Omikron (strona 3 z 9)

Dr Grzesiowski: Piąta fala nie jest zaskoczeniem. To nie liczba zakażeń jest decydująca
WIDEO

Dr Grzesiowski: Piąta fala nie jest zaskoczeniem. To nie liczba zakażeń jest decydująca

Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o przyspieszeniu liczby zakażeń, która na przełomie stycznia i lutego może wynieść ok. 100 tys. Później może spadać. Czy to najbardziej prawdopodobny scenariusz rozwoju piątej fali? O to pytała w programie "Newsroom" Agnieszka Kopacz. - Dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że piąta fala się rozpoczęła. Ona już trwa. Kwestia tego, ile jest zakażeń, nie jest decydująca. Od początku pandemii mówię o tym samym, że decydują hospitalizacje i zgony. My jeszcze nie będziemy przez ten tydzień widzieć skutków tych wzrostów zachorowań, bo pacjenci do szpitala trafiają z tygodniowym opóźnieniem. Koniec stycznia pokaże, co nas czeka. System ochrony zdrowia wciąż pracuje z pacjentami, którzy zachorowali w poprzedniej fali. Mamy w szpitalach ponad 14 tys. pacjentów zarażonych Deltą. Nie mamy rezerw. Jeżeli do tych pacjentów dołączą kolejne tysiące zarażone Omikronem, spodziewamy się bardzo poważnych problemów w ochronie zdrowia - stwierdził dr Paweł Grzesiowski. - Patrząc na doświadczenia innych krajów o podobnym poziomie zaszczepienia populacji, to fala trwa ok. 6 tygodni. Ok. miesiąca temu wariantowi zajmuje dominacja nad Deltą. Pamiętajmy, że tylko część przypadków jest raportowana w systemie, bo wiele osób nie zgłasza się na testy lub robi je we własnym zakresie - ocenił specjalista.
Piąta fala rośnie w siłę. Lekarz apeluje do Polaków
WIDEO

Piąta fala rośnie w siłę. Lekarz apeluje do Polaków

Od początku stycznia stosowany jest w Polsce molnupiravir - lek, który powstrzymuje namnażanie się koronawirusa SARS-CoV-2 w organizmie. Trwają prace, by mogli wypisywać go chorym również lekarze POZ. Sprawę komentował w programie "Newsroom" WP prof. Andrzej Fal, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego. - Leków zarejestrowanych, które powinny przeciwdziałać rozwojowi ciężkiej postaci COVID-19 jest w tej chwili już pięć. Ale to są leki skierowane do bardzo jasno określonych populacji. To nie tak, że każdy to weźmie jak aspirynę w momencie przeziębienia i jakoś to będzie. To nie witamina C. Jest to pewne wspomożenie, ale te leki nie zastępują szczepienia i powstrzymywania choroby. To jest działanie reaktywne, paniczna próba usuwania skutku, a nie walka z przyczyną - wskazał. Fal podkreślił, że "jedyne, co nam pozostaje, to szczepienie, a w tej chwili, gdy zaczyna się piąta fala, unikanie ekspozycji". - Wszelkie masowe imprezy, powrót do szkół, wyjazd na ferie, to jest w tym momencie kardynalne z punktu widzenia epidemiologicznego - przestrzegł. - Omikron przebiega nieco łagodniej, szczególnie u osób młodych, ale to nie zmienia faktu, że te osoby, chodząc, zakażają kolejne. W związku z powyższym, dbając o swoje zdrowie, ale też będąc lojalnym członkiem społeczeństwa, dbając o zdrowie innych Polaków, powinniśmy przez najbliższe 2 do 3 tygodni wzmóc ostrożność - zaapelował Fal.
Natalia Durman Natalia Durman
Omikron w Polsce. Lekarz: w ciągu tygodnia będziemy mieć paraliż bez lockdownu
WIDEO

Omikron w Polsce. Lekarz: w ciągu tygodnia będziemy mieć paraliż bez lockdownu

Prof. Andrzej Fal w programie "Newsroom" WP mówił krytycznie o rządowej polityce dostawiania łóżek szpitalnych dla pacjentów covidowych. - To, czy miejsc wystarczy, jest sprawą drugoplanową, bo nie pokonamy pandemii poprzez dostawianie łóżek. Personel, ludzie, którzy pracują w szpitalach i poradniach, mimo potężnego wysiłku, staną na wysokości zadania. Wytrzymamy. To jednak nie rozwiązuje problemu - mówił w programie "Newsroom" prof. Andrzej Fal. Zdaniem lekarza Polska może przejść piątą falę ciężej niż inne kraje zachodnie. Powodem jest m.in. zbyt niskie zaszczepienie społeczeństwa. - Jeżeli będziemy patrzeć na odsetek zaszczepionych poniżej 60 proc., przypomnę - trzeci najniższy w Europie - oraz patrzeć na duże imprezy organizowane pomimo tego, że jedna fala jeszcze się nie skończyła, to nie będziemy mogli powiedzieć jeszcze przez długi czas, że pandemia się skończyła. W USA jest ok. 2,5 razy więcej pacjentów zgłaszających się do lekarza, hospitalizowanych jest o 25 proc. mniej. Jeżeli to potwierdzi się w polskich realiach, będziemy mieli potężny problem ze strony ambulatoriów i szpitali, gdzie będą osoby niezaszczepione. I to niestety odróżnia nas od innych krajów, na których badania się powołujemy. U nas nie ma tylu zaszczepionych, więc nie możemy powiedzieć, że u nas Omikron będzie przebiegać równie łagodnie, co w USA, Izraelu czy w Wielkiej Brytanii. Będziemy mieli tłok na wejściu do opieki zdrowotnej oraz dużą liczbę osób chorujących w izolacji domowej. W ciągu tygodnia będziemy mieć paraliż bez lockdownu - dodał prof. Andrzej Fal. Jego zdaniem jeszcze w styczniu można spodziewać się ponad 100 tys. nowych zakażeń odnotowanych w ciągu jednej doby.
Piąta fala epidemii będzie ostatnią? "Natura zna różne rozwiązania"
WIDEO

Piąta fala epidemii będzie ostatnią? "Natura zna różne rozwiązania"

Czy piąta fala, będzie ostatnią falą epidemii, jak sugerują to niektórzy eksperci? - Trudno jest to przewidzieć. Doskonale wiemy, że w naturze wirusa jest mutowanie, jest tworzenie nowych wariantów, i to, czy te warianty będą bardziej zjadliwe, bardziej chorobotwórcze, bardziej zakaźne, jest sprawą losową - stwierdził w programie "Newsroom" w WP prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. - Oczywiście, w tej chwili przypuszczamy, z dużym prawdopodobieństwem, że możliwości ewolucji wirusa już się skończyły. Ale natura zna różne rozwiązania w takich sytuacjach i nie możemy być pewni w 100 proc. Musimy być czujni. W zasadzie w tej chwili my już nie powinniśmy się przygotowywać do tej fali, która już właśnie się rozpoczęła, nakładając się na falę jesienną, tylko powinniśmy już myśleć o działaniach, które zapobiegną rozwojowi zakażeń jesienią 2022 roku - dodał. - Tak można by było podejść, gdybyśmy nie mieli pacjentów w oddziałach - odparł pytany, czy może nadszedł czas, by traktować Omikron jak grypę. - Ja bardzo chciałbym tak traktować tę sytuację, ale proszę zwrócić uwagę, że ci którzy trafiają do nas na izbę przyjęć, na SOR z rozpoznanym COVID-19, nie przychodzą do nas dlatego, żeby symulować chorobę. To jest jeden z problemów. Ludzie, u których stwierdzono zakażenie, którzy zaczynają mieć objawy, oni zwlekają jak najdłużej z przyjściem do szpitala i jeżeli mimo tego te szpitale się zapełniają, to znaczy, że nie możemy uznać, że problemu nie ma, tak jak sugerują osoby negujące powagę sytuacji - dodał prof. Robert Flisiak.
Violetta Baran Violetta Baran