WAŻNE
TERAZ

MAEA potwierdza. Irański obiekt nuklearny uszkodzony ponownie

nord stream (strona 6 z 8)

Kto zniszczył gazociągi Nord Stream? Wiceszef MSZ: wiele wskazuje na to, że zrobiła to Rosja
WIDEO

Kto zniszczył gazociągi Nord Stream? Wiceszef MSZ: wiele wskazuje na to, że zrobiła to Rosja

Kto zniszczył gazociągi Nord Stream? - Hipotez jest sporo, natomiast bardzo wiele zaczyna wskazywać, że zrobiła to sama Rosja. To jest najbardziej w jej interesie, żeby wywołać takie wrażenie, że została przez kogoś zaatakowana. Nikomu innemu zniszczenie tych gazociągów nie służy. Te gazociągi nie przesyłały gazu. Nord Stream 2 nigdy nie został uruchomiony, a przesył Nord Stream 1 został zawieszony i gaz nim nie płynął od dłuższego czasu. Natomiast Rosja, niszcząc je, mogła liczyć po pierwsze na to, że będzie mogła przypisać za to odpowiedzialność komuś innemu, a po drugie, że będzie mogła użyć tego jako pretekstu do atakowania infrastruktury energetycznej w innych krajach - stwierdził w programie "Tłit" w WP wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. - To nie jest coś, co Rosja zrobiła po raz pierwszy. Rosja była w stanie posunąć się do tego, żeby zamordować swoich własnych obywateli, podłożyć ładunki wybuchowe pod bloki mieszkalne, żeby uzasadnić swoją agresję w Czeczenii. Mieliśmy do czynienia z tego typu działaniami pod "fałszywą flagą" już wielokrotnie - dodał wiceszef MSZ. - Jeżeli okazałoby się, że za tym atakiem stoi Rosja, a jest to dość poważna hipoteza, to będzie to akt państwowego terroryzmu na infrastrukturę cywilną. Tego typu działanie jest przestępstwem narodowym - ocenił Paweł Jabłoński.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Violetta Baran Violetta Baran
Baltic Pipe bezpieczny po uszkodzeniu Nord Streamu? "Trudno byłoby to uznać za przypadek"
WIDEO

Baltic Pipe bezpieczny po uszkodzeniu Nord Streamu? "Trudno byłoby to uznać za przypadek"

W rurociągu Nord Stream znaleziono czwarty wyciek. Czy mogą stać za tym Rosjanie? - pytała w programie "Newsroom" WP Agnieszka Kopacz-Domańska. - Spekulacje, że gdyby Rosjanie za tym stali i zostawili sobie jedną (rurę - red.) do szantażu Europy, mogą rozsypać narrację. Ktoś musi odnosić korzyść. Europa nie odnosi żadnej korzyści z uszkodzenia czterech rur Nord Streamu. Symboliczne odcięcie się, spalenie na brzegu statków, jest bardziej charakterystyczne dla tego, co realizuje Kreml, czyli eskalacji - stwierdził prof. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku. "Bild" podaje, że za atakami na Nord Stream może stać rosyjski wywiad wojskowy GRU, czemu zaprzecza Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. Własne śledztwo w tej sprawie planuje FSB. Czego można spodziewać się po tym śledztwie? - Tego samego, co wyszło po śledztwie po zestrzeleniu samolotu pasażerskiego. Rosjanie na podstawie swoich sfabrykowanych dowodów udowodnią, kto jest winny. Potrzebują winy na rynek wewnętrzny. Będą mogli powiedzieć, że Polska, Ukraina, Europa - zobaczymy kto będzie celem - doprowadziły do sytuacji, w której coś, w co zainwestowali ogromne pieniądze, jest żelastwem na dnie Bałtyku. Bardziej interesujące jest, czy to ostrzeżenie dla Europy. Wiemy, że Rosjanie są zdolni do działań sabotażowych wymierzonych w rurociągi - dodał ekspert. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała profesora, czy możliwy jest atak na Baltic Pipe. - To byłoby bardzo niekorzystne. Jeżeli mamy cztery wybuchy i mielibyśmy kolejny, trudno byłoby to uznać za przypadek. Już teraz trudno. Taka akcja mogłaby doprowadzić do większych problemów, jak straszenie bronią atomową. Być może chodzi o wywołanie paniki, niepewności i oskarżenia Europy. Rosjanie mogą powiedzieć, że nie wiedzą, kto zrobił ten sabotaż, więc nie odpowiadają za cofnięcie umów gazowych. Kluczem są też odszkodowania za niedostarczenie gazu - ocenił ekspert ds. bezpieczeństwa.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki