WAŻNE
TERAZ

Co za walka! Polacy obronili złoto Ligi Narodów!

maseczki (strona 4 z 12)

Koronawirus. Ogródki otwarte. Dr Paweł Grzesiowski ostrzega przed "chmurą"
3:57

Koronawirus. Ogródki otwarte. Dr Paweł Grzesiowski ostrzega przed "chmurą"

Zgodnie z rozporządzeniem o luzowaniu obostrzeń w sobotę zniknie obowiązek noszenia maseczek na świeżym powietrzu. Trzeba będzie jednak pamiętać o zachowaniu odpowiedniego dystansu, który wynosi co najmniej 1,5 metra od innych osób. Od soboty skorzystamy także z usług punktów gastronomicznych, które będą mogły wznowić działalność w ogródkach na otwartej przestrzeni. Jak zauważył gość Patrycjusza Wyżgi dr Paweł Grzesiowski, nie możemy zapominać całkowicie o koronawirusie. - COVID-19 znany jest ponad rok. Był czas, żeby się nauczyć i zrozumieć, jak ten wirus funkcjonuje. Jeśli ktoś chce bezpiecznie napić się czegokolwiek w barze, to musi pamiętać, że to nie jest moment, kiedy już możemy zapomnieć o wszelkich zasadach bezpieczeństwa - podkreślił ekspert w programie "Newsroom" WP. Dodał również, że takie miejsca jak bary czy inne punkty gastronomiczne mogą tworzyć skupiska ludzi i wobec tego należy pamiętać o wspólnym bezpieczeństwie. - Bar to jest miejsce, w którym gromadzą się ludzie, jest jakiś moment oczekiwania w kolejce, jest moment płacenia przy barze. Pamiętajmy, że to jest taka chwila, gdzie możemy blisko kogoś stanąć. Warto wtedy albo mieć maseczkę, albo - jeżeli rezygnujemy już kompletnie z maseczek - nie tłoczyć się przy ladzie - podkreślił dr Grzesiowski. Zwrócił też uwagę na to, że w związku z otwarciem ogródków gastronomicznych na właścicielach lokali ciąży duża odpowiedzialność. - Myślę też, że dużo jest w rękach organizatorów i właścicieli. Muszą oni wyznaczyć odpowiedni ruch klientów, by nie tłoczyć się w oczekiwaniu na wydanie jakiegoś posiłku czy napoju. Po prostu zróbmy to w sposób bezpieczny i absolutnie nie myślmy, że wirus już zniknął - zaapelował gość programu "Newsroom" WP. - Wyobraźmy sobie aerozol wydychany przez chorego jako "chmurę" (…). Jeżeli stoimy blisko tej osoby, to wirus może bezpośrednio zaatakować nasze oczy, nos, usta. Dlatego maseczka jest potrzebna, gdy nie jesteśmy w stanie zachować 1,5 metra dystansu - podkreślił.
Polacy zdjęli maseczki przed terminem. "Nie żałuję rekomendacji"
1:18

Polacy zdjęli maseczki przed terminem. "Nie żałuję rekomendacji"

Polski rząd od 15 maja znosi obowiązek noszenia maseczek na świeżym powietrzu. Trzeba tylko pamiętać o zachowaniu dystansu co najmniej 1,5 metra od innych osób. Można jednak zaobserwować, że Polacy, prawdopodobnie z uwagi na piękną pogodę postanowili ściągnąć maseczki wcześniej. Czy takie zachowanie jest rozsądne? Członek Rady Medycznej ds. COVID-19 prof. Miłosz Parczewski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem przyznał, że powinno do tego dojść dopiero w dniu, o którym jest mowa w rozporządzeniu. - Rzeczywiście, większość naszego społeczeństwa już w tej chwili czuje się pod względem (zdejmowania) masek bezkarnie. Pamiętajmy oczywiście, że rozporządzenie wchodzi w życie wtedy, kiedy minister je podpisał i dopiero od tego momentu zdjęcie masek obowiązuje. Natomiast rzeczywiście trudno jest wymagać noszenia masek przy takiej pogodzie, jaką mamy teraz za oknem – przyznał prof. Parczewski. Z kolei zapytany o to, czy żałuje rekomendacji w związku ze zniesieniem obowiązku noszenia maseczek na świeżym powietrzu, odpowiedział, że decyzja ta oparta jest o naukowe dowody. - Nie, nie żałuję ponieważ jest ona naukowo uzasadniona. Nie ma praktycznie możliwości zakażenia się wirusem na otwartym powietrzu przy zachowaniu dystansu powyżej 1,5 metra – stwierdził. Zwrócił się również z prośbą do Polaków o rozsądek w kwestii utrzymywania dystansu społecznego po zniesieniu nakazu noszenia maseczek. - Apel do wszystkich państwa. Jeżeli będziecie widzieli, że jest zgromadzenie ludzi to należałoby tę maseczkę założyć, więc dobrze jest mieć ją (zawsze) przy sobie – apelował gość programu "Newsroom".