tłit (strona 81 z 217)

Sprawozdanie finansowe Hołowni odrzucone przez PKW. Polityk się tłumaczy
3:13

Sprawozdanie finansowe Hołowni odrzucone przez PKW. Polityk się tłumaczy

Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe z ubiegłorocznych wyborów prezydenckich m.in. komitetu Szymona Hołowni. Powodem było przyjęcie z naruszeniem przepisu kodeksu wyborczego łącznie ponad 201 tysięcy złotych. Do tej sprawy w programie "Tłit" Wirtualnej Polski odniósł się Hołownia, twierdząc, że PKW intensywnie badała sprawozdania, "a my cały czas w czasie kampanii i po wyborach korespondowaliśmy z PKW, bo w Polsce nie było jeszcze takiej kampanii". - Zdecydowana większość kandydatów dostaje przelew z partii i towarzyszą temu nieliczne przelewy obywatelskie. My musieliśmy to zrobić zupełnie odwrotnie - wyjaśnił były kandydat na prezydenta. PKW przekazała również, że 168 tysięcy złotych wpłaconych na komitet Szymona Hołowni pochodziło od nieuprawnionych podmiotów. Do tej kwoty odniósł się lider Polski 2050. - Te 168 tysięcy złotych to jest bardzo specyficzna kategoria przelewów. Pochodzą one najczęściej od ludzi, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą i nie są vatowcami. Używają swojego konta zarówno do celów firmowych, jak i prywatnych - wyjaśnił gość WP. Hołownia zaznaczył, że problem polega na tym, że nie można wtedy odróżnić, czy ta jednostka wpłacała jako firma, czy osoba prywatna. - My nie uchylamy się od odpowiedzialności za kształt naszej kampanii wyborczej i dalej będziemy te kwestie wyjaśniać. Odwołamy się pewnie do sądu - dodał rozmówca Michała Wróblewskiego.
Kolejna afera z lotem z Andrzejem Dudą. Jest reakcja wicerzecznika PiS na artykuł WP
8:21

Kolejna afera z lotem z Andrzejem Dudą. Jest reakcja wicerzecznika PiS na artykuł WP

Załoga samolotu z prezydentem Andrzejem Dudą na pokładzie popełniła szereg błędów i do ostatniej chwili walczyła o bezpieczne lądowanie w Lublinie. Do zdarzenia doszło w trakcie kampanii wyborczej w czerwcu 2020 roku - ujawniła Wirtualna Polska. Sprawę komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. - Czytałem ten artykuł. Trudno mi się do niego odnieść, bo ani nie znam tego raportu, ani nie jestem ekspertem od procedur lotniczych, ani to nie dotyczy prezydenta - mimo jego obecności na podkładzie - przekonywał. - Z pewnością nikt na pokładzie nie miał o niczym pojęcia. Jeśli zostały popełnione błędy, to na pewno jest to coś złego - podkreślił. - Jak rozumiem, procedury w Locie zadziałały - stąd komisja, stąd ocena sytuacji, stąd raport. Zawsze najważniejsze musi być bezpieczeństwo pasażerów - bez znaczenia czy są to pasażerowie standardowego rejsu, wakacyjnego czarteru, czy pasażerowie vipowscy, lecący lotem specjalnym. Jest Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, są inne instytucje - w tym międzynarodowe - odpowiedzialne za bezpieczeństwo w ruchu lotniczym. I to one przede wszystkim - z pełnym wsparciem państwa polskiego - dbają o to, żeby to bezpieczeństwo nie było naruszane - kontynuował Fogiel. Wicerzecznik PiS odniósł się również do komentarzy opozycji po publikacji artykułu, które mówią o "państwie z kartonu". - To, że opozycja tak mówi, nie jestem zaskoczony. Jeśli pisklę wypadnie z gniazda, to opozycja też powie, że to jest wina złych procedur. Opozycja powinna zdawać sobie sprawę, zwłaszcza ta, która kiedyś sprawowała władzę, że to nie politycy decydują o tym, jakie decyzje podejmują piloci i jakie są regulacje prawa lotniczego. To próba podpięcia się pod fakt obecności na pokładzie prezydenta RP, ale to nie ma nic do tego. Próba ukrywania na tym czegoś politycznie jest co najmniej mało rozsądna - stwierdził Fogiel.
Natalia Durman Natalia Durman
Leszek Miller o Przemysławie Czarnku: fanatyk religijny
4:36

Leszek Miller o Przemysławie Czarnku: fanatyk religijny

- To jest jakaś straszliwa pomyłka. To jest niewątpliwie fanatyk religijny, który dostał od Jarosława Kaczyńskiego misję, by krańcowo zideologizować szkołę, by w tej szkole wychowywać nowego człowieka na wzór i podobieństwo Kaczyńskiego i jemu podobnych. Polska szkoła ma się cofnąć w mroki średniowiecza - mówił były premier, europoseł Leszek Miller w programie "Tłit" Wirtualnej Polski o ministrze edukacji Przemysławie Czarnku. - Moja wnuczka i jej koleżanki i koledzy są zdumieni, zdziwieni, wręcz wstrząśnięci poglądami pana ministra Czarnka. (...) Czytam różne wypowiedzi młodych, widzę jak organizują demonstracje przeciwko Czarnkowi. Na pewno taka próba szkoły zamkniętej, a nie otwartej, szkoły, która tępi i wyklucza inne poglądy niż oficjalne, to nie jest to, co młode Polki i Polacy chcieliby mieć przed sobą - kontynuował. Pytany, czy Czarnek jest gorszy na tym stanowisku od Romana Giertycha, odparł: "Niewątpliwie". - Pan Giertych też miał swoje pomysły dotyczące rewizji lektur, ubrania uczniów w mundurki, ale nie posunął się tak daleko jak Czarnek - wyjaśnił Miller. Pytany, czy uda się odwołać ministra edukacji, nie miał wątpliwości. - Dopóki jest większość pisowska, nawet z buntowniczymi nastrojami, Czarnkowi nic nie grozi. Czarnek może zostać odwołany, kiedy naraz się w jakiś sposób Jarosławowi Kaczyńskiemu albo kiedy PiS przegra wybory - stwierdził.
Natalia Durman Natalia Durman