grypa (strona 2 z 13)

"Skrajnie niekompetentny". Niedzielski zaatakowany po apelu ws. grypy
WIDEO

"Skrajnie niekompetentny". Niedzielski zaatakowany po apelu ws. grypy

Minister zdrowia zaapelował o szczepienie się przeciw grypie. Jak podkreślił, to kluczowa forma zapobiegania chorobom zakaźnym. Apel padł po tym, jak w przedświątecznym tygodniu zachorowało w Polsce kilkaset tysięcy osób. W ostrych słowach o działaniu Adama Niedzielskiego, m.in. w tym kontekście, wypowiedział się jeden z jego poprzedników. Bartosz Arłukowicz podkreślił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, że minister zaniedbał wiele obszarów zdrowia publicznego. Nazwał go przy tym "skrajnie niekompetentnym". - Dlaczego rząd dopiero teraz mówi o szczepieniach? Dlatego, że na czele ministerstwa zdrowia stoi skrajnie niekompetentny polityk, upartyjniona postać, która dla decyzji partyjnych jest w stanie ograniczyć wprowadzanie zasad walki z pandemią. My jesteśmy rekordzistami pod względem liczby zgonów, osób, które zachorowały, konsekwencji związanych z Covidem. Ludzie chorowali na udary, raka - nie mieli gdzie się leczyć. I mamy teraz do czynienia z chorobami, które skutkują obniżeniem odporności. Na to wszystko nakłada się kolejna fala grypy i jeszcze jedna sprawa, czyli braki leków. Minister zdrowia, który nie zabezpiecza państwa w odpowiednie zapasy leków - to jest po prostu karygodna niekompetencja. Dzwonią aptekarze z całej Polski i zgłaszają braki nawet podstawowych leków, zwykłych antybiotyków dla dzieci - oceniał Arłukowicz.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Święta jak tykająca bomba. Lekarz o tym, czego unikać
WIDEO

Święta jak tykająca bomba. Lekarz o tym, czego unikać

Minister zdrowia przyznał, że w Polsce każdego tygodnia pojawia się około ćwierć miliona osób chorych na grypę. W wielu miastach kraju brakuje miejsc na oddziałach, szczególnie tych pediatrycznych. Z kolei w wielu przychodniach na wizytę trzeba czekać kilka dni, bo masowo chorują też sami lekarze. W programie "Newsroom" Wirtualnej Polski przedświąteczny apel wystosował w tej sprawie epidemiolog dr Paweł Grzesiowski. Jak podkreślał, chorzy, mimo świąt, powinni ograniczyć kontakt z bliskimi. Powiedział też, jak sobie radzić, gdy chcemy sprawdzić, czy zmagamy się z wirusem. - Dziś jest bardzo trudno doradzać, dlatego że jeśli ja powiem: masz gorączkę, bóle mięśniowe, zgłoś się do lekarza, to oznacza 3-4 czekania dni na wizytę. Nawet na teleporadę czekamy teraz kilkadziesiąt godzin, a może nawet dłużej. Rada jest teraz tylko teoretyczna, która może tylko niektórych ludzi zdenerwować. Musimy, niestety, po raz kolejny radzić sobie sami. Czyli, jeśli mamy objawy, to powinniśmy - jeśli to tylko jest możliwe - kupić test w aptece, żeby przekonać się, czy mamy grypę, COVID-19, czy RSV. Jeśli mamy wiedzę, co nam jest, to wiemy, że możemy zacząć szukać skutecznego leku. W tej chwili gros tych dużych testów jest dodatni w kierunku grypy. A mamy leki na grypę na receptę, dlatego potrzebujemy kontaktu z jakimkolwiek lekarzem, nawet znajomym. Takie leczenie należy rozpocząć jak najszybciej. To jest smutna wiadomość, ale jak mamy objawy, pamiętajmy, że święta to jest okres spotkań z rodziną, osobami starszymi, dziećmi. Jeśli zawieziemy wirusa, to musimy sobie zdawać sprawę z tego, że oni najprawdopodobniej się zarażą. Unikajmy tej sytuacji, choć ja wiem, że to jest bolesne - mówił dr Grzesiowski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
To już prawdziwa plaga chorób. "Dzieci leżą na korytarzach"
WIDEO

To już prawdziwa plaga chorób. "Dzieci leżą na korytarzach"

Lekarze, a w szczególności pediatrzy, alarmują wobec lawinowej liczby infekcji górnych dróg oddechowych. W wielu miejscach kraju nie ma już wolnych łóżek na oddziałach dziecięcych. Minister zdrowia przyznał w środę, że "mamy blisko 270 tys. zachorowań na grypę na tydzień, z których połowa to dzieci". O tym, że sytuacja jest już "kryzysowa" mówił, w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski, pediatra i epidemiolog dr Paweł Grzesiowski. - Niestety, sytuacja jest niedobra. Nawet już od 2-3 miesięcy. We wrześniu oddziały pediatryczne sygnalizowały nasilenie infekcji górnych dróg oddechowych, zapalenia oskrzeli i płuc. Ten rok jest szczególny, bo jesteśmy po dwóch latach ograniczonej transmisji wirusów, a to powoduje, że nasz układ odporności nie jest pobudzany. W konsekwencji w naszej krwi płynie mniej przeciwciał i jesteśmy bardziej podatni na zachorowanie. I mamy kumulację, co najmniej trzech, a może czterech wirusów. Czyli RSV, Covid, grypy i adenowirusów, które wszystkie atakują właściwie podobnie, co może doprowadzić do zapalenia oskrzeli, czy zapalenia płuc. Kumulacja jest już niebezpieczna dla systemu, bo nie ma rezerw w systemie. Lekarzy i pielęgniarek nie przybyło, jest wręcz odwrotnie. Rozumiem, że bufor łóżek zostanie zorganizowany na ulicy Miodowej w Warszawie, gdzie jest Ministerstwo Zdrowia, bo ja nie rozumiem, co to jest bufor łóżek pediatrycznych. Nie da się zrobić dziecięcego łóżka z łóżka dorosłego. Oddziały pediatryczne nie są z gumy. Widzimy, że dzieci leżą na korytarzach. Do dziecka musimy mieć pediatrę. To się wszystko zamyka w jakiejś propagandowej walce. Mówmy szczerze: brakuje leków, brakuje miejsc, brakuje testów. Mamy w tej chwili naprawdę kryzysową sytuację - podkreślał Grzesiowski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Dawid Siedzik Dawid Siedzik