bombardowanie (strona 2 z 10)

Dron bezzałogowy niszczy ukraińskie pojazdy. Tak Rosjanie chwalą się superbronią
WIDEO

Dron bezzałogowy niszczy ukraińskie pojazdy. Tak Rosjanie chwalą się superbronią

Tak wygląda rosyjska propaganda sukcesu. Rosyjskie Ministerstwo Obrony udostępniło w niedzielę (20 marca) nagranie, na którym tamtejszy resort chwali się superbronią uderzającą w kolumnę ukraińskich pojazdów wojskowych. Zniszczone miały zostać haubice samobieżne oraz transportery opancerzone. Nagranie Rosjan udostępniła agencja Associated Press. Nie jest znana data nagrania, nie wiadomo także nic na temat lokalizacji, która została zbombardowana. Rosjanie nie podali nawet typu użytego drona. W propagandowym nagraniu chwalą się jedynie skutecznością swojej broni. Nagranie pojawiło się kilka dni po ujawnieniu informacji o przekazaniu przez USA nowoczesnych dronów kamikadze dla armii ukraińskiej. Po zapoznaniu się z rosyjskim nagraniem, można przypuszczać, chodzi o drona typu ''Forpost''. Maszyna ta jest licencjonowaną i zrekonstruowaną wersją izraelskiego drona ''IAI Searcher'', którego pierwsze modele zostały opracowane jeszcze w latach 80-tych XX wieku. Rosjanie pozyskali od Izraela plany, które przed laty zmodyfikowali. Dron ''Forpost'' pierwszy raz został pokazany publicznie, gdy został użyty w wojnie z Ukrainą 13 marca 2022 roku. Ma on zasięg 250 km. Początkowo dron miał jedynie zadania rozpoznawcze terenu, natomiast od 2020 roku Rosjanie zamówili dostawę zmodyfikowanych Forpostów, które mają zadania bojowe i mogą bombardować cele z powietrza.
Mieszkańcy Mikołajowa nie poddają się Rosjanom. "Będziemy walczyć do końca"
WIDEO

Mieszkańcy Mikołajowa nie poddają się Rosjanom. "Będziemy walczyć do końca"

Mieszkańcy miasta Mikołajów, które położone jest na południu Ukrainy, w pobliżu Morza Czarnego, przygotowują się na kolejne rosyjskie ataki. W niedzielę (13 marca) władze Mikołajowa poinformowały, że w zamachach bombowych zginęło dziewięć osób, w poniedziałek doszło do kolejnych ataków lotniczych. Nie wiadomo jeszcze, ile mogło zginąć osób w trakcie tych nalotów. Mieszkańcy nie zamierzają się jednak poddać, chcą bronić miasta ''do końca''. - Tego, co się teraz dzieje w Mikołajowie, nie da się opisać słowami. W dzień i w nocy jesteśmy bombardowani. Jesteśmy spokojnymi obywatelami, nie potrafię tego wyrazić słowami... To koszmar, co Rosja robi na terytorium Ukrainy – powiedziała Swietłana Gryszczenko, mieszkanka Mikołajowa. Opuszczona stocznia, w której niegdyś miały miejsce organizowane przez marynarkę wojenną bale, została przekształcona w centrum wsparcia ukraińskiego wojska. W poniedziałek (14 marca) odwiedzili to miejsce reporterzy agencji Associated Press. Wolontariusze przygotowują na miejscu jedzenie i sortują ubrania dla walczących Ukraińców, którzy stawiają twardszy opór, niż spodziewali się Rosjanie. - Tutaj zbieramy wszystko, od żywności po ubrania i sprzęty wojskowe – powiedział Rodyin Lavrushin, wolontariusz. Reporterzy zobaczyli również przy miejskiej kostnicy mnóstwo ciał w plastikowych workach ułożonych na ziemi. Budynek nie był w stanie pomieścić więcej zmarłych, co stanowi ponure przypomnienie o liczbie ofiar tej wojny. Rosja i Ukraina utrzymały kruchą ścieżkę dyplomatyczną, rozpoczynając w poniedziałek (14 marca) kolejną rundę rozmów. Mimo to Rosja nieprzerwanie ostrzeliwuje Kijów i inne miasta na terenie Ukrainy.
Ukraina. Mieszkają w piwnicy od kilku dni. ''Co wy robicie?! Dlaczego nas zabijacie?!''
WIDEO

Ukraina. Mieszkają w piwnicy od kilku dni. ''Co wy robicie?! Dlaczego nas zabijacie?!''

Od kilku dni nie ustają walki i bombardowania Kijowa. W środę (2 marca) po raz kolejny rakiety uderzyły w wieś Horenka, która znajduje się na północnozachodnich obrzeżach stolicy. Mieszkańcy wsi zmuszeni są do mieszkania w schronach i piwnicach. Agencja medialna Associated Press dotarła do jednego ze schronów w Horence. Larissa, mieszkanka wsi, nie przyjmuje do wiadomości tłumaczenia Władimira Putina, że atak Rosji na Ukrainę ma na celu ''denazyfikację'' i ''przyniesienie wolności'' Ukraińcom. - Nie zaprosiliśmy ich tutaj, żeby nas uwolnili. Nie potrzebujemy od nich wolności. Zostawcie nas w spokoju. Nie czekamy tu na was, okupanci, agresorzy, faszyści. Faszyści bombardują spokojne domy, spokojnych ludzi – powiedziała dla AP. Mąż Larissy był Rosjaninem, a ona sama ma nadal krewnych mieszkających na terenie Rosji. Lokalne władze wsi Horenka poinformowały, że od początku ataku Rosji na Ukrainę, który miał miejsce w czwartek (24 lutego), rannych zostało 12 mieszkańców wsi, a 2 osoby zginęły. Straty materialne poniesione w wyniku bombardowań są ogromne. Dla ludzi zmuszonych do życia w piwnicy najważniejsze jest jednak bezpieczeństwo bliskich i aby nikt więcej nie zginął. - Zastanówcie się, co wy (rosyjscy żołnierze) robicie! My jesteśmy spokojnymi ludźmi. Chcemy pokoju. Chcemy żyć i wychowywać nasze dzieci. Dlaczego? Po co? Dlaczego nas zabijacie?! – powiedziała Natasza, mieszkanka wsi Horenka.
Rosyjski atak na Kijów. "Nikt nie wie, czego można się spodziewać"
WIDEO

Rosyjski atak na Kijów. "Nikt nie wie, czego można się spodziewać"

W piątek nad ranem Rosja rozpoczęła bombardowanie Kijowa. - Sytuacja była bardzo trudna, przede wszystkim ze względu na niepewność mieszkańców, którzy nie wiedzieli, w którym miejscu o i kiedy będą mogli spodziewać się tego ewentualnego i możliwego bombardowania. Dlatego tak wiele osób już późnym wieczorem skierowało się do schronów – relacjonował w programie "Newsroom" WP reporter Wirtualnej Polski, przebywający w Kijowie. Dodawał, że wielu mieszkańców miasta spędziło noc w schronach. – Widać było wcześnie rano, jak ludzie zabierali swoje karimaty, śpiwory – mówił. Jak przekazał, mieszkańcy Kijowa gromadzą się w pobliżu metra na wypadek ewentualnego bombardowania. – Nikt nie wie, czego można się spodziewać – podkreślał. – Pojawiają się informacje o tym, że celem Rosjan będzie dzielnica rządowa i zdaje się, że wszyscy oficjele, którzy tutaj w dzielnicy rządowej pracują, się do tego przygotowują. Dlatego w ostatnich godzinach trwało bardzo intensywnie palenie dokumentów na wypadek, gdyby Rosjanom udało się zdobyć ważne instytucje – wyjaśnił. – Taka jest procedura: chodzi o to, by niepożądane informacje nie dostały się w ręce Rosjan, jeśli uda im się zdobyć te kluczowe punkty – dodawał. Jak także relacjonował, na ulicach widać młodych mężczyzn, zmobilizowanych do wojska, ale też takich, którzy "jeszcze przed powszechną mobilizacją (…) mówili, że są gotowi do ewentualnej walki". – Trudno wyobrazić sobie, że ta sytuacja tak bardzo zmieniła się w stolicy i to w ciągu kilkudziesięciu godzin – oznajmił. Wskazał też na ogromną wartość pracy ukraińskich dziennikarzy. – Dziennikarze ukraińscy, którzy są wiarygodnymi źródłami informacji, pracują nieprzerwanie od niemal ponad 40 godzin non stop – podkreślił.