Trwa ładowanie...
d3i0gkd

Jeden z niedźwiedzi z poznańskiego zoo został uśpiony

Nie żyje Wania - jeden z trzech niedźwiedzi, które od października 2013 r. mieszkały w azylu stworzonym w Nowym Zoo w Poznaniu. Został uśpiony, ponieważ od dłuższego czasu dokuczał mu ogromny ból, którego nie udawało się uśmierzyć żadnymi lekami.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Niedźwiedź Wania został uśpiony
Niedźwiedź Wania został uśpiony (Nowe Zoo w Poznaniu)
d3i0gkd

Niedźwiedzie brunatne w poznańskim ogrodzie zoologicznym pojawiły się zaledwie rok temu dzięki austriackiej fundacji Vier Pfoten zajmującej się opieką nad zwierzętami, które wcześniej były przetrzymywane przez ludzi w nieodpowiednich warunkach. Fundacja sfinansowała stworzenie w poznańskim zoo azylu, do którego miały trafiać stare i chore niedźwiedzie niezdolne do samodzielnego życia na wolności.

Po zbudowaniu azylu w październiku 2013 r. trafiły tu trzy niedźwiedzie – Borys, Misza i Wania. Ostatni z nich miał 23 lata. Był niedźwiedziem używanym do tresowania psów do polowań na niedźwiedzie w Rosji. W 1997 r. został skonfiskowany przez Służby Celne na granicy z Białorusią. Najpierw zamieszkał w warszawskim zoo, potem w schronisku dla psów w Korabiewicach.

- Życiowa historia i indywidualna wrażliwość niedźwiedzia, a także ból ze strony narządów ruchu spowodowały, że Wania wykazywał silne zaburzenia zachowań, nazywane stereotypią – wyjaśniają pracownicy Nowego Zoo. – Nowoczesna terapia, obszerny, półnaturalny wybieg z całodobowym dostępem oraz odpowiedni enrichment, nie dały niestety oczekiwanego rezultatu – dodają.

d3i0gkd

Niedźwiedź cierpiał na poważne i nieuleczalne zwyrodnienie aparatu ruchowego. Pomimo wdrożonego leczenia farmakologicznego, które miało na celu redukcję stanu zapalnego i bólu, nie udało się przywrócić niedźwiedziowi życiowego komfortu. Zwyrodnienia obu stawów kolanowych i pozrywane ścięgna powodowały ogromny ból, którego nie były w stanie uśmierzyć żadne leki. Wania przestał się właściwie poruszać.

W tej sytuacji zapadła trudna decyzja o tym, aby ulżyć misiowi i uśpić go, czego dokonali polscy i niemieccy lekarze. Wania odszedł szybko i bezboleśnie, w obecności swoich opiekunów, którzy przez ostatni rok starali się mu wynagrodzić trudy życia, jakie zgotował mu człowiek.

- Przez ten krótki okres bytności u nas, Wania skradł nasze serca, będzie nam go bardzo brakować – przyznają pracownicy zoo.

d3i0gkd

Podziel się opinią

Share
d3i0gkd
d3i0gkd
Więcej tematów