mandaty (strona 3 z 9)

Bat na patoinfluencerów? Policja sprawdza piratów drogowych
5:47

Bat na patoinfluencerów? Policja sprawdza piratów drogowych

Nie milkną echa śmiertelnego wypadku w Warszawie. Pod rozpędzone sportowe porsche prowadzone przez "motoryzacyjnego patoinfluencera" wpadł poruszający się o kulach mężczyzna. Po tragicznym zdarzeniu, w przestrzeni publicznej pojawiły się pytania, czy policja powinna zainteresować się osobami, które chwalą się w mediach społecznościowych przekraczaniem prędkości. O to, czy piratów drogowych szuka się aktualnie również w internecie, zapytaliśmy w programie "Newsroom WP" rzecznika prasowego Komendanta Głównego Policji Mariusza Ciarkę. - Odpowiedzią polskiej policji na takich patologicznych piratów drogowych nazywanych często potencjalnymi zabójcami, było utworzenie specjalnych grup "SPEED". Są to policjanci, którzy wyjeżdżając w określone miejsca w miastach czy poza nimi, skupiają się głównie na ściganiu piratów drogowych - stwierdził Ciarka. Dopytywany, czy potencjalnego motoryzacyjnego patoinfluencera można ukarać za zamieszczony w sieci filmik, rzecznik stwierdził, że "odpowiedź na to pytanie jest, bardzo łagodnie mówiąc, korzystna dla osób, które zamieszczają te filmiki". - Zdjęcia nie stanowią wartości dowodowej w 100 proc. potwierdzającej, że do danego czynu zabronionego doszło. Oczywiście, mogą być podstawą do wszczęcia czynności wyjaśniających, czy postępowania przygotowawczego, ale mogę pokazać wiele filmików, w których pojawiają się osoby, które w odpowiedzi na te zarzuty twierdzą, że wcześniejsze zdjęcia czy wideo były fotomontażem - przyznał. Ciarka dodał, że policja niejednokrotnie chce ukarać potencjalnych przestępców, ale "ostateczną decyzję podejmuje sąd".
Łamanie nowych obostrzeń zabolało. Policja ujawniła liczbę wlepionych mandatów
1:55

Łamanie nowych obostrzeń zabolało. Policja ujawniła liczbę wlepionych mandatów

Trzecia fala koronawirusa w Polsce napiera tempa. Minął pierwszy weekend odkąd rząd wprowadził w całym kraju zaostrzone restrykcje, aby zmniejszyć liczbę zakażeń COVID-19. Zachowania Polaków podczas tego weekendu, skomentował w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. - Nie licząc nieodpowiedzialnego zachowania związanego z protestem, który odbył się w sobotę w Warszawie, reagowaliśmy około 7 tys. razy. Chodzi o samo niezakrywanie ust i nosa maseczką ochronną - wyjaśnił insp. Mariusz Ciarka. - Na to składają się mandaty, pouczenia czy skierowania spraw do sądu. Kontrolowaliśmy także obiekty handlowe, przeprowadziliśmy w nich ponad 11 tys. Oprócz tego w sobotę i w niedzielę przeprowadziliśmy ponad 5 tys. kontroli w środkach transportu publicznego, ponad 120 tys. kontroli miejsc, w których organizowane są dyskoteki, a także ponad 120 tys. miejsc, gdzie organizowane są wesela - dodał. Jak wyjaśnił insp. Ciarka teraz nie ma "taryfy ulgowej" dla osób, które nie przestrzegają zasad. - Kiedyś, jeżeli ktoś nie przestrzegał zasad związanych z pandemią koronawirusa zazwyczaj dostawał pouczenie, mandat był ostatecznością. Ale teraz to się zmieniło, bo restrykcje obowiązują już rok. Trudno zrozumieć w tej sytuacji wytłumaczenie, że ktoś nie wiedział, że trzeba zasłonić noc i usta - mówił insp. Mariusz Ciarka. Według szacunków ICM od 27 marca do 8 kwietnia dzienne statystki zakażeń będą pokazywać ponad 30 tys. odnotowanych przypadków dziennie. To oznacza, że rządzący prawdopodobnie nie zdecydują się na złagodzenie obostrzeń.