frontex

Frontex na polskiej granicy? "Nie mamy żadnych blokad"
WIDEO

Frontex na polskiej granicy? "Nie mamy żadnych blokad"

- Czy funkcjonariusze Frontexu powinni pojawić się na polsko-białoruskiej granicy? - z takim pytaniem Patryk Michalski zwrócił się do gościa programu "Tłit" WP, wiceszefa MWiA Czesława Mroczka (KO). - Rozważamy tę sprawę. Współpracujemy z Frontexem i z Unią Europejską. Te nowe odcinki zapory elektronicznej, które budujemy na odcinkach rzecznych na granicy polsko-białoruskiej, dofinansowane są ze środków unijnych, więc my nie mamy żadnych blokad w zakresie współpracy z Unią Europejską, z Frontexem - odparł gość programu "Tłit". - Trzeba pamiętać, że podejmowane dotychczas działania Frontexu w ramach wspierania konkretnych państw unijnych, ograniczały się do użycia sił jednej kompanii, czyli stu osób. Przypomnę, że my na granicy mamy siły rzędu siedmiu tysięcy osób - dodał wiceminister. - Ale rozważamy udział Frontexu w ochronie naszej granicy i być może skończy się tak, że funkcjonariusze z innych państw UE będą nas wspierać. My pokazujemy przede wszystkim, że to jest zewnętrzna granica Unii Europejskiej, że wsparcie dla Polski powinno być większe, w tym wsparcie finansowe, bo nieszczelność tej granicy ma wpływ na funkcjonowanie strefy Schengen - stwierdził Mroczek. - Czy nie uważa pan, że dzięki udziałowi Frontexu obywatele UE mieliby większą świadomość tego, co dzieje się na naszej granicy? I czy pana zdaniem PiS nie popełniło błędu, że nie korzystało z tej możliwości wcześniej? - dopytywał gościa prowadzący program. - PiS zamykało informację o tym, co dzieje się na granicy nawet dla polskich posłów. Ja, jako wiceprzewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej, byłem na granicy białoruskiej, ale białorusko-litewskiej, nie polsko-białoruskiej. W ramach NATO mogłem przyjrzeć się, jak jest budowana zapora przez Litwinów, natomiast jako poseł polskiego parlamentu nie mogłem przyjrzeć się temu, co dzieje się na polskiej granicy, nie mogłem kontrolować administracji rządowej, bo się zamykali przed Unią Europejską i przed polskimi posłami. Zgadzam się z panem, że nawet symboliczne zadania Frontexu na granicy polsko-białoruskiej będą pokazywały problem, z jakim mamy do czynienia w ramach całej UE. Dlatego powiedziałem, że rozważamy, czy będziemy uzgadniać udział funkcjonariuszy z innych państw w ramach Frontexu w obronie polskiej granicy na wschodzie - stwierdził wiceminister Czesław Mroczek.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Artykuł 4. NATO? Generał mówi, co jest ważniejsze
WIDEO

Artykuł 4. NATO? Generał mówi, co jest ważniejsze

Premier Mateusz Morawiecki przekazał, że wspólnie z premierami Litwy i Łotwy rozważa uruchomienie artykułu 4. NATO. Kiedy może to nastąpić i co w praktyce może to oznaczać? - pytany był w programie "Newsroom" WP gen. prof. Bogusław Pacek, dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego. - Artykuł 4. NATO jest po to, żeby konsultować, żeby siąść do stołu z innymi państwami NATO w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa, a zagrożenie bezpieczeństwa rzeczywiście występuje i należy się spodziewać, że ono będzie narastało. Obserwując reakcje przywódców, liderów, szefów organizacji, państw zachodnich, myślę, że to nastąpi dość szybko - stwierdził. Gen. Pacek ocenił jednak, że ważniejsze od posiedzenia przedstawicieli NATO jest działanie w UE. Dlaczego? - Po pierwsze jest to przede wszystkim działanie Łukaszenki zwrócone przeciw Unii, a po drugie UE ma w tym wypadku większe możliwości. Myślę o Frontexie - wskazał. W opinii generała powinien on zostać użyty jak najszybciej i trzeba go o to poprosić. - Frontex ma różne wymierne możliwości - analizy, monitorowania, obserwacji, ale także fizycznego wsparcia. Frontex na zasadzie szybkiego reagowania może poprosić nawet do 1500 strażników granicznych z różnych państw - podkreślił, zaznaczając przy tym, że "nie to jest najważniejsze". - I Łukaszenka, i jego reżim, musi zobaczyć, że ma do czynienia nie tylko z Polską - że opór jest międzynarodowy. To zwiększy szanse na to, że odpuści albo przynajmniej znacznie zniweluje swoje działania - wyjaśnił Pacek.
Natalia Durman Natalia Durman