WAŻNE
TERAZ

"Putin się na to zgodził". Trump poprosił o wstrzymanie ataków

maseczki (strona 4 z 12)

Koronawirus. Ogródki otwarte. Dr Paweł Grzesiowski ostrzega przed "chmurą"
WIDEO

Koronawirus. Ogródki otwarte. Dr Paweł Grzesiowski ostrzega przed "chmurą"

Zgodnie z rozporządzeniem o luzowaniu obostrzeń w sobotę zniknie obowiązek noszenia maseczek na świeżym powietrzu. Trzeba będzie jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniego dystansu, który wynosi co najmniej 1,5 metra od innych osób. Od soboty skorzystamy także z usług punktów gastronomicznych, które będą mogły wznowić działalność w ogródkach na otwartej przestrzeni. Jak zauważył gość Patrycjusza Wyżgi dr Paweł Grzesiowski, nie możemy zapominać całkowicie o koronawirusie. - COVID-19 znany jest ponad rok. Był czas, żeby się nauczyć i zrozumieć, jak ten wirus funkcjonuje. Jeśli ktoś chce bezpiecznie napić się czegokolwiek w barze, to musi pamiętać, że to nie jest moment, kiedy już możemy zapomnieć o wszelkich zasadach bezpieczeństwa - podkreślił ekspert w programie "Newsroom" WP. Dodał również, że takie miejsca jak bary czy inne punkty gastronomiczne mogą tworzyć skupiska ludzi i wobec tego należy pamiętać o wspólnym bezpieczeństwie. - Bar to jest miejsce, w którym gromadzą się ludzie, jest jakiś moment oczekiwania w kolejce, jest moment płacenia przy barze. Pamiętajmy, że to jest taka chwila, gdzie możemy blisko kogoś stanąć. Warto wtedy albo mieć maseczkę, albo - jeżeli rezygnujemy już kompletnie z maseczek - nie tłoczyć się przy ladzie - podkreślił dr Grzesiowski. Zwrócił też uwagę na to, że w związku z otwarciem ogródków gastronomicznych na właścicielach lokali ciąży duża odpowiedzialność. - Myślę też, że dużo jest w rękach organizatorów i właścicieli. Muszą oni wyznaczyć odpowiedni ruch klientów, by nie tłoczyć się w oczekiwaniu na wydanie jakiegoś posiłku czy napoju. Po prostu zróbmy to w sposób bezpieczny i absolutnie nie myślmy, że wirus już zniknął - zaapelował gość programu "Newsroom" WP. - Wyobraźmy sobie aerozol wydychany przez chorego jako "chmurę" (…). Jeżeli stoimy blisko tej osoby, to wirus może bezpośrednio zaatakować nasze oczy, nos, usta. Dlatego maseczka jest potrzebna, gdy nie jesteśmy w stanie zachować 1,5 metra dystansu - podkreślił.
Polacy zdjęli maseczki przed terminem. "Nie żałuję rekomendacji"
WIDEO

Polacy zdjęli maseczki przed terminem. "Nie żałuję rekomendacji"

Polski rząd od 15 maja znosi obowiązek noszenia maseczek na świeżym powietrzu. Trzeba tylko pamiętać o zachowaniu dystansu co najmniej 1,5 metra od innych osób. Można jednak zaobserwować, że Polacy, prawdopodobnie z uwagi na piękną pogodę postanowili ściągnąć maseczki wcześniej. Czy takie zachowanie jest rozsądne? Członek Rady Medycznej ds. COVID-19 prof. Miłosz Parczewski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem przyznał, że powinno do tego dojść dopiero w dniu, o którym jest mowa w rozporządzeniu. - Rzeczywiście, większość naszego społeczeństwa już w tej chwili czuje się pod względem (zdejmowania) masek bezkarnie. Pamiętajmy oczywiście, że rozporządzenie wchodzi w życie wtedy, kiedy minister je podpisał i dopiero od tego momentu zdjęcie masek obowiązuje. Natomiast rzeczywiście trudno jest wymagać noszenia masek przy takiej pogodzie, jaką mamy teraz za oknem – przyznał prof. Parczewski. Z kolei zapytany o to, czy żałuje rekomendacji w związku ze zniesieniem obowiązku noszenia maseczek na świeżym powietrzu, odpowiedział, że decyzja ta oparta jest o naukowe dowody. - Nie, nie żałuję ponieważ jest ona naukowo uzasadniona. Nie ma praktycznie możliwości zakażenia się wirusem na otwartym powietrzu przy zachowaniu dystansu powyżej 1,5 metra – stwierdził. Zwrócił się również z prośbą do Polaków o rozsądek w kwestii utrzymywania dystansu społecznego po zniesieniu nakazu noszenia maseczek. - Apel do wszystkich państwa. Jeżeli będziecie widzieli, że jest zgromadzenie ludzi to należałoby tę maseczkę założyć, więc dobrze jest mieć ją (zawsze) przy sobie – apelował gość programu "Newsroom".