tempie i to jest wbrew zasadom wojskowym. Struktura dowodzenia jest hierarchiczna, jest dowódca i zastępca i to zastępca jest naturalnym zastępcą dowódcy, który odchodzi. Wstawienie ludzi spoza systemu - to żołnierze, którzy wywodzą się z wojsk specjalnych, ale ostatnie lata spędzili w Wojskach Obrony Terytorialnej - to zagrywka polityczna. (Politycy - red.) nie wierzą zastępcom, którzy są w Dowództwie Operacyjnym i Sztabie Generalnym - komentował w programie "Newsroom WP" pilot, generał rezerwy Jan Rajchel, kandydat Koalicji Obywatelskiej do Senatu. - Wywodzę się z jednostki specjalnej GROM i moja jednostka często przechodziła przez zmiany dowódców znikąd. W naszym żargonie nazywało się ich spadochroniarzami. Jakimi świetnymi komandosami panowie generałowie by nie byli, to jednak to, że są na tym stanowisku, powoduje, że żołnierze przyglądają się z boku i zastanawiają się, czy ma nimi dowodzić ktoś, kogo ominęło wiele lat doświadczenia i awansował szybciej niż pozostali. Wykonuje się rozkazy, ale szacunek w wojsku ciężko się wypracowuje. Będzie ciężko przemówić do podwładnych. Pan minister obrony narodowej przez lata pełnienia funkcji nie wypracował sobie czegoś takiego jak szacunek, bo dowódcy zostawili go w najważniejszym tygodniu w roku. Gen. Kukułę znam osobiście. To dobrzy oficerowie, inteligentni. Dziwię się, że przyjęli to stanowisko. Można samemu ocenić, jakimi są ludźmi, bo wyłamali się z hierarchii, która w wojsku jest czymś ważnym - dodał Paweł "Naval" Mateńczuk, weteran i kandydat Trzeciej Drogi do Sejmu.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki