rosja (strona 276 z 380)

Alarmująca ocena niemieckiego wywiadu. Analityk: nie jestem zaskoczony
8:44

Alarmująca ocena niemieckiego wywiadu. Analityk: nie jestem zaskoczony

Szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej, Bruno Kahl, ostrzega przed potencjalnym atakiem Rosji na NATO. - Rosja przygotowuje się do wojny z Zachodem. Zakłada on, że do końca dekady rosyjskie wojsko będzie w stanie, zarówno pod względem personalnym, jak i materialnym, przeprowadzić atak na Zachód. - Ja nie jestem zaskoczony, myślę, że większość analityków tej części Europy, która jest najbliżej Niemiec, nie jest zaskoczona - ocenił w programie "Newsroom" WP ppłk rez. Maciej Korowaj. Podkreślił, że trzeba mieć na uwadze równie to, że niemiecki wywiad musi się komunikować się z własnym społeczeństwem, które niekoniecznie może zauważać to zagrożenie. - Przekaz dla nas nie jest nowością, a dla Niemców może być - stwierdził gość programu. Prowadzący Patrycjusz Wyżga dopytywał analityka wojskowego, czy Kreml używając pocisków balistycznych, może mobilizować Zachód do przeciwstawienia się mu. - Ja bym odbierał to jako pewien rodzaj desperacji Rosji, ale też wzięcia za zakładnika kognitywnego Europy - ocenił ppłk rez. Korowaj. Analityk stwierdził, że "Rosja nie jest w stanie zdekapitować możliwości nuklearnych Stanów Zjednoczonych, jeśli doszłoby do wojny nuklearnej". Korowaj zaznaczył, że Rosja mogłaby zagrozić Europie nuklearnie, ale "musiałaby dysponować zupełnie innym zestawem rakiet, żeby dosięgnąć Europy". Wyjaśnił, że może to zrobić tymi, które posiada, ale "jest to mało wydajne, ponieważ zużyłaby zasób przeznaczony na Stany Zjednoczone". - Prowadzenie wojny nuklearnej to nie jest tak, że ze wszystkich rakiet się wystrzelają w pierwszych uderzeniu. Muszą zostawić komponent, żeby móc straszyć i szantażować inne państwa nuklearne. Nie mogą się całkowicie rozbroić, bo staną się bezbronne - zwrócił uwagę gość programu.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Wojna w Ukrainie i co dalej? "Konflikty interesów nie do rozwiązania"
4:05

Wojna w Ukrainie i co dalej? "Konflikty interesów nie do rozwiązania"

Czy grozi nam wojna? - z takim pytaniem Agnieszka Kopacz-Domańska, prowadząca program "Newsroom", zwróciła się do swojego gościa płka Andrzeja Derlatki, byłego szefa Agencji Wywiadu i byłego ambasadora RP w Korei Południowej. - Tak, oczywiście. Analizując sytuację sprzed I i II wojny światowej, widać, że do obu konfliktów doprowadziły sprzeczności interesów, których, jak uznali przywódcy państw, inaczej niż przy pomocy wojny nie uda się rozstrzygnąć. Obecnie również obserwujemy narastanie konfliktu interesów, które wydają się nie do rozwiązania. No, chyba że pojawi się jakaś dobra wola, by je rozwiązać - odparł gość programu. Jako przykłady wymienił konflikt o Tajwan czy Morze Południowochińskie, które Chiny uważają za swoje morze wewnętrzne. - Czy w obliczu tego ewentualnego konfliktu globalnego, o którym pan wspomniał, te najbliższe tygodnie będą decydujące? - dopytywała prowadząca program. - Na pewno dadzą nam wiedzę, w jakim kierunku będzie rozwijała się sytuacja. Oczywiście, wygaszenie konfliktu na Ukrainie będzie bardzo korzystne, z tego punktu widzenia oczywiście, że jest to jedno z zarzewi III wojny światowej. To trzeba jasno powiedzieć - odparł płk Derlatka. - W tym momencie Rosja, która poniosła duże straty na Ukrainie, że nie jest w stanie nam zagrozić - ocenił płk Andrzej Derlatka dodając jednak, że jednocześnie obserwujemy stały rozwój militarny mocarstwa.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Violetta Baran Violetta Baran
Rosjanie obawiają się Chin? "Liczą, że Trump im coś zaproponuje"
3:30

Rosjanie obawiają się Chin? "Liczą, że Trump im coś zaproponuje"

Czy tworzy się nam, za aprobatą Chin, nowa "oś zła": Rosja - Korea Północna? - z takim pytaniem Agnieszka Kopacz-Domańska, prowadząca program "Newsroom", zwróciła się do swojego gościa płka Andrzeja Derlatki, byłego szefa Agencji Wywiadu i byłego ambasadora RP w Korei Południowej. - Oczywiście, przy czym ja bym to określił inaczej. Pomiędzy tymi państwami są układy. W niektórych przypadkach są to jawne układy sojusznicze, jak ten między Rosją a Koreą Północną. Podobny układ jest obecnie negocjowany między Rosją a Iranem. Iran ma już układ o przyjaźni i pomocy z Chinami. Chiny inwestują tam pieniądze - odparł gość programu. - Jest to czwórka państw, i trzeba to jasno powiedzieć, pod przywództwem chińskim, a nie rosyjskim. Chiny są dzisiaj wielokrotnie większą gospodarką niż rosyjska. Armia chińska jest ogromna, jest potężna, nieporównanie większa od rosyjskiej - dodał. - Rosjanie zdają sobie sprawę z tego, co ich, jako państwo, czeka. Nie mają jasnej, świetlanej przyszłości przed sobą. Zwłaszcza teraz, po trzech latach wojny z Ukrainą ci, którzy myślą - a w kierownictwie rosyjskim są ludzie myślący - wiedzą, że ponieśli straszną strategiczną klęskę. To, co wymyślił Putin i jego otoczenie się nie udało i się nie uda. Są w sytuacji takiej, że mają perspektywę zależności od Chin na dziesięciolecia, co dla Rosjan jest przerażające, ponieważ tam jest pamięć pokoleniowa o ordzie, jarzmie tatarskim, które cofnęło Rosję o setki lat w stosunku do Zachodu - tłumaczył ekspert. - To, co się dzieje w stosunkach z Zachodem, może oznaczać zerwanie, ale może też oznaczać próbę ratowania sytuacji. Trump, a zwłaszcza jego ludzie z Partii Republikańskiej, mają taką teorię, by pójść na układy z Rosją po to, by ograniczyć wpływy chińskie. Tego Rosjanie się uczepili i uważają, że jest to próba wyjścia z tego ambarasu, w który sami się wpakowali. Liczą, że Trump coś im zaproponuje - stwierdził płk Andrzej Derlatka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Violetta Baran Violetta Baran