WAŻNE
TERAZ

Cudowna pogoń i awans Polaków! Zieliński z golem marzenie

prof. Jarosław Flis

Wojna na marsze. Ekspert: Nieprzemyślana idea
WIDEO

Wojna na marsze. Ekspert: Nieprzemyślana idea

W niedzielę przez Warszawę przejdą dwa marsze: pierwszy Koalicji Obywatelskiej, drugi PiS-u. O co tu chodzi? O mobilizację wyborców? O obrazki w telewizji? Walka o to, kto zgromadzi więcej ludzi, czy jest to walka o coś innego? Jak pan na to patrzy? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program "Newsroom WP, zwrócił się do prof. Jarosława Flisa, socjologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Sama idea marszu, rzucona przez Donalda Tuska, ewidentnie była nieprzemyślana. Nie zakładała, że coś może pójść nie tak. W ogóle koncepcja, żeby eksponować Tuska w momencie, w którym rząd ma takie sobie notowania, łagodnie rzecz ujmując, to jest jakieś nieporozumienie. Zobaczymy, czy Tusk się tam pojawi, będzie dziwne, jak się nie pojawi, ale jak się pojawi, to raczej nie będzie mobilizował swoich wyborców bardziej niż wyborców przeciwnika. Wiadomo, że dla sporej części z wyborców PiS-u on działa jak płachta na byka - stwierdził prof. Flis. - Widzimy to w sondażach zaufania społecznego, że i Kaczyński, i Tusk są tam daleko w tyle za Dudą i Trzaskowskim - mówił gość programu. - Zdążyli sobie narobić wrogów przez te wszystkie lata - dodał. - Teraz tak naprawdę Nawrocki będzie miał taką okazję, żeby stworzyć braterstwo broni razem z Konfederacją i Braunem. Zobaczymy, czy ich zaprosi, czy oni tam przyjdą, bo to będzie ciekawe, jak oni będą się zachowywać - dodał prof. Jarosław Flis.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
Na kogo zagłosują wyborcy Mentzena? Ekspert: nie skoczą w przepaść
WIDEO

Na kogo zagłosują wyborcy Mentzena? Ekspert: nie skoczą w przepaść

- W kewstii przepływów wyborców podczas II tury wyborów, do kogo jest bliżej elektoratowi Sławomira Mentzena? Czego możemy spodziewać? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program "Newsroom WP" zwrócił się do prof. Jarosława Flisa, socjologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Na pewno jest tak, że to nie są wyborcy Mentzena w rozumieniu własności, to nie są osoby, które mu ufają i jak on powie, że trzeba skoczyć w przepaść, to zrobią to. To są ludzie, którzy wybrali Mentzena z braku innych ofert - odparł gość programu. - On dostarczył nadzieję, ale w drugiej turze już tego nie zrobi. Przekonanie, że jego rekomendacja ma jakieś piorunujące znaczenie, wydaje mi się bardzo wątpliwe - dodał. Ekspert tłumaczył, że wyborcy Mentzena są bardzo zróżnicowani, to nie są jedynie starzy wyborcy Konfederacji, ale także tacy, którzy porzucili PiS i częściowo Trzecią Drogę. - To są ci wyborcy, którzy mieszkają w mniej zurbanizowanej części kraju, ale nie chcą głosować na PiS. To jest dla nich pierwszy wybór. Nie są zainteresowani transferami socjalnymi. wierzą w swoją przedsiębiorczość, ale też jednocześnie we wspólnotowość taką narodową, w tym sensie, że musimy pilnować granic, nic dobrego z imigracji nie wynika itd. Ale jest tam też sporo wyborców, to widać po takim przechyle w tym elektoracie, którzy są tymi starymi liberałami, którzy odpływali w 2020 roku do Trzaskowskiego, a nie do Dudy - i tu jest pytanie o proporcje obu tych grup. Część jest takich, którzy są po prostu bardzo daleko od POPiS-u jako takiego i oni pewnie zostaną w domu albo pójdą i wrzucą puste kartki. To się przecież zdarzało, np. w 2015 roku 150 tysięcy więcej wyborców oddało nieważne głosy w drugiej turze niż w pierwszej. To nie były osoby, które nie ogarnęły procedury, bo w drugiej turze to już naprawdę nie da się zagłosować na dwóch kandydatów jednocześnie przez pomyłkę. Po prostu w powiedzieli: prosimy o inny zestaw pytań - ocenił gość programu. - Pewnie ten elektorat podzieli się w jakichś proporcjach, z przechyłem zauważalnym, ale nie miażdżącym, na rzecz Nawrockiego. Co innego elektorat Brauna. Ten, wydaje mi się, że w zdecydowanej większości pójdzie jednak zagłosować na Nawrockiego, albo zostanie w domu. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś tam przepłynął do Trzaskowskiego - stwierdził prof. Jarosław Flis.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
PiS za rok straci władzę? Ekspert: limit cudów się wyczerpał
WIDEO

PiS za rok straci władzę? Ekspert: limit cudów się wyczerpał

- W sondażach od sierpnia trwa stagnacja. Notowania poszczególnych partii niewiele się zmieniają - stwierdził w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski prof. Jarosław Flis, socjolog z UJ. Ekspert komentował wyniki ostatniego badania poparcia dla partii wykonanego przez United Surveys dla WP. - Według ostatnich wyników sondażowych, PiS zdobyłoby w Sejmie poniżej 200 mandatów, Konfederacja znalazłaby się pod progiem wyborczym. Ta ostatnia partia podąża trajektorią Ruchu Palikota, Kukiz’15 i innych TUP, czyli, jak to określam, Tymczasowym Ugrupowań Protestu. Najpierw budzi nadzieję, ma efekt nowości, potem, a w kolejnych wyborach nikt nie wierzy, że są w stanie dokonać rewolucji. Jeśli takie notowania sondażowe utrzymają się przez kolejnych miesięcy, to PiS zostanie zepchnięte do ław opozycji, a połączone siły obecnej opozycji zwyciężą - ocenia ekspert. Prof. Flis stwierdził, że w PiS nie widać wiary w zwycięstwo. - Podejmują cały szereg kroków, które zakładają, że w przyszłym roku Prawo i Sprawiedliwość straci władzę albo będzie w kolosalnych tarapatach: przesunięcie wyborów samorządowych, czy te wszystkie propozycje, żeby tam jakoś próbować utwierdzić w spółkach Skarbu Państwa swoich nominatów i partyjnych kolegów - wyliczał. Ekspert stwierdził, że taka postawa może okazać się dla PiS "samospełniającą się przepowiednią". - Trudno odnieść zwycięstwo, jak się w nie nie wierzy. Można zawsze liczyć na jakąś głupotę ze strony opozycji, ale wydaje się, że tutaj Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało limit cudów w 2015 i w 2019 roku - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Dlaczego PiS nie chowa już prezesa? Ekspert wskazał główną przyczynę
WIDEO

Dlaczego PiS nie chowa już prezesa? Ekspert wskazał główną przyczynę

- Do tej pory w PiS panowało przekonanie, że prezes jest raczej obciążeniem w kontaktach z wyborcami, niż szczególnym atutem. Uważano, że lepiej go schować i wystawić na pierwszą linie kogoś innego. Teraz to się zmieniło, bo PiS toczą wewnętrzne problemy. W związku z tym nie ma kto powiedzieć prezesowi prawdy o jego ostatnich występach. Wszyscy mu raczej mówią, że "jest świetnie" - ocenia prof. Jarosław Flis, socjolog UJ, w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. - Ten stan będzie się utrzymywał, ponieważ wszyscy w partii wiedzą, że to on układa listy wyborcze i nie chcą z nim zadzierać. To on decyduje o ich "być albo nie być". Sondaże wskazują, że mandatów do podziału po przyszłych wyborach będzie mniej – z parlamentem pożegna się kilkudziesięciu posłów PiS. A to, że te występy Kaczyńskiego szkodzą partii, o to się martwi kto inny - nie szeregowi posłowie czy lokalni działacze. Oni zabiegają o utrzymanie się na listach PiS, jak najlepiej potrafią - wyjaśnił. Socjolog ocenił, że podczas objazdu po Polsce Jarosław Kaczyński często się kompromituje kuriozalnymi wypowiedziami i "żartami". - To jest tak, że, jak to mówią, "kiedy komuś rośnie ego, to i mózg uciska jego". Przez ostatnie siedem lat całe otoczenie mówiło prezesowi PiS, że "jest genialny". Najwyraźniej przez to stracił samokontrolę. Po prostu był pierwszym, który uwierzył we własny geniusz - stwierdził Flis. Ekspert porównał fenomen Kaczyńskiego do byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. - Głównym atutem prezesa PiS jest to, że on wprawia w jakiś rodzaj histerii swoich politycznych przeciwników i tym uwiarygadnia siebie i partie w oczach tych wszystkich, którzy tych przeciwników nie lubią. To tak samo jak z Trumpem. Amerykanie, którzy nie cierpieli aroganckich miliarderów ze Wschodniego Wybrzeża, pokochali jednego z aroganckich miliarderów ze Wschodniego Wybrzeża. Dlaczego? Bo cała reszta uważała go za skończonego idiotę i nim pogardzała. A ponieważ oni też czuli się pogardzani, to między Trumpem a częścią Amerykanów, zrodziło się poczucie wspólnoty - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Powrót Gowina. Ekspert mówi o "niezłym slalomie"
WIDEO

Powrót Gowina. Ekspert mówi o "niezłym slalomie"

Jarosław Gowin wrócił do polityki. Czy będzie jakimś alternatywnym rozwiązaniem na polskiej scenie politycznej? - To nie jest aż takie proste. Nie udało się tego zorganizować wiosną 2020 roku, był taki moment sprzeciwu na fali wyborów kopertowych, kiedy pojawiła się opcja, co było potwierdzane w rozmowach kuluarowych, żeby zrobić zmianę władzy w Polsce w oparciu o ugrupowanie Gowina. Teraz to już jest chyba niemożliwe - stwierdził w programie "Newsroom" w WP prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Gdyby tak było zaraz po 2020 roku, to tak, ale tam był powrót do obozu władzy, do stanowiska wicepremiera. Były jakieś nadzieje, że ten układ będzie trwał, później się okazało, że to wszystko się sypie, że jest konflikt o aborcję, konflikt o Unię Europejską, konflikt o Polski Ład. Ta lekcja z wiosny 2020 roku niczego Kaczyńskiego ani Morawieckiego nie nauczyła, okazało się, że po prostu wszystko idzie w tę samą stronę. No, ale Jarosław Gowin postawił latem 2020 roku na powrót, na to, że z Kaczyńskim i Morawieckim uda się jakoś ułożyć tę relację, ale nie udało się - dodał. - To nie jest moment, żeby formułować jakiś spójny przekaz, być pogodzonym z sobą i tym z lat 2007-2013, kiedy był ministrem u Donalda Tuska, i tym z lat 2015-2020, i tym sobą z lat 2020-2021. To już jest niezły slalom pomiędzy różnymi opowieściami o Polsce. Ta opowieść może będzie mieć jakichś swoich zwolenników, ale nie wydaje się, żeby to było masowe. To nie jest powrót do roli jakiegoś rozgrywającego, tak jak w roku 2020 - stwierdził prof. Jarosław Flis.
Violetta Baran Violetta Baran