mandaty (strona 3 z 8)

Bat na patoinfluencerów? Policja sprawdza piratów drogowych
WIDEO

Bat na patoinfluencerów? Policja sprawdza piratów drogowych

Nie milkną echa śmiertelnego wypadku w Warszawie. Pod rozpędzone sportowe porsche prowadzone przez "motoryzacyjnego patoinfluencera" wpadł poruszający się o kulach mężczyzna. Po tragicznym zdarzeniu, w przestrzeni publicznej pojawiły się pytania, czy policja powinna zainteresować się osobami, które chwalą się w mediach społecznościowych przekraczaniem prędkości. O to, czy piratów drogowych szuka się aktualnie również w internecie, zapytaliśmy w programie "Newsroom WP" rzecznika prasowego Komendanta Głównego Policji Mariusza Ciarkę. - Odpowiedzią polskiej policji na takich patologicznych piratów drogowych nazywanych często potencjalnymi zabójcami, było utworzenie specjalnych grup "SPEED". Są to policjanci, którzy wyjeżdżając w określone miejsca w miastach czy poza nimi, skupiają się głównie na ściganiu piratów drogowych - stwierdził Ciarka. Dopytywany, czy potencjalnego motoryzacyjnego patoinfluencera można ukarać za zamieszczony w sieci filmik, rzecznik stwierdził, że "odpowiedź na to pytanie jest, bardzo łagodnie mówiąc, korzystna dla osób, które zamieszczają te filmiki". - Zdjęcia nie stanowią wartości dowodowej w 100 proc. potwierdzającej, że do danego czynu zabronionego doszło. Oczywiście, mogą być podstawą do wszczęcia czynności wyjaśniających, czy postępowania przygotowawczego, ale mogę pokazać wiele filmików, w których pojawiają się osoby, które w odpowiedzi na te zarzuty twierdzą, że wcześniejsze zdjęcia czy wideo były fotomontażem - przyznał. Ciarka dodał, że policja niejednokrotnie chce ukarać potencjalnych przestępców, ale "ostateczną decyzję podejmuje sąd".
Łamanie nowych obostrzeń zabolało. Policja ujawniła liczbę wlepionych mandatów
WIDEO

Łamanie nowych obostrzeń zabolało. Policja ujawniła liczbę wlepionych mandatów

Trzecia fala koronawirusa w Polsce napiera tempa. Minął pierwszy weekend odkąd rząd wprowadził w całym kraju zaostrzone restrykcje, aby zmniejszyć liczbę zakażeń COVID-19. Zachowania Polaków podczas tego weekendu, skomentował w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. - Nie licząc nieodpowiedzialnego zachowania związanego z protestem, który odbył się w sobotę w Warszawie, reagowaliśmy około 7 tys. razy. Chodzi o samo niezakrywanie ust i nosa maseczką ochronną - wyjaśnił insp. Mariusz Ciarka. - Na to składają się mandaty, pouczenia czy skierowania spraw do sądu. Kontrolowaliśmy także obiekty handlowe, przeprowadziliśmy w nich ponad 11 tys. Oprócz tego w sobotę i w niedzielę przeprowadziliśmy ponad 5 tys. kontroli w środkach transportu publicznego, ponad 120 tys. kontroli miejsc, w których organizowane są dyskoteki, a także ponad 120 tys. miejsc, gdzie organizowane są wesela - dodał. Jak wyjaśnił insp. Ciarka teraz nie ma "taryfy ulgowej" dla osób, które nie przestrzegają zasad. - Kiedyś, jeżeli ktoś nie przestrzegał zasad związanych z pandemią koronawirusa zazwyczaj dostawał pouczenie, mandat był ostatecznością. Ale teraz to się zmieniło, bo restrykcje obowiązują już rok. Trudno zrozumieć w tej sytuacji wytłumaczenie, że ktoś nie wiedział, że trzeba zasłonić noc i usta - mówił insp. Mariusz Ciarka. Według szacunków ICM od 27 marca do 8 kwietnia dzienne statystki zakażeń będą pokazywać ponad 30 tys. odnotowanych przypadków dziennie. To oznacza, że rządzący prawdopodobnie nie zdecydują się na złagodzenie obostrzeń.