propaganda (strona 9 z 17)

Propagandowe nagranie z Putinem. "Widać histerię w telewizji rosyjskiej"
WIDEO

Propagandowe nagranie z Putinem. "Widać histerię w telewizji rosyjskiej"

Rosjanie opublikowali nagranie, na którym Władimir Putin jechał mercedesem po - jak twierdzi - odbudowanym moście na Krym. Obiekt w październiku został poważnie uszkodzony i utrudnił Rosjanom dostęp do półwyspu. Jak twierdzi prof. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku, takie zagrania propagandowe mogą być skuteczne w oczach rosyjskich obywateli. - Ten most nigdy nie był całkowicie zniszczony, zwłaszcza dla ruchu kołowego. Tam cały czas można było przejechać lekkim samochodem, natomiast nie można było zrobić nic więcej. Nie ma innego wyjścia niż udowadniać, że coś działa, gdy nie działa. Mamy zdjęcia z naprawy mostu i wiemy, że żaden ciężki transport tamtędy jechać nie może i ten most nie spełnia swojej roli. Będzie więcej takich wrzutek - ocenił ekspert ds. bezpieczeństwa w programie "Newsroom WP". - Rosjanie próbują znowu wygrać wojnę propagandową wewnętrznie. Ukraina pokazuje atakami na lotniska, że jest zdolna nie tylko by walczyć, ale też by się odgryzać. To kłopot rosyjskiej propagandy. Widać histerię w telewizji rosyjskiej. Niedawno Ławrow w telewizji się przejęzyczył i przyznał oficjalnie, że trwa wojna z Ukrainą. Widać, że Rosji nie idzie. Z kontrofensywami jest taki problem, że Ukraina nie ma sił i środków, by robić to w stylu rosyjskim. Być może będziemy świadkami uderzeń punktowych. Ukraińcy borykają się nie tyle z ludźmi, ale nadal ze sprzętem. Ukrainie brakuje cały czas sprzętu. Ta pomoc, która jest, pomaga jej, ale nie jest w stanie rozwiązać bieżących problemów - dodał prof. Daniel Boćkowski w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
PiS dorzuci setki milionów na TVP. "To wyraz desperacji"
WIDEO

PiS dorzuci setki milionów na TVP. "To wyraz desperacji"

- Zwiększenie dotacji na TVP to dla PiS bardzo niebezpieczny zabieg - ocenił prof. Sławomir Sowiński, politolog z UKSW, podczas rozmowy w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. Przypomniał, że środki na Telewizję Publiczną zwiększono o 35 proc. - z 1,995 mld zł na 2,7 mld zł - tłumacząc to "putinflacją, która dotknęła także media". Ekspert wskazał przy tym, że wielu pracowników "budżetówki" - urzędników, nauczycieli i służb mundurowych - nie otrzymało takiej waloryzacji. - Za to dostali od PiS informację, że mogą domagać się wzrostu płac na podobnym poziomie - stwierdził. Gość WP ocenił też, że dodatkowe 700 mln zł na TVP to zmiana "ilościowa, a nie jakościowa". - PiS, serwując wyborcom jeszcze więcej tego samego przekazu, nie zyska w sondażach. Partia wygrywała wybory, gdy proponowała zmiany jakościowe, jak np. w 2015 r., gdy zaproponowała jako kandydata na prezydenta szerzej nieznanego wówczas Andrzeja Dudę. To był jeden z momentów zwrotnych, który dał nową energię przed wyborami - wyjaśniał. Stwierdził też, że decyzja o zwiększeniu nakładów na TVP - szczególnie w okresie przedświątecznym, gdy więcej wydajemy i bardziej odczuwamy skutki inflacji - będzie odebrana przez wyborców negatywnie. Do Sejmu trafił także inny projekt ustawy dotyczącej telewizji. Chodzi o tzw. Lex Pilot, w myśl którego operatorzy płatnej telewizji obowiązkowo będą musieli oferować wyłącznie kanały TVP, a o liście innych, komercyjnych, zdecyduje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. - To chyba jest sondowanie opinii publicznej. Ten projekt raczej nie przejdzie. Prezydent zawetuje to jak Lex TVN - ocenił Sowiński. Politolog zgodził się z prowadzącym, że dorzucanie kolejnych setek milionów złotych do budżetu mediów publicznych to wyraz "desperacji i nerwowości w obozie władzy" przed przyszłorocznymi wyborami. - Może nie mają lepszego pomysłu. Może chcą spolaryzować opinię publiczną - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rosjanie chwalą się nowymi rakietami. Miedwiediew karmi propagandę Putina
WIDEO

Rosjanie chwalą się nowymi rakietami. Miedwiediew karmi propagandę Putina

Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji, a obecnie wiceszef Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, pojawił się w Korolowie, w podmoskiewskiej fabryce broni, do której zabrał ze sobą zaprzyjaźnionych czołowych medialnych propagandzistów Kremla. Nagranie z wizyty umieścił na swoim kanale na Telegramie. Wideo Rosjan opublikowała agencja Associated Press. Nie brakowało tu typowej rosyjskiej propagandy i zachwytów nad produkcją nowych rakiet. Wysłannik Putina rozpływał się nad rosyjskim arsenałem, twierdząc, że Rosji "niczego nie brakuje". "Wrogowie nadal starannie kalkulują nasze starty, licząc na próżno, że nasze możliwości zostaną wyczerpane. Niczego nam nie brakuje, tego wystarczy dla wszystkich" - napisał pod swoim nagraniem Miedwiediew. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Rosjanie mimo zintensyfikowanych ataków ponoszą gigantyczne straty na froncie. Żołnierze Putina wycofali się na lewy brzeg Dnierpu, opuszczając kluczowe dla swoich wojsk miasto Chersoń, nie będąc w stanie przeciwstawić się ukraińskiej kontrofensywie. Rosjanie mają coraz większy problem z brakami w sprzęcie. Używają już starszych pojazdów i przestarzałej broni. Do tego wciąż nie został przywrócony ruch kolejowy na moście Krymskim, co żołnierzom Putina znacznie utrudnia dostawy m.in. amunicji z okupowanego Krymu.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki