opozycja (strona 7 z 65)

Zaskakujący efekt "lex Tusk". Ekspert mówi o możliwej decyzji opozycji
WIDEO

Zaskakujący efekt "lex Tusk". Ekspert mówi o możliwej decyzji opozycji

Czy "lex Tusk" to furtka do eliminacji politycznych przeciwników? - z takim pytaniem do gościa programu "Newsroom" w WP, prof. Anny Pacześniak, politologa z Uniwersytetu Wrocławskiego, zwróciła się prowadząca Agnieszka Kopacz-Domańska. - Wszystko wskazuje na to, że taki jest cel. Ale jak to bywa, cel realny, w kolejnych miesiącach, może okazać się inny i nie taki jak zaplanowali twórcy ustawy - oceniła prof. Pacześniak. - Wydaje się, że jednym z celów rządzących było odwrócenie uwagi od problemów, które trudno jest rozwiązać - tłumaczyła politolog. - Były już podejmowane takie próby przez Zjednoczoną Prawicę, by przekierować uwagę kampanii, ja tu wskażę tylko chociażby kwestię obrony autorytetu Jana Pawła II. Można powiedzieć jednak, że to nie zadziałało, to nie był zwornik dla zwolenników Zjednoczonej Prawicy, żeby stanąć murem za PiS i Suwerenną Polską. Więc znaleziono inny zupełnie temat i to rzeczywiście będzie punkt zwrotny tej kampanii wyborczej i wszyscy będą o tym mówić, nawet jeśli część wyborców jeszcze nie dowiedziała się o tym, co się wydarzyło w poniedziałek o godz. 10.30, czyli o ogłoszeniu podpisania przez prezydenta tej właśnie ustawy - dodała. - Czy to przekierowanie uwagi może okazać się mieczem obosiecznym dla PiS? - dopytywała prowadząca program. - Pierwszy efekt tego będzie widziany już 4 czerwca, gdyż ten marsz zapowiedziany miesiąc temu przez Donalda Tuska wzbudził średni entuzjazm, zarówno w innych ugrupowaniach opozycyjnych jak wśród samych wyborców - oceniła prof. Pacześniak. - Natomiast świeża sprawa, która pojawiła się na sześć dni przed marszem, jest takim zwornikiem mobilizującym poparcie. Można się zgodzić z takim zdaniem, które wypowiedział kiedyś Szymon Hołownia, że marszami nie wygrywa się wyborów, natomiast to będzie taki punkt rozpoczęcia tej kampanii i to już nie tylko Koalicji Obywatelskiej, ale całej opozycji. Powiem, że nie byłabym zdziwiona, gdyby okazało się, że ten zwornik jest tak silny, że może nawet zostanie podjęta decyzja o wspólnym starcie opozycji - dodała prof. Anna Pacześniak.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Poseł od Hołowni punktuje PiS. "Nie nadają się do rządzenia"
WIDEO

Poseł od Hołowni punktuje PiS. "Nie nadają się do rządzenia"

Podczas weekendowej konwencji PiS-u Jarosław Kaczyński ogłosił m.in., że od nowego roku zostaną wprowadzone bezpłatne leki dla osób 65+, a także dzieci i młodzieży do 18. roku życia. - To jest zwykła obietnica. Nie mamy żadnych konkretów i informacji - ocenił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Mirosław Suchoń z Polski 2050 Szymona Hołowni. Poseł stwierdził też, że "1,5 mld złotych nie zapewni realizacji tego programu w takim spektrum, w jakim jest to potrzebne". - Jeśli popatrzymy na to, co proponuje Jarosław Kaczyński, zobaczymy, że jest to leczenie choroby - zaznaczył. Suchoń podkreślił, że jeśli PiS nie potrafi zadbać o odpowiednią profilaktykę, dostęp do specjalistów i system ochrony zdrowia, to "nie nadaje się do rządzenia". Polityk oświadczył, że gdy opozycja wygra wybory, "zobaczy jak ten program będzie funkcjonował" i na tej podstawie podejmie decyzję o jego ewentualnej kontynuacji. - Jeśli popatrzymy na fundusz medyczny, który miał być kierowany do tych dzieci, które potrzebują bardzo drogiej terapii, widzimy, że to dzisiaj nie działa. Rodzice dalej muszą zbierać pieniądze na internecie. Przecież to jest niepoważne, niesprawiedliwe i nie powinno tak wyglądać - wskazał. Suchoń wyjaśnił, że opozycja "będzie zmieniać" postępowanie państwa w tym zakresie, by nie dochodziło do podobnych "żenujących sytuacji". - Jeżeli państwo stać na 2 mld złotych na media publiczne, to tym bardziej stać na terapie dla dzieci, nawet jeśli kosztuje ona 10 mln złotych - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Karina Strzelińska Karina Strzelińska