wojsko (strona 37 z 194)

Sprawdzamy, jak działa obrona przeciwlotnicza Polski. "Nie spełnia współczesnych oczekiwań"
WIDEO

Sprawdzamy, jak działa obrona przeciwlotnicza Polski. "Nie spełnia współczesnych oczekiwań"

Niemcy cały czas twierdzą, że propozycja przeniesienia baterii Patriot z Niemiec do Polski jest aktualna. Polski rząd wciąż nie zadeklarował, czy przyjmie Patrioty. Na razie wszystko wskazuje na to, że oferta zostanie odrzucona. A szkoda, bo - jak twierdzą eksperci - ta broń naprawdę by się Polsce przydała. - Polska obrona przeciwpowietrzna opiera się co do zasady o sprzęt, który został dostarczony w czasach Układu Warszawskiego, więc nie spełnia on tych współczesnych oczekiwań wobec obrony powietrznej - twierdzi Mariusz Cielma z Nowej Techniki Wojskowej. Słowa te są jak najbardziej trafne, patrząc na to, że w naszych zbiorach można znaleźć jeszcze karabiny i armaty przeciwlotnicze zaprojektowane w czasach II wojny światowej. A przecież skuteczna obrona przeciwlotnicza - co pokazuje przykład Ukrainy - jest niezwykle ważna. - Jeżeli nie ma się przewagi w powietrzu, to trzeba mieć bardzo silną obronę przeciwpowietrzną, w tym przede wszystkich obronę przeciwlotniczą - mówi gen. bryg. dr Jarosław Kraszewski, były szef Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN. Dlaczego zatem Polska waha się w sprawie niemieckich Patriotów? Czym są i jak działają? Jak wygląda i jak będzie wyglądać obrona przeciwlotnicza naszego kraju? Czy rzeczywiście mamy się czego obawiać? Odpowiedzi na te pytania w nowym programie Wirtualnej Polski "Sprawdzamy".
Klaudiusz Michalec Klaudiusz Michalec
Badanie szczątków rakiety w Przewodowie. Były oficer ma pewność
WIDEO

Badanie szczątków rakiety w Przewodowie. Były oficer ma pewność

Rosyjscy agresorzy czy ukraińska obrona przeciwlotnicza? Czy możliwe jest ustalenie, kto wystrzelił rakietę, która spadła w Przewodowie? Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom WP" ppłk. rez. Andrzeja Kruczyńskiego, byłego oficera jednostki GROM oraz eksperta Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego. - Na 100 proc. tak - stwierdził były wojskowy. - Zdajmy się na osoby kompetentne. Wszystko da się zbadać, sprawdzić, nawet szczątki tej rakiety. Wiemy, że są samoloty, które permanentnie krążą w powietrzu 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę i ta przestrzeń jest kontrolowana. Na 100 proc. to się da zrobić bardzo precyzyjnie. To będzie współpraca polsko-amerykańska. Nie jest tajemnicą, że Amerykanie mają najlepszą technikę - dodał. Czy tragedia w Przewodowie i polsko-amerykańskie śledztwo było tematem wizyty dyrektora CIA w Polsce? William Burns rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą. - Jest to wielce prawdopodobne. Jeżeli pojawia się taka persona, to coś jest na rzeczy i temat jest poważny. Trzeba powiedzieć dokładnie, jak to się wydarzyło. Myślę, że to kwestia, jeśli nie godzin, to dni - skomentował ppłk. rez. Andrzej Kruczyński. Czy była możliwość reakcji, jeżeli pocisk był widziany na radarach? - Z tego, co życie pokazało, nie było takiej możliwości. Nie słyszałem o próbie zestrzelenia takiej rakiety. Nie jestem ekspertem od obrony powietrznej. Budujemy system obrony powietrznej, ale jesteśmy na początku. To są ciągle plany. Potrzebne są lata i mnóstwo pieniędzy. Moją ostatnią misją był Irak i nasze bazy w Kuwejcie były chronione przez super rakiety amerykańskie, które chronią teraz bazy amerykańskie w Polsce. Skuteczność tych rakiet z najwyższej półki sięgała 75 proc. Eksperci są zgodni, że żaden parasol, nawet w Izraelu, nie ma 100 proc. skuteczności. To były sekundy, krótki okres. Gdyby kiedyś pojawiło się podobne zdarzenie, oby nigdy nie, to powinniśmy mieć system komunikacji. Mamy ten system rozbudowany, ale on jest użytkowany na różne inne okoliczności, które dziwią i zastanawiają, a do właściwej komunikacji bardzo rzadko. Wyje syrena to mamy skojarzenia, że jest rocznica, np. wybuchu Powstania Warszawskiego. Mało kto by pomyślał, że to alarm przeciwlotniczy i potrzeba schronienia - dodał były oficer.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Putin krytykowany. "Tam nie ma woli walki"
WIDEO

Putin krytykowany. "Tam nie ma woli walki"

Aleksander Dugin krytykuje Władimira Putina za wycofanie się Rosjan z Chersonia. Czy autorytet rosyjskiego prezydenta słabnie wśród jego bliskich współpracowników? O to Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" gen. Leona Komornickiego, byłego zastępcę szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. - Putin wszedł w konflikt z głównym ideologiem imperialnej polityki Rosji. Z punktu widzenia wojskowego utrzymywanie tego potencjału na zachodnim brzegu rzeki Dniepr nie miało większego sensu. Przeprawy funkcjonowały, ale tylko wojskowe. Rosja, przechodząc do obrony na tak długim froncie, ponad 1000 km, nie ma wystarczających sił, by tę obronę utrzymywać efektywnie, a tym samym odpierać działania ofensywne, które prowadziła i prowadzi armia ukraińska - stwierdził gen. Leon Komornicki. Jego zdaniem Putin traci poparcie nawet wśród swoich najbardziej zagorzałych zwolenników. - Z drugiej strony ma też świadomość, że możliwości armii rosyjskiej są też ograniczone. Nie zapominajmy, że wojna toczy się w trzech przestrzeniach geograficznych: lądowej, morskiej i powietrznej. Dominującą przestrzenią są działania na lądzie. W tej przestrzeni armia rosyjska straciła w mojej ocenie zdolności do działań ofensywnych - ocenił gen. Komornicki. - Praktycznie rzecz biorąc to naraża armię rosyjską na poważne straty i oddziaływanie ogniowe armii ukraińskiej. Może armia ukraińska zakłada, że Rosjanie się wycofają, ale i tak ich dopadną. Według mojej oceny armia ukraińska będzie kontynuować działania nie na odcinku chersońskim, który jest niedogodny do działań ofensywnych. Skoncentruje swoją uwagę na kierunku od Zaporoża do Melitopola i Mariupola. Jeżeli armia ukraińska odtworzy swoje odwody strategiczne i zostaną one wkomponowane w system dowodzenia, to na kierunku od Zaporoża może być dokonane uderzenie rozcinające, które zmieni oblicze wojny na korzyść armii ukraińskiej - ocenił były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. - Zima jest utrudnieniem, ale dla obu stron. Są zwiększone potrzeby logistyczne. Wiele mechanizmów trzeba uwzględnić. Jak sądzę, w lepszym położeniu jest armia ukraińska, która korzysta z miejscowych zasobów i jest lepiej zaopatrzona. Dowódcy ukraińscy dbają o oddział, któremu przewodzą. Żołnierz rosyjski jest martwą częścią broni, którą włada. To wszystko jest tam realizowane pod przymusem i tego rosyjscy żołnierze się boją. Wykonują ślepo rozkazy. Tam nie ma woli walki - ocenił gen. Komornicki.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki