Adam Glapiński (strona 5 z 9)

Prognozy NBP ws. inflacji. Były szef NBP: to będzie szok
WIDEO

Prognozy NBP ws. inflacji. Były szef NBP: to będzie szok

Prognozy dotyczące inflacji prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego i wiceprezes Marty Kightely znacząco odbiegają od tych przedstawionych przez profesjonalistów z Instytutu Ekonomicznego tego samego banku. Jak rozumieć tę rozbieżność? – Trudno mi jest to zrozumieć – ocenia były premier prof. Marek Belka w programie "Tłit" WP. – Bo ja rozumiem, że zarówno pan prezes, jak i pani wiceprezes, opierają się na tych samych prognozach i powinni wysyłać jednobrzmiące komunikaty dla społeczeństwa. To jest chaos informacyjny, który obserwujemy w NBP od wielu miesięcy. Jest to bardzo niedobre i bardzo niepokojące – dodaje były prezes Narodowego Banku Polskiego. Kto z nich ma rację – analitycy ekonomiczni czy kierownictwo NBP? – Nie mam tutaj dobrego komentarza (…). Szczerze mówiąc, sytuacja jest taka, że wszelkie prognozy mają charakter pobożnych życzeń. Bo jeżeli co pół roku będziemy przesuwać ten szczyt inflacyjny w przód, to właściwie nie wiadomo, kiedy on nastąpi. Skoncentrujmy się na polityce NBP. Ona nie jest w pełni konsekwentna (…). Np. po pierwsze, z niezrozumiałych dla mnie powodów NBP nie emituje obligacji antyinflacyjnych, które by pozwoliły ściągnąć z rynku nadmierną ilość pieniądza – wskazuje były premier. – A po drugie, polityka rządu idzie bardzo często – albo w ogóle – w odwrotnym kierunku, czyli w kierunku odkładania inflacji w przód: to są te tarcze tzw. antyinflacyjne, one są tak naprawdę tarczami proinflacyjnymi. No i te wakacje kredytowe, które mogą doprowadzić tylko do pogłębienia kryzysu. To wszystko jest chaos, to jest bankructwo polityki gospodarczej rządu, tej władzy – ocenia Marek Belka. Jak dodaje, sam "może tylko współczuć fachowcom, którzy pracują w Instytucie Ekonomicznym NBP". – (…) Rząd nie walczy z inflacją, tylko ją po prostu przekłada na po wyborach – dodaje. – Jesteśmy w fazie bardzo znacznego spowolnienia gospodarki. Ja bym jeszcze tego nie nazywał kryzysem, ale na pewno dla społeczeństwa – które przyzwyczajone jest do bardzo wysokich stóp wzrostu i komfortowej sytuacji na rynku pracy – to będzie szok – kwituje były prezes NBP.
Wskazała prosty pomysł na obniżenie inflacji. "Bezboleśnie"
WIDEO

Wskazała prosty pomysł na obniżenie inflacji. "Bezboleśnie"

- Jeśli mamy indeksowane obligacje poziomem inflacji, to nie patrzymy z przerażaniem, że nasze oszczędności topnieją - wyjaśniła w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Izabela Leszczyna. Posłanka Platformy Obywatelskiej dodała również, że obligacje wyemitowane przez Skarb Państwa, które posiada m.in. Mateusz Morawiecki, służą temu, że "minister finansów ściąga pieniądze i natychmiast je wydaje". - Nie zmniejsza się popyt. Jest tak sam dużo pieniędzy na rynku, a to powoduje inflację. Natomiast Narodowy Bank Polski ściąga pieniądze i ich nie wydaje, czyli to, co ekonomiści nazywają "luzowaniem ilościowym" i to miało miejsce przez poprzednie lata. Dzisiaj jest konieczne działanie w drugą stronę, czyli zacieśnianie ilościowe - wskazała rozmówczyni Patrycjusza Wyżgi. - Natomiast ściąganie przez Skarb Państwa pieniędzy od ludzi nie ma nic wspólnego z zacieśnianiem. Rynkowi jest wszystko jedno, czy na nim są wydawane pieniądze przez ministra finansów, czy ludzi - dodała posłanka. - Tymczasem nasz Bank Centralny stosuje tylko jeden instrument: podnosi stopy. Cierpią ludzie, którzy mają kredyty, a tymczasem mamy prosty mechanizm, który bezboleśnie powoduje obniżenie inflacji - wskazała polityk. - Dlaczego Glapiński go nie stosuje? Bo Glapiński gra z PiS-em, Glapiński robi to, czego chce Morawiecki, a Morawieckiemu jest na razie na rękę inflacja, nie tylko dlatego że zarabia na swoich obligacjach. Przede wszystkim dlatego, że wpływa mu dużo pieniędzy do budżetu i nie ma tak dużego problemu z deficytem, z brakiem pieniądza budżetowego, gdyby miał, jakby był uczciwy i budżet nie przewidywałby inflacji na poziomie 3,3 proc. - dodała Izabela Leszczyna.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska