trybunał stanu (strona 4 z 8)

Duda przekreślił swoją karierę? Ekspert: jest wiele państw niedemokratycznych
WIDEO

Duda przekreślił swoją karierę? Ekspert: jest wiele państw niedemokratycznych

Rząd USA wyraził już zaniepokojenie ustawą o komisji ds. badania rosyjskich wpływów, która może być użyta do ingerencji w wolne i uczciwe wybory w Polsce. Krytycznie wypowiadają się o niej także przedstawiciele UE. Czy prezydent, podpisując tę ustawę przekreślił swoją polityczną przyszłość po zakończeniu kadencji? - Na świecie jest wiele państw, nie tylko demokratycznych, więc może się okazać, że jego doradztwo będzie potrzebne, ale nie w demokratycznym świecie - stwierdził gość programu "Newsroom" w WP, prof. Anna Pacześniak, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. - Mówię to trochę żartem i mam nadzieję, że nikt nie uzna, że jest to wielka obraza dla prezydenta, albo co gorsze, bo teraz już naprawdę trudno coś powiedzieć, żeby nie zostać oskarżonym o wpływy rosyjskie i wpływy Kremla - tłumaczyła. Jej zdaniem, to czas pokaże, jak potoczy się dalsza kariera Andrzeja Dudy po zakończeniu prezydenckiej kadencji. - Konfiguracje na scenie międzynarodowej mogą się zmienić, chociażby może się zmienić proweniencja prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jeżeli przestanie to być kandydat Partii Demokratycznej i będzie to kandydat Partii Republikańskiej, to może docenić starania Andrzeja Dudy, ale na pewno nie będzie go doceniał za to, że Polska przestaje być państwem prawa - dodała. Prowadząca program Agnieszka Kopacz-Domańska przypomniała o deklaracji Lewicy, która zapowiedziała, że postawi prezydenta Dudę przed Trybunałem Stanu. - Usłyszeliśmy też wczoraj, że prezydent niczego się nie boi, że boją się tylko ci, którzy mają coś do ukrycia, albo nie działali w interesie Polski - stwierdziła prof. Pacześniak, nawiązując do słów prezydenta Dudy. - Gdy usłyszałam to jego stwierdzenie, to pomyślałam, czy Trybunał Stanu, to nie jest to, co naprawdę grozi prezydentowi w przyszłości? Oczywiście, wszystko zależy też od konfiguracji partyjnej w kolejnym parlamencie, natomiast ja bym nie była taka spokojna na miejscu polityków Zjednoczonej Prawicy na czele z prezydentem - dodała prof. Anna Pacześniak.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry
WIDEO

Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry

Nie tylko odwołanie z funkcji ministra sprawiedliwości, ale również proces przed Trybunałem Stanu. Tego dla Zbigniewa Ziobry chciałby Krzysztof Gawkowski, szef parlamentarnego klubu Lewicy. W programie "Newsroom WP" mówił, że widziałby przed Trybunałem Stanu również Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Beatę Szydło. - Nie w jednym rzędzie, bo są różne powody do tego Trybunału Stanu - powiedział Krzysztof Gawkowski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem. - Dla pana Ziobry są to chociażby sprawy afery hejterskiej i tego, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dla pana Morawieckiego to sprawy wyborów kopertowych i tego, co działo się przy nieudanych wyborach prezydenckich. Dla pana Kaczyńskiego trzeba by przejrzeć część, kiedy był wicepremierem i szefem komitetu bezpieczeństwa. To grupa trzymająca władzę i tym samym w wielu miejscach grupa przestępcza, która podejmowała decyzję, chociażby o tym, by upolitycznić Trybunał Konstytucyjny. To domniemana grupa, bo jeszcze nie ma zarzutów. Mówię jak będzie wyglądała sytuacja. Rozumiem, że pan Kaczyński spotykał się w gronie swojego premiera, wicepremiera i ministrów i podejmował decyzje o poproszeniu prezydenta, by nie akceptował członków Trybunału Konstytucyjnego, by zmieniać ustawy, które będą wykolejały system prawny w Polsce i upolityczniały Sąd Najwyższy oraz dokonać skoku na wojsko, co robił pan Macierewicz. Zarzutów jest bardzo dużo. Nie można mówić, że nic się nie wydarzyło. Pan Kaczyński, przypominam, miał sprawę w prokuraturze dotyczącą dwóch wież - wyliczał szef klubu Lewicy. Czy Mateusz Morawiecki powinien spotkać się ze Zbigniewem Ziobrą i porozmawiać z nim o zgodzie ws. Krajowego Planu Odbudowy? - Jeżeli siedzi się obok siebie po trzy razy w tygodniu, to chyba otwiera się do siebie twarz. Jeżeli nie i nic się do siebie nie mówi, to po co współpracować? To jest ta obłuda, która będzie wyrażona, gdy premier wyjdzie na mównicę i będzie bronił Zbyszka Ziobry, który się do niego nie odzywa. To jest paranoja - podsumował szef klubu Lewicy.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki