czeczenia (strona 5 z 32)

Czeczeni Kadyrowa na wojnie w Ukrainie. Nagranie z Mariupola
WIDEO

Czeczeni Kadyrowa na wojnie w Ukrainie. Nagranie z Mariupola

To czeczeńska propaganda sukcesu. Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow opublikował w poniedziałek (21 marca) nagranie, na którym zobaczyć można rzekomo obecność czeczeńskich wojsk w Mariupolu. Do wideo został dołączony opis, mówiący o rozpoczęciu przez kadyrowców szturmu na miasto i ''wyzwalaniu dzielnicy po dzielnicy'' razem z Rosjanami. - Wkrótce całkowicie wyzwolimy Mariupol od ukraińskich nacjonalistów i banderowców - dodano. Nagranie pojawiło się w momencie, gdy Radio Swoboda, powołując się na informacje Ukraińskich Służb Bezpieczeństwa, podało, że Czeczeni stracili setki bojowników, a skompromitowania armia wróciła do Groznego w połowie marca. Na opublikowanym w sieci nagraniu z Mariupola nie ma daty, brakuje też informacji o konkretnych lokalizacjach. Mogą to być obrazy sprzed wielu dni. Podobne informacje o kadyrowcach przekazywało NATO oraz sami Ukraińcy - ma ich już nie być w Ukrainie. Ich oddziały miały dołączyć do wojny pod koniec lutego. Celem było wsparcie Rosjan i zabicie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Już w pierwszych dniach pobytu w Ukrainie, bojownicy Ramzana Kadyrowa ponieśli ogromne straty. 26 lutego agencja Interfax-Ukraina, cytując Ministerstwo Obrony Ukrainy, podała, że pod Kijowem zginął gen. Magomed Tuszajew, dowódca 141. Pułku Zmotoryzowanego Czeczeńskiej Gwardii Narodowej i prawa ręka przywódcy Czeczenii. Ostatni kadyrowcy mieli po cichu uciec z Ukrainy do Czeczenii 13 marca. Jedynymi ''sukcesami'' kadyrowców, jak informowała strona ukraińska, było zabicie 12 rannych żołnierzy rosyjskich, którzy przebywali niedaleko Borodzianki i mieli być ewakuowani na Białoruś. Kadyrowcy zajmowali się głównie plądrowaniem oraz zastraszaniem mieszkańców ukraińskich miejscowości pod Kijowem. Wiele wskazuje na to, że Ramzan Kadyrow realizuje zwykłą propagandę, ponieważ wie, że jego wojska całkowicie skompromitowały się w Ukrainie.
Barbarzyńska strategia Rosji. "Niemcy robili to w Warszawie"
WIDEO

Barbarzyńska strategia Rosji. "Niemcy robili to w Warszawie"

- Rosjanie liczyli na to, że część ludności ukraińskiej będzie ich witała z otwartymi rękami, że będzie to wyzwoleńczy marsz. Okazało się, że nie ma ani wyzwolenia, ani marszu. Teraz będą terroryzować ludność cywilną, by obniżyć morale Ukrainy, które jest bardzo wysokie - mówił w programie specjalnym WP gen. Tomasz Drewniak, były inspektor Sił Powietrznych. Generał podkreślił, że Rosjanie są "bardzo mocno zaskoczeni". - Spodziewali się, że - przynajmniej na wschodzie - będą witani kwiatami, nikt im nie będzie przeszkadzał w podsuwaniu się naprzód - wyjaśnił. W ocenie Drewniaka Rosjanie przeorganizowują swoją taktykę, która jest "barbarzyńska i nieakceptowalna we współczesnym świecie". - Nawiązuje to do tego, co Niemcy robili w Warszawie w czasie II wojny światowej. Myślałem, że takie obrazki będę już widział tylko na zdjęciach z książek historii. Okazuje się, że widzimy je "live" w XXI wieku - zaalarmował. Generał zwrócił też uwagę na podobieństwo do wydarzeń w Czeczenii, gdzie również miał miejsce terror miast, ich bombardowania, a następnie otaczanie miast konwojem. - Jeżeli tak zrobią, to będzie bardzo przypominało jesień '44 roku w Warszawie, gdzie Niemcy zrobili dokładnie tak samo. Po powstaniu ludziom polecono się ewakuować, a miasto zostało zniszczone - przypomniał. - Mam nadzieję, że Rosjanie tego nie zrobią, że się opanują. Gdyby tak zrobili, to byłby najkoszmarniejszy moment we współczesnej historii - podsumował Drewniak.
Natalia Durman Natalia Durman