nato (strona 131 z 204)

Życie w mieście oddalonym o 40 km od wojsk rosyjskich. ''Musimy stanąć w obronie Charkowa''
3:48

Życie w mieście oddalonym o 40 km od wojsk rosyjskich. ''Musimy stanąć w obronie Charkowa''

Mieszkańcy Charkowa na wschodzie Ukrainy żyją w ciągłym napięciu i niepewności. Nic dziwnego, gdyż ich miasto znajduje się zaledwie ok. 40 km od ogromnej armii rosyjskiej, która stacjonuje przy granicy. Charków to drugie co do wielkości miasto Ukrainy i jest to bardzo ważne miasto, zarówno w kwestii jego położenia oraz uprzemysłowienia. Ludzie są jednak podzieleni w kwestii potrzeby obrony ich miasta przed inwazją rosyjską. Część z ponad miliona mieszkańców deklaruje, że zgłosi się na ochotnika do obrony swojego miasta, część jednak nie zamierza stawiać oporu wobec Rosjan i chce żyć w spokoju. Jedną z osób, które widzą potrzebę obrony Charkowa, jest dr Oleksander Dikalo, który prowadzi klinikę dentystyczną. Dikalo ma doświadczenie z obsługi broni, gdyż jeszcze jako żołnierz Armii Radzieckiej stacjonował we wschodnich Niemczech. Jego żona pracuje z kolei jako lekarz w szpitalu, gdzie opatrywała rany żołnierzy Ukraińskich, którzy zostali ranni w czasie walk w 2014 i 2015 roku na wschodzie Ukrainy. Innego zdania jest Anton Dotsenko. W wieku 18 lat stał na czele fali protestów, które obaliły prorosyjski rząd w 2014 roku. Teraz jest 24-letnim pracownikiem technicznym w fabryce i ma już dość wstrząsów. - Ja po prostu nie chcę, żeby ktokolwiek zginął. To jest moje główne życzenie – stwierdził Dotsenko. Takie podziały istnieją jednak nie tylko w Charkowie. Zarówno w stolicy Ukrainy – Kijowie, jak i nawet we Lwowie, które położone jest przy zachodniej granicy, można usłyszeć podobne głosy. Rosja zgromadziła przy wschodniej granicy Ukrainy ponad 100 tys. żołnierzy oraz setki jednostek pancernych. Kreml zaprzecza, że planuje ofensywę. Żąda jednak od NATO stanowiska, że Ukraina pozostanie poza sojuszem oraz zaprzestania rozmieszczania wojsk w krajach sąsiadujących z Rosją.
Polska powinna wysłać broń na Ukrainę? Leszek Miller o "jasnej strategii"
3:58

Polska powinna wysłać broń na Ukrainę? Leszek Miller o "jasnej strategii"

Mimo narastającego konfliktu niemiecki rząd nie wesprze militarnie Ukrainy. - Zdziwienie może to budzi, ale podstawy są od dawna znane. To jest stara niemiecka teza, że nie można przekazywać broni tam, gdzie są konflikty. Broń oznacza pogłębienie konfliktu. Każdy, kto się choć trochę interesuje polityką niemiecką, o tym wie - komentował w programie "Newsroom" WP europoseł i były premier Leszek Miller. - Ja wrócę jeszcze do pana Morawieckiego, który mówi, że jak Tusk zrezygnuje z kierowania Europejską Partią Ludową, to Putin nie będzie szantażować Europy. Można wzruszyć na to ramionami i powiedzieć, że Morawiecki jest człowiekiem, który ciągle zaskakuje. Ale to jest szef rządu w 38-milionowym kraju i są granice rozmaitych bredni. Ja apeluję do Donalda Tuska, aby następnym razem lepiej dobierał swoich doradców - tłumaczył polityk. Prowadzący Mateusz Ratajczak dopytywał o wysyłanie pomocy na Ukrainę. - Trzeba działać tak, jak jest to zapisane w decyzjach NATO. Niedawno sekretarz generalny ogłosił, że Pakt Północnoatlantycki nie wyśle żołnierzy do Ukrainy, więc tu jest jasna strategia NATO. Ale najbardziej ciekawe są wypowiedzi prezydenta Zełenskiego, który mówi, żeby nie histeryzować, bo to może prowadzić do destabilizacji kraju. (...) Choć to, że szef MON Mariusz Błaszczak nie rozmawiał ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, jest rzeczywiście dziwne - wskazywał Miller.
Konflikt na Ukrainie. Żołnierze spod Ługańska o możliwym przebiegu inwazji Rosjan
1:51

Konflikt na Ukrainie. Żołnierze spod Ługańska o możliwym przebiegu inwazji Rosjan

Mimo względnego spokoju w strefie walk z prorosyjskimi separatystami, ukraińscy żołnierze obawiają się skutków eskalacji konfliktu z Rosją. Na zaśnieżonym posterunku w Novooleksandrivce w obwodzie ługańskim, niewielki garnizon z niepokojem obserwuje krajobraz. - Mamy nadzieję na lepszą przyszłość. Jeśli to będzie konieczne, będziemy walczyć. Liczymy jednak na to, że nie będzie żadnego ataku – deklaruje Wołodymyr, jeden z żołnierzy. Stacjonujący tu członkowie ukraińskiej armii szacują, z której strony Rosjanie mogą zaatakować. - Nasza marynarka wojenna nie będzie w stanie wytrzymać ciężkiego ataku. Wybrzeże może być łatwe do zdobycia – twierdzi żołnierz Wiktor Beliekow. - Wszyscy myślą o ewentualnej inwazji przez Charków lub Donbas. To błędny punkt widzenia. Jeśli zaatakują, to zrobią to od strony morza – dodaje w rozmowie z Associated Press. Konflikt na linii Rosja-Ukraina wzrasta od momentu gromadzenia się blisko granicy Ukrainy ponad 100 tys. rosyjskich żołnierzy. Zachód obawia się możliwej inwazji. Rosja zaprzecza oskarżeniom. Jednak Stany Zjednoczone wraz z sojusznikami z NATO przygotowują się do ewentualnej wojny, deklarując zwiększenie liczby żołnierzy w krajach bałtyckich. Ostatnio Pentagon poinformował o postawieniu w stan wyższej gotowości ok. 8,5 tys. amerykańskich żołnierzy, którzy mieliby szybko przemieścić się do Europy.