tvp (strona 46 z 134)

Ostre uderzenie w Kurskiego. Szereg zarzutów
WIDEO

Ostre uderzenie w Kurskiego. Szereg zarzutów

Jakub Karnowski, wieloletni pracownik Banku Światowego, a obecnie członek zarządu państwowych ukraińskich spółek, w ostrych słowach ocenił przejście Jacka Kurskiego z TVP do tej międzynarodowej instytucji. W programie "Newsroom" wprost określił, że były szef Telewizji Polskiej nie ma "żadnych" kompetencji i "nie ma zielonego pojęcia", jak funkcjonuje Bank Światowy, gdzie Kurski otrzymał posadę decyzją szefa NBP. Karnowski szczególną uwagę zwrócił na okoliczności, w jakich były prezes TVP trafił do tej międzynarodowej instytucji. - Kurski nie żadnych kompetencji, żeby pracować w Banku Światowym. Zrobił z Telewizji Publicznej, na którą wszyscy się składamy 2-3 mld, coś w stylu rządu, jak w PKP. Biorą nasze pieniądze, zadłużają się pod korek, kupują artystów. Stosują swego rodzaju mechanizmy, które można nazwać korupcją polityczną. Potem ona prowadzi do tego, że facet, który nie ma zielonego pojęcia o tym, czym jest Bank Światowy, jak wygląda polityka rozwojowa, jest przedstawicielem w tymże banku, ponieważ dostał tę fuchę od prezesa Glapińskiego, który spowodował to, że dzisiaj w Polsce mamy 17 proc. inflację, bo zapomniał, że trzeba podnosić stopy procentowe w 2019 roku, bo wydawało mu się, że w ten sposób służy rządowi i prezesowi Kaczyńskiemu. Nie wiem czy pracuje, czy pojawia się w biurze, on po prostu jest - taki mamy klimat, taki mamy standard. Może się zmieni, może zacznie pracować, ale człowiek który nie ma doświadczenia i zrobił z telewizji "propagandówkę" w jak najgorszym stylu, hejtował całe grupy ludzi, nie powinien być przedstawicielem Polski w instytucji międzynarodowej, jak Bank Światowy - ocenił Karnowski.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Dawid Siedzik Dawid Siedzik
Mówi o "kradzieży" PiS. Chce interwencji prezydenta
WIDEO

Mówi o "kradzieży" PiS. Chce interwencji prezydenta

O "kradzieży" i "programowaniu mózgów", w kontekście jednego ze sztandarowych projektów PiS, mówi szef klubu parlamentarnego Lewicy. Krzysztof Gawkowski, w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, odniósł się w ten sposób do "Lex Pilot", który w tym tygodniu będzie procedowany w Sejmie. Projekt zakłada, że operatorzy prywatnych telewizji muszą tak programować listę kanałów, aby pierwsze dziewięć z nich było przypisanych TVP - z TVP Info wśród nich. Zdaniem Gawkowskiego to próba zwiększenia szans na dotarcie do Polaków z rządową propagandą przed tegorocznymi wyborami. - Prawo i Sprawiedliwość chce ukraść Polakom wszystkie programy różne od TVP. Jeżeli od 1 do 9 będzie Telewizja Polska, a dopiero później będzie można sobie włączyć inny kanał, to cóż to jest innego, jak dyrygowanie pilotem człowieka. I tego nie będzie można zmienić. Chodzi o to, żeby w czasie kampanii wyborczej doprowadzić do takiego przeciążenia wiedzą z TVP: hejtu, oskarżeń, fake newsów, które będzie dawało większe szanse wyborcze. Nic innego nie ma na stole. Mówimy o programowaniu pilota, ale konsekwencją tego, co się wydarzy, za kilka miesięcy może być to, że będzie też próba przejęcia telewizji, albo próba wpłynięcia na te telewizje i ich koncesje. To jest drugi aspekt, o którym się mniej mówi. Dziś, jako opozycja, możemy o tym krzyczeć, bo jak PiS się uprze, to tak zrobi. Mam nadzieję, że w prezydencie jest jeszcze jakiś rozsądek w sprawach mediów i on rozumie, że to nie jest tak, że można komuś zaprogramować pilot i przy okazji mózg, tylko będzie veto. Wierzę, że prezydent nie da się w tej sprawie zaprogramować - powiedział Gawkowski.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski