prawa kobiet

"Dziewczyny na wybory". Ponad 2 mln z nich nie zabiera głosu. Ten film to apel do młodych kobiet
WIDEO

"Dziewczyny na wybory". Ponad 2 mln z nich nie zabiera głosu. Ten film to apel do młodych kobiet

W grupie wiekowej 18-39 lat decyzję o udziale w wyborach deklaruje ledwo 55 procent Polek. Kobiety stanowią 53 procent całego elektoratu, a ich głos może okazać się decydujący. Jak zachęcić dziewczyny do wyborów? To pytanie zadała sobie reżyserka młodego pokolenia, 24-letnia Natasza Parzymies, twórczyni viralowego hitu - serialu "Kontrola". Jej nowa etiuda "Też to słyszycie" to krótki film o ważnych sprawach. Opowiada historię jednego dnia w życiu trzech zupełnie różnych dziewczyn. Dnia, który sprawi, że postanowią wziąć sprawy w swoje ręce i wreszcie spróbować żyć na własnych zasadach. Jak wskazuje Parzymies, ponad 2 miliony dziewczyn w Polsce nie korzysta ze swoich praw wyborczych. – Poczułam, że chcę przypomnieć sobie i swoim rówieśniczkom o tym, jak się liczymy, że jesteśmy. Jako dziewczyny, młode kobiety, jest nas tak dużo, tak różnych, empatycznych i otwartych na świat. Tak ważnych, a tak często pomijanych – mówi twórczyni. Swoją produkcją chce zachęcić dziewczyny młodego pokolenia, żeby ruszyły 15 października do urn. W filmie "Też to słyszycie" zobaczyć możemy aktorów młodego pokolenia, jak i artystów o już rozpoznawalnych nazwiskach. – Najlepiej dociera się do odbiorcy poprzez emocje, a nasz film uderza w najczulsze tony i pokazuje pozornie przyziemne zmagania dziewczyn, które wspólnie muszą stawić czoła przeciwnościom losu. Myślę, że dużo widzek odnajdzie w tych bohaterkach siebie – stwierdza Parzymies. Premiera filmu miała miejsce 24 września na kanale YouTube Nataszy Parzymies. W filmie występują Vanessa Aleksander, Weronika Humaj, Julia Rocka, Sebastian Dela, Hubert Miłkowski, Iza Zabielska oraz Dorota Pomykała i Cezary Pazura.
Irańskie kobiety na stadionach w Katarze. "To dla nich akt sprzeciwu"
WIDEO

Irańskie kobiety na stadionach w Katarze. "To dla nich akt sprzeciwu"

Kobiety w Iranie nie mogą chodzić na mecze piłkarskie, ale widać je na trybunach w Katarze podczas meczów irańskiej reprezentacji. W rozmowach z zachodnimi mediami przyznają, że czują się śledzone i obserwowane. Czy władze Iranu szpiegują kobiety podczas mundialu? Agnieszka Kopacz-Domańska pytała o to w programie "Newsroom WP" Jagodę Grondecką, iranistkę i publicystkę "Krytyki Politycznej". - Myślę, że naiwnością byłoby sądzić, że Iran nie wysłał szpiegów do Kataru, szczególnie przy napiętej sytuacji politycznej wewnątrz kraju. To dla Irańczyków czuły punkt w kwestii praw kobiet. Może nie futbol, ale siatkówka jest w Iranie sportem niezwykle popularnym, w którym Irańczycy odnoszą sukcesy międzynarodowe i cieszy się popularnością wśród kobiet i mężczyzn. Jednak tylko mężczyźni mogą cieszyć się oglądaniem siatkówki na stadionach. Narracja irańskich władz była zawsze typowa dla reżimów opresyjnych wobec kobiet i pełnych fiksacji seksualnej. Dla kobiet miałoby to być niezdrowe, na stadionie mogłyby oglądać praktycznie półnagich mężczyzn w krótkich spodenkach, podskakujących i pokazujących łydki, co mogłoby wzbudzać w kobietach seksualne pobudzenie. Zdarzało się, że kobiety przebierały się za mężczyzn ryzykując bardzo wiele, żeby udowodnić, że kobiety zasługują na to, by oglądać sport na żywo. W 2015 r., po podpisaniu umowy nuklearnej, gdy wydawało się, że relacje Iranu ze światem zachodnim są mniej wrogie, Iran zgodził się, żeby określona liczba kobiet weszła na mecz siatkówki, ale tak szybko jak się zgodził, tak reżim z tego zrezygnował. Dla Iranek samo pójście na stadion w Katarze jest aktem sprzeciwu, który jest mocno upolityczniony. Jest ryzyko, że mogą zostać rozliczone - stwierdziła Jagoda Grondecka. - Protesty nie mają już takiej dynamiki, jak na początku. Nie doszło jeszcze do żadnej egzekucji i tak może zostać jeszcze długo. Zginęło już wielu protestujących. To setki osób, z których kilkadziesiąt osób to dzieci, bo w protestach brało udział wielu młodych ludzi z pokolenia Z. W przeszłości, w 1989 r., widzieliśmy kolejne śmierci protestujących napędzające kolejne protesty. Pogrzeby były okazją do politycznej demonstracji. Władza nakręcała na siebie bicz. Podobnie może być teraz. Władze są świadome, czego powinny unikać - dodała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki