WAŻNE
TERAZ

Liga Narodów: Pięć setów Polaków ze Słoweńcami

Adam Glapiński (strona 6 z 9)

Wskazała prosty pomysł na obniżenie inflacji. "Bezboleśnie"
2:40

Wskazała prosty pomysł na obniżenie inflacji. "Bezboleśnie"

- Jeśli mamy indeksowane obligacje poziomem inflacji, to nie patrzymy z przerażaniem, że nasze oszczędności topnieją - wyjaśniła w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Izabela Leszczyna. Posłanka Platformy Obywatelskiej dodała również, że obligacje wyemitowane przez Skarb Państwa, które posiada m.in. Mateusz Morawiecki, służą temu, że "minister finansów ściąga pieniądze i natychmiast je wydaje". - Nie zmniejsza się popyt. Jest tak sam dużo pieniędzy na rynku, a to powoduje inflację. Natomiast Narodowy Bank Polski ściąga pieniądze i ich nie wydaje, czyli to, co ekonomiści nazywają "luzowaniem ilościowym" i to miało miejsce przez poprzednie lata. Dzisiaj jest konieczne działanie w drugą stronę, czyli zacieśnianie ilościowe - wskazała rozmówczyni Patrycjusza Wyżgi. - Natomiast ściąganie przez Skarb Państwa pieniędzy od ludzi nie ma nic wspólnego z zacieśnianiem. Rynkowi jest wszystko jedno, czy na nim są wydawane pieniądze przez ministra finansów, czy ludzi - dodała posłanka. - Tymczasem nasz Bank Centralny stosuje tylko jeden instrument: podnosi stopy. Cierpią ludzie, którzy mają kredyty, a tymczasem mamy prosty mechanizm, który bezboleśnie powoduje obniżenie inflacji - wskazała polityk. - Dlaczego Glapiński go nie stosuje? Bo Glapiński gra z PiS-em, Glapiński robi to, czego chce Morawiecki, a Morawieckiemu jest na razie na rękę inflacja, nie tylko dlatego że zarabia na swoich obligacjach. Przede wszystkim dlatego, że wpływa mu dużo pieniędzy do budżetu i nie ma tak dużego problemu z deficytem, z brakiem pieniądza budżetowego, gdyby miał, jakby był uczciwy i budżet nie przewidywałby inflacji na poziomie 3,3 proc. - dodała Izabela Leszczyna.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Glapiński ponownie na czele NBP? "Skompromitowany kolega Kaczyńskiego"
3:46

Glapiński ponownie na czele NBP? "Skompromitowany kolega Kaczyńskiego"

Podwyżka stop procentowych już niedługo stanie się faktem. – Myślę, że może to być nawet jeden punkt procentowy (podwyżka – red.). Przypomnę, że na czele Rady Polityki Pieniężnej stoi pan prezes Adam Glapiński, skompromitowany ekonomista, kolega prezesa Kaczyńskiego. Za to wszystko, co zgotował Polakom, prezes chce ponownie by był prezesem NBP. Wstyd. Już dawno powinien podać się do dymisji albo przynajmniej nie kandydować na kolejną kadencję – uważa gość programu "Tłit" WP Borys Budka, szef klubu parlamentarnego KO. Czy wysoka inflacja to wina wyłącznie prezes Narodowego Banku Polskiego, Adama Glapińskiego? – Przede wszystkim, jeżeli ktoś mądrze i rozsądnie prowadzi politykę pieniężną, to nie opowiada dyrdymałów o tym, że w Polsce deflację i że w Polsce nie grozi podwyżka stóp procentowych, jak robił to pan prezes Glapiński – powiedział Budka. Jak dodał, obecna sytuacja to w dużej mierze efekt "spóźnionej reakcji NBP i spóźnionej reakcji Rady Polityki Pieniężnej". – Teraz mamy tego skutki – skwitował. – To jest kwestia tego, czym zajmuje się NBP (…). NBP jest po to, by - po pierwsze – dbać o wartość polskiej złotówki, a po drugie – jednak myśleć o tej długiej perspektywie. A Glapiński pełni tam rolę polityka, to jest kumpel prezesa Kaczyńskiego z dawnych lat i myślę, że to jest bardzo złe dla Polski – mówił. Czy Solidarna Polska, w zamian za poparcie dla Glapińskiego na najbliższym głosowaniu w Sejmie, wskaże jednego z członków zarządu NBP ze swoich szeregów? – Przecież tam nie ma żadnego stanowiska, które nie byłoby obsadzane z klucza politycznego. Solidarna Polska, PiS obkładają się nawzajem, a i tak tam, gdzie są stołki, kasa, funkcje – to jakoś potrafią się dogadać. Wystarczy spojrzeć na spółki Skarbu Państwa. Popatrzmy chociażby na Orlen, to, co robi Obajtek. Obajtek jest takim przykładem absolutnie niekompetentnego kacyka, który dostał tę funkcję dlatego, że wspólnie z panią Szydło malował salę w Pcimiu czy kawałek szkoły w Pcimiu – kontynuował. – To facet, który dzięki zmianom w procedurze uniknął prawdopodobnie skazania. Bo jego sprawa była już w sądzie i dzięki zmianom w procedurze karnej prokurator mógł wyciągnąć tę sprawę z sądu, a potem ją umorzyć – podsumował Borys Budka.