WAŻNE
TERAZ

Rachunek za remont w Izraelu. Znaleźli go w biurze prezesa Zondy

podróże (strona 2 z 8)

Zapytaliśmy Polaków o podróże koleją z PKP. "Jest ogromna poprawa"
WIDEO

Zapytaliśmy Polaków o podróże koleją z PKP. "Jest ogromna poprawa"

- Ciasno, duszno, śmierdząco, bo tam były papierosy, piwa i wszystko w tych pociągach. Teraz każdy ma swoje miejsce, jest czyściutko, jest pięknie, jest klimatyzacja. Teraz nie ma problemów, lubię jeździć koleją i chętnie korzystam - przyznała nasza rozmówczyni, gdy zapytaliśmy ją o doświadczenia z podróżowania pociągami w Polsce kiedyś i dziś. W ciągu ostatnich dwóch dekad polska kolej przeszła wiele modernizacji. Dziś standardem jest wybór miejsc, klimatyzacja czy czyste toalety. Nie zawsze tak było, dlatego reporter WP Marek Gorczak zapytał podróżujących z dworca kolejowego w Białymstoku, jakie mają wspomnienia z PKP i czy teraz jest rzeczywiście lepiej. - Cieszę się z podróży. Jest ogromna poprawa. Ubikacje w porządku, przedziały czyste. Jestem pod wrażeniem - usłyszeliśmy. - Jeżdżę codziennie i nie narzekam. Klimatyzacja teraz jest i miejsce na ładowarki. Czasem są opóźnienia, ale to normalne - odpowiedzieli pasażerowie. - Jest znacząca różnica, zwłaszcza z toaletami. W latach 60. to w toaletach się jechało przez całą drogę nawet - wyjaśnili podróżujący w Białymstoku. Nie mogło zabraknąć pytań o nieprzyjemne sytuacje podczas podróży pociągiem. Takich odpowiedzi w naszej sondzie również nie brakowało. - Najbardziej nie lubię, jak zdejmują skarpetki, buty, czy ktoś je coś nieprzyjemnego lub jak słuchają muzyki bez słuchawek - podkreślali pasażerowie. - W tamtym roku, jak jechaliśmy z Gdańska, to nie było klimatyzacji. Było nam bardzo gorąco - dodali inni. Obejrzyj cały materiał, by poznać więcej wspomnień podróżujących koleją.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
"W Polskę na weekend". Pałuki przez lata ukrywały się przed turystami. "Widoki jak w Chorwacji"
WIDEO

"W Polskę na weekend". Pałuki przez lata ukrywały się przed turystami. "Widoki jak w Chorwacji"

Mało kto w ogóle kiedykolwiek słyszał o Pałukach. Można odnieść wrażenie, że przez lata ten niewielki region z pogranicza Wielkopolski i Kujaw ukrywał swoje bogactwo przed światem. Całe szczęście powoli się to zmienia, a Pałuki, które mają swoją gwarę, stroje czy muzykę, wreszcie otwierają się na turystów. I słusznie, bo naprawdę jest co tam robić. Udowadnia to choćby Żnin - największe miasto tego regionu. Choć mało kto o tym wie, to właśnie Żnin jest nieformalną stolicą sportów motorowodnych, w której co roku odbywają się Mistrzostwa Świata czy Europy. W tym mieście można znaleźć też najmniejszą atrakcję Pałuk, pochodzącą prawdopodobnie z pobliskiego Zamku Diabła Weneckiego. Ruiny tego zamku również trzeba odwiedzić, bo to tam podobno testowano armaty przed bitwą pod Grunwaldem. Miłośnicy śródziemnomorskich klimatów znajdą tu "polską Chorwację". Woda tam jest tak krystalicznie czysta, że stwarza idealne warunki do nurkowania. Osoby, dla których nurkowanie jest zbyt ekstremalną rozrywką, mogą wybrać się do Gąsawy, by zobaczyć drewniany kościół św. Mikołaja – perełkę sztuki sakralnej. Niepozorny z zewnątrz, ale wewnątrz urzeka barokowymi malowidłami. Co ciekawe, o ich istnieniu przypomniano sobie całkiem niedawno. Do wioski dojedziecie kolejką wąskotorową, której trasę można uznać za najładniejszą w całej Polsce. A to nie wszystko. Co skrywają Pałuki? Więcej o tym niezwykłym regionie w kolejnym odcinku programu "W Polskę na weekend".
Klaudiusz Michalec Klaudiusz Michalec