pomoc (strona 5 z 77)

Odwiedzili słynne hospicjum na Podlasiu. Pacjenci mówią to ze łzami w oczach
WIDEO

Odwiedzili słynne hospicjum na Podlasiu. Pacjenci mówią to ze łzami w oczach

Wystarczyły trzy lata, by wybudować miejsce, które zapewnia pacjentom profesjonalną opiekę, godne warunki i pozwala poczuć się jak w domu. W Makówce w gminie Narew działa pierwsze stacjonarne wiejskie hospicjum na Podlasiu. - Hospicjum Proroka Eliasza jest formą domu zastępczego. Mamy tu dostępnych 18 łóżek dla osób nieuleczalnie chorych - tłumaczy w rozmowie z WP dr Paweł Grabowski, kierownik placówki w Makówce, prezes Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza. Grabowski w 2009 r. otworzył na Podlasiu hospicjum domowe. W 2022 r. zrealizował kolejne zawodowe marzenie - uruchomił placówkę stacjonarną. Pacjenci ze łzami w oczach doceniają warunki, opiekę, wyżywienie, okazywaną im pomoc. - Mam już 88 lat. Mieszkałam w wielu miejscach, u rodziny. Byłam w 10 szpitalach. Nigdzie nie było tak jak tutaj. Nigdy nie doświadczyłam takiej opieki i dobrego słowa. A to jest najważniejsze – podkreśla jedna z pacjentek. - Chcemy, żeby to było hospicjum wyjątkowe. Miejsce, gdzie cały czas celebrujemy życie. Nawet jeśli jest to życie u jego kresu – tłumaczy dr Grabowski. Jak dodaje, w budynku nie wszystko jest oddane do użytku, ale wszystko jest już w nim wykończone. Mowa o kolejnym skrzydle, które czeka na otwarcie. Niezbędne jest także dalsze doposażenie placówki. - Wsparcia udzieliła tu Wirtualna Polska. Przekazaliśmy Hospicjum Proroka Eliasza blisko 20 tys. zł. Za te pieniądze udało nam się zakupić niezbędny sprzęt, w tym trzy koncentratory tlenu – tłumaczy Damian Wierzchowski, lider projektu w ramach "WspieraMY" w Wirtualnej Polsce. - To miejsce jest wyjątkowe dla pacjentów. Tutaj każdy z nich może poczuć się jak w domu – dodaje.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
"Powstanie humanitarne" przeciw Putinowi. Niezwykły gest
WIDEO

"Powstanie humanitarne" przeciw Putinowi. Niezwykły gest

W programie "Tłit" gośćmi Mateusza Ratajczaka byli aktualny wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński i były wiceszef MSZ Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej. Politycy wspominali pierwsze dni i godziny po wybuchu wojny w Ukrainie. - Pamiętam, że w pewnym momencie zaczęły się pojawiać głosy analityków, że Putin jednak nie zaatakuje. Był cień nadziei, ale szykowaliśmy się na najgorsze. Byliśmy gotowi - mówił Jabłoński. Paweł Kowal wspominał, że niemal od razu po wybuchu wojny, udał się w rejon granicy. - W moim przypadku to był od razu wyjazd na granicę. Były prośby o przewiezienie kogoś, o załatwienie dokumentów. Przez pierwsze dwa tygodnie miałem wrażenie, że noc nie istniała - przyznał. - Polska nagle stała się państwem frontowym. Zobaczmy, ile teraz wydajemy na zbrojenia i wywiad. Najważniejsze, że Polacy się zmobilizowali. To była unikalna mobilizacja, "powstanie humanitarne" przeciw Putinowi. Myśmy naprawdę pomogli Ukraińcom, przyjęliśmy ich ponad 7 milionów. Teraz pozostaje pytanie, czy poprzestaniemy na laurach - mówił Kowal. - My nie zatrzymujemy się, nie klepiemy się po plecach. Wykorzystujemy najlepiej, jak można tę sytuację, gdy wzrosło znaczenie Polski na arenie międzynarodowej. To, co teraz nas czeka, to pokazanie silnej woli. Musimy budować współpracę na przyszłość - ocenił Jabłoński.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Maciej Szefer Maciej Szefer